TVP 11 - pozwól że wyjaśnię
Spadkobiercy geniuszu i telepatia oszustów

TEORIA PUNKTU 6

                                  - MATERIA BEZWYMIAROWA -

Napisałem że mamy zrobić coś, co jest niemożliwym. Gdy jednak zastanowimy się nad problemem, to odnosząc się do początku „istnienia” jest to realne.


„Niemożliwym” zaś z takiego postrzegania świata jest to co dotyczy nas. To te nasze wymiarowe istnienie, z tamtego punktu odniesienia wydaje się być niemożliwym. DLACZEGO ?

Już tłumaczę.

 

Gdy cofniemy się do czasu gdy nasz wszechświat jeszcze nie istniał, to co było ?

Teorie zakładają, że wszystko istniało w punkcie mniejszym od łebka szpilki i nagły wybuch, nagła ekspansja zawartości owego punktu spowodowała zaistnienie, w tym zaistnienie przestrzeni, jej ekspansję. Tylko pytanie w co nastąpiła ta ekspansja.

Aby nie potrzebnie się nie produkować i pisać ponownie tego samego podaję link do części 2, gdzie są rozważania na ten temat.

 

Jednak teoria wielkiego wybuchu zakłada tyko istnienie wszystkiego co jest obecnie w naszym wymiarze, wtedy w takim małym, ale istniejącym punkcie. Niestety nie tłumaczy czym on jest. Zatem to tylko wyobraźnia i to niezbyt rozwinięta, bez próby zrozumienia.

Nie daje również odpowiedzi co było wcześniej.

 

 

To pytanie – co było wcześniej - powoduje zaistnienie pozornego paradoksu.

 

Czy możemy sobie wyobrazić, że nic nieistnieje, że nie ma nas, nie ma dosłownie nic, nie ma tego co nazywamy przestrzenią ?

 

Prawda, że trudno nam to sobie wyobrazić.

Możemy wyobrazić sobie nasze nieistnienie, nieistnienie nas jako konkretnego człowieka, ale mamy świadomość, że reszta, mimo naszego niebytu będzie istnieć.

Możemy sobie nawet wyobrazić nie istnienie jakiegokolwiek życia, ale brak jakiegokolwiek istnienia, czyli nieistnienia materii, nieistnienia przestrzeni, nieistnienia tego punktu od którego wszystko miało się zacząć już raczej nie.

 

NIE MA NAWET PUNKTU, NIE MA NIC. ABSOLUTNE NIEISTNIENIE.

Stan nieistnienia absolutnego przy jednoczesnym istnieniu możemy sobie wyobrazić, a jest nim to miejsce które nie jest jeszcze przestrzenią.

 

Jakiekolwiek inne miejsce przyporządkowania takiego absolutnego nieistnienia nie wchodzi w grę, a to dlatego że umiejscowienie go w tym co nazywamy próżnią, wiedząc że ona jest dlatego iż materię pozbawiliśmy wymiarów, to zaś oznacza, że z tej bezwymiarowej materii ( bo ona tam jest, tylko dla nas jest ona teoretycznie nie istniejącą ) można stworzyć co się che.

 

Zatem w takich miejscach nieistnienie absolutne jest nie możliwe, bo tam już jest istnienie, tylko bezwymiarowe z którego można spowodować stan istnienia wymiarowej materii. Takie miejsca są obecnie przestrzenią, ona jest takim miejscem. Jak się okazuje przestrzeń jest czymś.

 

 

PRZY ISTNIENIU STAN NIEISTNIENIA ABSOLUTNEGO MOŻNA ZATEM SOBIE WYOBRAZIĆ.

WIEDZĄC ŻE NIE JEST ON MOŻLIWYM W MIEJSCACH KTÓRE NAZYWAMY PRZESTRZENIĄ.

{{{ I już wiemy czym jest przestrzeń a naprowadziły mnie na taki ok myśli dostępne informacje:

 

Coś powoduje hamowanie obiektów w przestrzeni ( teoria Einsteina ).

To coś jest niewidzialne w dosłownym znaczeniu tego słowa.

To coś ma związek ze słowem nieskończenie duże ( teoria Einsteina )

 

Jednak to trzeba nieco sprecyzować, bo tu nie są podane jeszcze wszystkie informacje. }}}

Wróćmy do rozważań  - istnienie kontra nieistnienie.

