TVP 11 - pozwól że wyjaśnię
Spadkobiercy geniuszu i telepatia oszustów

OPINIA GRAFOLOGICZNA

W tej sprawie została sporządzona również opinia grafologiczna. Powody dla których zdecydowałem się na to zwarte są w poprzedzającym ją wstępie. Ten wstęp jest również argumentacją która będzie użytą we wniosku o kasację orzeczenia.

 

OPINIA GRAFOLOGICZNA.

Nie negowałbym treści wspomnianej opinii gdyby nie fakty. One spowodowały samo podejrzenie autentyczności podpisu pod testamentem, one były powodem, że zacząłem mieć podejrzenia. One są tak istotne, tak rażąco uwypuklające podejrzenie, że to nie testatorka stanęła przed notariuszem, iż nawet treść samej opinii grafologicznej ich nie rozwiała. Nie tylko nie rozwiała tego podejrzenie graniczącego z pewnością, ale te fakty spowodowały że sama opinia zaczyna zastanawiać czy została sporządzona rzetelnie.

 

TAK, TE FAKTY SĄ TAK RAŻĄCO UWYPUKLAJĄCE PODEJRZENIE ŻE MOŻNA BY TU JUŻ MÓWIĆ O PEWNOŚCI.

 

OTO WSPOMNIANE FAKTY :

Moja mama Elżbieta Borycka od opuszczenia szpitala w 2005 roku do chwili śmierci nie mogła poruszać się samodzielnie, musiała korzystać z wózka inwalidzkiego. Tego faktu dowodzą dokumenty złożone w akta tej sprawy.

 

Notariusz który przyjmował podpis od Elżbiety Boryckiej pod testamentem, pan Sojka zeznał że Elżbieta Borycka weszła do biura notarialnego sama o własnych siłach podpierając się tylko laską. Jak jednak wynika z dokumentów w których wniosek jest tylko jeden że Elżbieta Borycka nie mogła poruszać się samodzielnie, powtarzam nie mogła poruszać się samodzielnie i musiała, powtarzam musiała korzystać z wózka inwalidzkiego.

 

SAM ZATEM NASUWA SIĘ WNIOSEK ŻE TO NIEBYŁA MOJA MAMA ELŻBIETA BORYCKA A KTOŚ PODSTAWIONY.

 

Tym bardziej dochodzi się do takiego wniosku gdy się weźmie pod uwagę następne zeznania pana Sojki. Zeznał on mianowicie, że Elżbieta Borycka nie pamiętała adresu wydziedziczonego mimo, że była wcześniej ( zapewne w rozmowie telefonicznej ) proszoną o przygotowanie go.

 

Tu należy nadmienić i mocno to podkreślić, że adresy testatorki i wydziedziczanego zawsze były identyczne. Od chwili mojego urodzenia do chwili śmierci Elżbiety Boryckiej, ja Ireneusz Borycki i testatorka, czyli moja mama Elżbieta Borycka zawsze mieszkaliśmy i byliśmy zameldowani po wspólnym adresem. W chwili testowania był to adres ul. Blacharska 1 m 561.

 

Z POWYŻSZEGO WYNIKA, ŻE TESTATORKA ELŻBIETA BORYCKA NIE PAMIĘTAŁA W CZASIE TESTOWANIA SWOJEGO ADRESU ZAMIESZKANIA I ZAMELDOWANIA.

 

Zaburzenia tego typu uniemożliwiają testowanie, co zeznała przed Sądem w tej sprawie jedna z biegłych, konkretnie pani Lipczyńska-Łojkowska.

 

Notariusz przyjmując podpis od Elżbiety Boryckiej, gdy uzyskał kontrowersyjną odpowiedź na pytanie o adres wydziedziczonego, odpowiedź która brzmiała – NIE ZNAM –

( W zeznaniach nic nie ma że Elżbieta Borycka przypomniała sobe adres wydziedziczonego. Nasuwa się pytanie skąd zatem poznany był ten adres ? )

 Nie zrozumiał jako zaburzenie pamięci uniemożliwiające testowanie z uwagi, iż teoretycznie, powtarzam TEORETYCZNIE było to nie pamiętanie adresu wydziedziczonego.

 

Pytanie dlaczego nie skojarzył tego w  chwili, gdy wpisywał już jakimś cudem uzyskany adres wydziedziczonego. Przecież pisał i adres Elżbiety Boryckiej i adres wydziedziczonego i tu powinien zwrócić uwagę, że są one identyczne.

 

Czyżby w tym momencie nie pamiętał już, że Elżbieta Borycka nie znała odpowiedzi na pytanie o adres wydziedziczonego ?

 

W tym miejscu powinien zwrócić uwagę, że ELŻBIETA BORYCKA NIE PAMIĘTAŁA SWOJEGO ADRESU ZAMIESZKANIA a jest to zaburzeniem które uniemożliwia testowanie. Co jak napisałem stwierdziła w zeznaniach biegła Lipczyńska-Łojkowska. A jednak pan Sojka nie zwrócił uwagi na ten ISTOTNY SZCZEGÓŁ.

 

Takie zachowanie co najmniej zastanawia. Jak myślę doskonale zdawał sobie sprawę, że nie pamiętanie swojego adresu zamieszkania uniemożliwia testowanie. Czyżby technika którą stosują w praktyce lekarze psychiatrzy, a nim jest również biegła Krystyna Tarczyńska została wykorzystana aby wyłożyć i pogubić notariusza aby nie zwrócił