Jednak gdy nie ma istnienia stan nieistnienia absolutnego już trudniej. Bo z czego zaistniała ta próżnia ( materia bezwymiarowa ) ?

 

Czym jest to nic, jak je zrozumieć skoro istnienie odrzuca nieistnienie niczego.

Nasze pojmowanie istnienia dopuszcza wprawdzie nieistnienie poszczególnych elementów, jednak odrzuca nieistnienie wszystkiego.

 

Aby czytelnik lepiej zrozumiał o co mi chodzi, jeszce raz podaje link do części 2.

 

Niech jednak tamte rozważania przyporządkuje wyłącznie z punktu próby zrozumienia nieistnienia, NIEISTNIENIA JAKIE JEST TO- NIC - DOSŁOWNIE NIC, bez jakichkolwiek podtekstów typu, niewidzialnej energii, materii, ukrytej materii czyli bezwymiarowej itp.

 

Te rozważania to jest rozumienie nieistnienia z punktu odniesienia jakim jest istnienie.

 

Na chwilę przerwę rozważania i zajmę się „neologizmami”

a to dlatego aby móc się łatwiej poruszać po tej teorii i dociekaniach.

NEOLOGIZMY - NARAZIE NEOLOGIZMY

Ułatwmy sobie życie stwórzmy nowe słowa, które będą uzupełniać istniejące określenia, będą ich synonimami. Jedno słowo zastąpi ich grupę, a raczej uzupełni ją aby pisząc tekst brzmiał on poprawnie stylistycznie – nie powtarzać wciąż tych samych słów. Skróci to przy okazji cały tekst, bo gdy brak jest słowa odzwierciedlającego jakieś prawo np. fizyki musimy użyć wielu słów aby wyjaśnić o co chodzi. Gdy zachodzi konieczność wielokrotnego wyjaśniania, to tekst robi się maślany.

 

W celu odróżnienia ich od podobnego znaczenia takich samych słów istniejących już w języku Polskim połączmy dwa lub więcej wyrazów, które zachowując zasady ortografii powinny być oddzielnymi.

 

W TYM JEDNAK PRZYPADKU CHODZI O ICH ZASTOSOWANIE POD OKREŚLONĄ DZIEDZINĘ.

 

Ich znaczenie z uwagi na połączenie dwu w jedno będzie należało inaczej rozumieć niż jakby istniały one jako dwa oddzielne. Jednak samo skojarzenie podstawowych ich znaczeń ma odzwierciedlać sens, tą metodą gdy poznamy ich znaczenie w nowym wydaniu, będzie nam łatwiej od razu orientować się o co w tym chodzi.


NADPUNKT

NIEDOPUNKT

BEZPUNKT

MATERIA BEZWYMIAROWA

PRÓŻNIA ABSOLUTNA

PRÓŻNIA CAŁKOWITA

BIX

MBIX

WBIX

FIZYKA BEZYMIAROWA

NADMASOWE

NIEDOMASOWE

PODMASOWE

BEZPUNKT

Aby zrozumieć wiele rzeczy które dotychczas nie są wyjaśnione powstała teoria w której wyraz punkt jest przyporządkowany do innych słów. Jednym z nich jest wspomniany już BEZPUNKT, następnym zaś to NIEDOPUNKT.

 

 

BEZPUNKT- Stan nieistnienia. Nieistnienie absolutne. „Miejsce” w którym niema dosłownie nic, czyli jest to absolutne nieistnienie. Cudzysłów przy słowie miejsce dlatego, że przestrzeń jest czymś, a nieistnienie absolutne, to nie istnienie niczego, zatem nieistnienie również i tego co nazywamy miejscem.

 

SKĄD WZIĘŁO SIĘ SKOJARZENIE Z PUNKTEM ?

 

To wynik teorii która zakłada początek istnienia z wielkiego wybuchu materii zamkniętej w punkcie mniejszym niż łebek szpilki.

Jednak punkt ma to do siebie, że istnieje, on jest nieskończenie mały, ale fizycznie jest. Czyli PUNKT materii wielkiego wybuchu kojarzymy z ISTNIENIEM wszechświata. Przeciw wagą dla niego jest zatem bezpunkt, czyli stan absolutnego NIEISTNIENIA. Mimo że nasz wszechświat ma wymiar, jego obwód to kształt sfery jednak styka się ona z bezpunktem, to wyglądałoby że on bezpunkt ma wymiar. To jest jednak błąd myślowy, w tym przypadku słowo bezpunkt lekko wprowadza w błąd i lepiej było by użyć określenia nieistnienie absolutne.

Z uwagi jednak na skojarzenie słowa - punkt od którego powstał wielki wybuch powstało takie sformułowanie jak bezpunkt – jako przeciw waga dla tamtego. Ma to wzbogacić i uprościć słownik aby jednym słowem zastąpić inne określenia, a czytelnik doskonale zorientuje się o co chodzi.

 

TERAZ NIEDOPUNKT.

 

NIEDOPUNKT

Z dostępnych nam informacji i niewiadomych, z ich połączenia w logiczną całość powstała prawie pewność istnienia czegoś czego się tylko domyślaliśmy. Udało się zrozumieć tego oddziaływanie na otoczenie.

 

Zrozumieć, że może istnieć coś czego z naszego pojmowania istnienia „niema”. Należałoby raczej powiedzieć, iż to jest niewidzialne w dosłownym znaczeniu tego słowa, dlatego cudzysłów. Jednak i to sformułowanie trzeba zweryfikować, bo na podstawie dostępnych informacji, gdy poukłada się je razem w odpowiednim porządku, to okazuje się że coś co jest niewidzialne, co nie istnieje, faktycznie jest czymś i to można zobaczyć, zobaczyć jego oddziaływanie.

 

Aby zrozumieć o co może chodzić bez potrzeby precyzyjnego wyjaśniania, zdając się tylko na wyobraźnię czytelnika poproszę go o porównanie przestrzeni, czyli odległości między obiektami, tego „niewidzialnego” wypełnienia do absolutnego nieistnienia - bezpunktu .

 

Przestrzeń jest i teoretycznie jej nie widać. Skoro jednak widzimy odległość między obiektami, to oznacza że ją widzimy. Zatem nie jest ona tak do końca niewidzialną.

 

To coś zostało sprecyzowane, odkryto jego prawa fizyki, jego oddziaływanie na otoczenie. 

( HAMOWANIE OBIEKTÓW ZBLIŻAJĄCYCH SIĘ PRĘDKOŚCIĄ DO SZYBKOŚCI ŚWIATŁA )

Trzeba było zatem nadać temu odpowiednią nazwę odzwierciedlającą jego właściwości. Powstało zatem określenie - MATERIA BEZWYMIAROWA. Jej synonimem jest neologizm – NIEDOPUNKT -

 

JAK GO ROZUMIEĆ ?

Zacznijmy od zrozumienia sformułowania - MATERIA BEZWYMIAROWA. Gdy obiekt materialny o dowolnej objętości i ciężarze ściśniemy do punktu, to on będzie wciąż istniał wymiarowo, bo jak już wielokrotnie napisałem punkt ma to do siebie, że jest nieskończenie mały, ale fizycznie istnieje.

Zatem materia ściśnięta do punktu stałaby się maleńką punktową czarną dziurą.

 

Jeżeli jednak ścisnęlibyśmy taki obiekt tak aby pozbawić go objętości, to materia w nim zawartą przestałaby w klasyczny sposób istnieć i oddziaływać, już nie była by nawet czarną dziurą.

Czyli materia bezwymiarowa, to materia pozbawiona wymiarów. BARDZO LOGICZNE.

 

Coś bardzo małego, a istniejącego to punkt. W takim razie aby nadać kierunek składania materii i naszym myślą nazwijmy to NIEDOPUNKTEM.

 

NIEDOPUNKT - materia która została pozbawiona wymiarów, jej objętość = 0

 

Czyli NIEDPUNKT to coś istniejącego bliskiego istnieniu w punkcie, ale nie jest punktem.
I  MAMY  DWA  NASTĘPNE  ZROZUMIAŁE JUŻ NEOLOGIZMY:
MATERIA  BEZWYMIAROWA.
NIEDOPUNKT.

NAD MASOWE

Używamy określenia - materia o masie nieskończenie dużej. Spróbujmy te wyrazy zastąpić jednym słowem.


Słowa - NAD MASOWE - kojarzą się nam z czymś wyjątkowo dużym i masą, że jest jakby nad ciężar, nadwaga. Takie skojarzenie jest trafieniem w dziesiątkę.

Jednak tak jest gdy podłączymy pod te słowa wyobraźnię, bo w rzeczywistości oznaczają one coś innego.

Aby zatem uniknąć błędów i spowodować przyporządkowanie ich wyłącznie masie nieskończenie dużej stwórzmy neologizm, łącząc je w jeden wyraz. Jego punkt odniesienia to dziedzina w jakiej ma ten „nowy” wyraz istnieć - FIZYKA ( później jeszcze bardziej sprecyzuję dziedzinę ).

Powstało słowo - NADMASOWE - jako jeden wyraz, a oznacza ono w przyporządkowaniu go fizyce - MASĘ NIESKOŃCZENIE DUŻĄ.

Logiczne i sporo ułatwia. Skraca tekst i staje się synonimem. Stylistyka tekstu może być lepszą.



Podobnie jest z określeniem - MASA NIESKOŃCZENIE MAŁA.

Tu w grę wchodzą dwa określenia - POD MASOWE I NIE DO MASOWE. Powinniśmy wybrać tylko jedno z nich, a drugie przyda się w innym miejscu. Nie do masowe kojarzy się z brakiem masy, a pod masowe jako coś pod nią.  

 

Przeciwieństwem nadmasowego jest pod masowe, zatem je wybiorę. Zastosujmy podobną zasadę jak przy tworzeniu wyrazu nadmasoe.

Powstaje jeden wyraz - PODMASOWE- a oznacza on masę nieskończenie małą.  

Czy można zrozumieć dlaczego one, neologizmy powstały ?

Czy można zrozumieć ich sens ?

Czy jest to logiczne dla każdego czytelnika ?

Czy tylko tą logikę rozumie ich twórca ?

 

TO WSZYSTKO JEST ZDROWOROZSĄDKOWE.

Gdy się twory i che sobie ułatwić pracę tworzy się neologizmy.

 

Tak powstają nowe określenia.

Ktoś stworzy coś nowego, inni to uznają i jego słowa stają się standardem.

 

Tworząc, wiedząc o co mi chodzi nadaję nowych znaczeń słowom i wymyślam inne aby odróżnić to od tego co jest już znane.

Ja twórca już to rozumiem, inni jeszcze nie, a dla laików w temacie to już w ogóle czarna magia.

 

DLA PSYCHIATRY BĘDZIE TO LOGIKA ZROZUMIAŁA TYLKO DLA „PACJENTA”

 

Gdyby oni zapytali autorytety z twórczości delikwenta o znaczenie stworzonych przez niego słów, to usłyszeliby że takich słów nie ma, że one w tej dziedzinie nauki nie istnieją. NA TYM BAZUJĄ NAUKOWI OSZUŚCI W PSYCHIATRII. Skazując w ten sposób ludzi twórczych na zniszczenie ich psychik psychotropami. Niestety taki stan rzeczy jest w psychiatrii klasyfikowany jako objaw jednej z najcięższych chorób psychicznych - SCHIZOFRENIA PARANOIDALNA.

 

Ten rozdział WYJAŚNIA również ZNACZENIE TYCH NEOLOGIZMÓW.

 

Jednak one są tak zdroworozsądkowe, że nie trzeba było tłumaczyć ich znaczenia, ale tylko w połączeniu z tą publikacją.

 

Inaczej same neologizmy, bez tekstu w którym zostały one użyte nic ludziom nie przekażą. Będą tylko pozbawionymi sensu słowami.

 

Fachowiec gdy zapozna się z treścią od razu będzie rozumiał co znaczą owe NOWE SŁOWA. Zatem jak napisałem nie musiałem wyjaśniać ich znaczenia.

 

Aby unikać sytuacji że tekst przeczyta laik lub OSZUST W PSYCHIATRII, to jednak tak uczyniłem. Jak łatwo zauważyć aby to było możliwe tekst stał się wyjątkowo obszernym.

 

Tak było również w czasie „badania” przeprowadzanego w towarzystwie naukowego oszusta profesora psychiatrii JACKA WCIÓRKI, który będąc świadomym, że przypisanie mi f-20 staje się problemem, to  moje tłumaczenia sklasyfikował jako kwieciste wypowiedzi będące objawami chorobowymi.

 

DLACZEGO TAK UCZYNIŁ ?

Z powodu zagrożenia, był i jest świadomym, że jestem w stanie udowodnić fizyczność zjawiska „telepatii” przy pomocy którego można sterować człowiekiem jak marionetką. Udowodnić że i psychiatrzy go doświadczają i stosują je w praktyce, nazywając to technika prowadzenia pacjenta. Jednak innym, którzy przyznają się do jego doświadczania przypisują choroby psychiczne. OBŁUDA W NAJCZYSTSZEJ POSTACI. Prym w tym wiedzie wspomniany oszust JACEK WCIÓRKA. To jego klinika zajmuję się takimi „omamami”

 

PODSUMOWANIE

Zróbmy czasowo małe podsumowanie aby zorientować się co już wiemy i przypomnieć sobie co było w tej publikacji, bo jak myślę czytana jest ona na raty.

Ponadto powtarzając utrwalimy sobie jej treść.

CO JUŻ WIEMY:

Rozważania na temat dostarczania energii obiektom materialnym w próżni dowodzą, że istnieje coś w przestrzeni co uniemożliwia im osiągnięcie magicznej prędkości światła.


To hamuje te obiekty jak atmosfera samolot, jednak z nieco innymi konsekwencjami.

Bo raz dostarczona im energia utrzymuje ich prędkość jeżeli niema oddziaływań grawitacyjnych, ale dodawanie energii w celu wzrostu prędkości nie jest liniowe i po przekroczeniu pewnego punktu proporcje ilości dostarczanej energii dla obiektów o różnych masach maleją. A stycznymi by się stały przy prędkości światła, jednak taka szybkość jest nie możliwą, bo w tym celu każdemu z obiektów nie zależnie od jego masy trzeba by dostarczyć nadenergię ( niekończenie dużą dawkę energii ).

Tego dowodzi teoria względności EINSTEINA.


Wnioski które nasuwają się o właściwościach tajemniczego elementu na podstawie dostępnych informacji to:

Skoro w przestrzeni nie ma nic, to znaczy że bix ( TAJEMNICZY ELEMENT X ) jest dla nas nie widzialny. Nie jest ani energią ani materią. Czyli z naszego pojmowania istnienia jego nie ma. Jednak jego oddziaływania każą nam inaczej spoglądać na rzecz całą.

Tym oddziaływaniem jest jego „hamowanie” obiektów. Potrzebna dawka energii do ich rozpędzenia do światła to nadenergia ( niekończenie duża dawka energii ). To zaś oznacza, że tajemniczy bix ma coś wspólnego ze słowem nieskończoność.

Summa summarum on istnieje, ale jak ?

Aby zrozumieć jego „nieistnienie” przy jednoczesnym oddziaływaniu takiego "nieistnienia" na istniejącą materię i to takim oddziaływaniu jakim jest ono obecnie, pozbawiłem materię objętości i stała się ona ( bix-em ) materią bezwymiarową.



Mamy już zatem coś co oddziałuje przy jednoczesnym „nieistnieniu”.

Aby lepiej unaocznić, że jednak można zobaczyć coś czego nie ma poproszę czytelnika aby spojrzał na różne przedmioty i co zobaczy poza nimi ?


Zobaczy odległość między przedmiotami, między nim a nimi. Ta odległość, to wypełnienie to jest to „nieistniejące” i tylko pozornie niewidzialne.



Zatem bix-y to prawdopodobnie jest to wypełnienie, to jest ta odległość. ONE SĄ WŁAŚNIE PRZESTRZENIĄ.



Porównam to do wody i ryby w niej pływającej.

Płynąc musi ona pokonać opór wody, jej cząsteczki przemieszczają się gdy ryba płynie. Woda stawia rybie opór, tak bix-y stawiają opór obiektom.



Jednak ich bez wymiarowość powoduje inne oddziaływania niż zwykłej materii jaką jest również i woda użyta w porównaniu.



ELEMENT BIX.

PRZESTRZEŃ TO SKUPISKO ELEMENTÓW BIX

BIX ODDZIAŁUJE Z MATERIĄ WYMIAROWĄ I ENERGIĄ.

TERAZ  NASTĘPNE  HIPOTEZY POWSTAŁE  NA  PODSTAWIE  OBSERWACJI  I  LOGIKI  ŚĄ  ONE  DO  PRZEMYŚLENIA I  GDY  TO  W  SPOSÓB  ZROZUMIAŁY  OPISZĘ  TO  UMIESZCZĘ  TEKST NA  STRONIE.

NARAZIE  TYLKO  HIPOTEZY.

POWODUJE TO zaistnienie oddziaływań w czasie. Coś już się dzieje nie nieskończenie szybko, a podlega pewnym prawom zależnych od swoich materialnych właściwości względem innych materialnych obiektów i bix-em ( materii bezymiarowej ). 

Niby wiemy co to jest materia, ale ta teoria ma dowieść dlaczego ona istnieje.

Wygląda na to, że gdyby nie BIX to istnienie materii wymiarowej byłoby niemożliwym. Tak materia wymiarowa jest dlatego że istnieje materia bezwymiarowa.



Zaś właściwości bix-a, jego bez wymiary i to coś co ma on wspólnego ze słowem nieskończoność, a co jeszcze sprecyzuję ( wyjaśnię dokładnie o co chodzi ) spowodowały istnienie maksymalnej granicy prędkości i ustalenia jej na określonym poziomie.



Bez istnienia bix-a nic w ogóle nie mogłoby zaistnieć. Istnienie bix-a powoduje istnienie oddziaływań w tym tego co nazywamy czasem, a co jest tylko innym rodzajem prędkości co postaram się wyjaśnić. Tak, bix powoduje istnienie oddziaływań i powoduje istnienie maksymalnej ich granicy. Bix-y są również tym co nazywamy przestrzenią.



GDYBY NIE ONE, TO NIE TYLKO NIE BYŁOBY GRANICY PRĘDKOŚCI, ALE W OGÓLE ODDZIAŁYWAŃ. ISTNIENIE W TAKIM WYDANIU JAK OBECNIE BYŁOBY NIEMOŻLIWYM.



Einstein zauważył istnienie granicy oddziaływań.



Takie podejście lekko zdeformowało problem.



BO NALEŻAŁO ZADAĆ PYTANIE - WIDZĘ ŻE JEST GRANICA TO zadaję pytanie dlaczego jest granica i co wyznaczyło taki jej poziom ?



Gdy się to zrozumie, to będzie już wiadomym, że aby wszystko było poukładane i mogło działać tak jak działa, to musi być granica, a istnieje ona dlatego, że to tak a tak działa.



Odwracając.

To działa tak a tak i powoduje to zaistnienie granicy oddziaływań.

A jej wartość wynika z tego a tego.



Czyli nie co było najpierw - jajko czy kura - a i jajko i kura.



Tak geniusz nie zadał pytania, a tylko założył że istnieje granica.

Założył, że tak jest na podstawie obserwacji.



On zaóważył, że istnieje jajko i dowodnijł jego istnienie, a nie zadał pytania dlaczego ono jest i skąd  się  wzięło.

Pominął w ten sposób istnienie kury.



Skoro tak, to nie zauważył, że samo jajko bez kury istnieć nie może.



W TYM TEKŚCIE SĄ RÓWNIEŻ INFORMACJE DOTYCZĄCE PROBLEMÓW JESZCZE NIE PORUSZANYCH, A I TE ZNANE SĄ WCIĄŻ NIEPEŁNE. POWOLI WSZYSTKO PO KOLEI WYJAŚNIĘ ODROBINĘ CIERPLIWOŚCI.

 


Działania „klatkowe” podświadome w celu lepszego zapamiętywania informacji.

 

Najpierw wyjaśnijmy w formie pisanej, normalną czcionką podstawę i przyporządkujmy ją znaczeniu określonego słowa.

 

Następnie używając go w tekście, obok niego w nawiasie mniejszymi literami, a najlepiej i w innym kolorze powtórzmy formułkę, znaczenie owego słowa. Czyńmy tak za każdym razem gdy tylko ono ma się pojawić. Tą metodą nasza podświadomość mimo, że nie będziemy już czytać tekstu w nawiasie będzie go rejestrować, a ponieważ znamy jego znaczenie, przeczytaliśmy na początku o co w tym chodzi, to będzie to podświadomie docierało do naszej świadomości. Tą metodą teoretycznie przeczytaliśmy tekst raz i bez problemów zapamiętaliśmy go. To tak jak oglądanie filmu który przeplatany jest co jakiś czas jedną inną klatką. TO RAZ

 

DWA Gdy zapomnimy formułki to możemy przeczytać to co jest w nawiasie nie dekoncentrując się aby przerywając czytanie odszukać tekst formułki i ponownie wrócić do podstawy.

 

CDN.                       IRENEUSZ  BORYCKI

 ...............................................................

 

PRZEMYŚLENIA,  TO  JEST  JESZCZE  LUŹNE,  TO  NIE  JEST   TEKST  DO  TEORII

( Jak myślę sformułowanie - materia bezwymiarowa - przestało być rodem z fantazji, przestało być dogmatem.

Jej istnienie dowodzi oddziaływanie jej na materię wymiarową. Obecne znane nam prawa fizyki dowodzą jej istnienia. Teoria względności Einsteina dowodzi jej istnienia. )

 

Zatem ten punkt był bezwymiarowy i należało stworzyć warunki w których on „zaistniał” wymiarowo.

Trzeba było zainicjować taki stan, taki początek, a potem wszystko potoczyło się już automatycznie, jednak według określonego wzorca, na zasadzie naczyń połączonych.

 

On, podpunkt był bezwymiarowy, ale miał w sobie zawartość. Zatem jego stan, to coś innego niż absolutne nieistnienie.

 

Gdy będziemy chcieli poznać jak w takim razie wszystko się zaczęło, skąd wzięła się zawartość w podpunkcie, musimy znowu rozwinąć wodze wyobraźni.

Musimy również zrozumieć na podstawie istnienia materii bezwymiarowej, że istnieje coś, jakiś podwymiar w którym znajduje się ta materia, a to podpowiada że rządzi się ona odmiennymi od naszej fizyki prawami.

 

Jednak oddziałuje ona na naszą, zatem prawdopodobnym jest, że jej uwarunkowania powodują taki stan naszych praw fizyki.

 

Zatem musimy stworzyć nowy dział

- FIZYKI BEZWYMIAROWEJ -

Wyobraźnia podpowiada. że tam jest również chemia, zatem - CHEMIA BEZWYMIAROWA- i tak dalej i tak dalej.

 

Wygląda na to, że istnieje inny pod wymiarowy wszechświat.

 

Jego istnienie pozwala nam zrozumieć zaistnienie naszego, ale nasuwa się pytanie jak powstał tamten ?

 

W naszym będziemy już rozumieli co było przedtem, przed tym zanim zaczął w ogóle istnieć punkt powstały z „podpunktu” na który zadziałano od wewnątrz, ale jak powstał sam „podpunkt” ?

 

Załóżmy czysto hipotetycznie, że nam się to uda. Wciąż jednak pozostaje jeszcze jedna nie wiadoma - KIEDY BYŁ POCZĄTEK, OD CZEGO POCZĄTEK ZAISTNIAŁ ?

 

Znowu wszytko wraca do punktu wyjścia.

Jeżeli było coś, to skąd się ono wzięło ?

 

Jak nie było nic ( nic dosłowne, takie jak to przedstawiają rozważania ), to jak coś mogło zaistnieć z niczego ?

 

W takim razie musimy zrozumieć jak nie mając nic dosłowne nic, spowodować coś, a właściwie zrozumieć jak coś może być niczym ?

 

Po części już się nam to udało, uzyskaliśmy „nic” zabierając wymiary ( powstał mbix ), jednak jego oddziaływania informują, że nie jest on niczym.

 

Zatem musimy przeprowadzić operacje myślowe, aby „pozbawić” go jeszcze wnętrza, jednak w taki sposób aby dało się to zrozumieć jako zupełne nic i jednocześnie - „oddziałując myślą” spowodować zaistnienie wnętrza.

 

Czy w takim razie wywód prowadzi w kierunku wiary, zrozumienia czym ona jest, jakie „prawa „fizyki” nią rządzą ?

INNYMI SŁOWY - PRAGMATYKA WIARY, CZYLI FIZYKA CUDU.

CDN.                       IRENEUSZ  BORYCKI

BIX

RDAGJĄCY STRONĘ IRENEUSZ BORYCKI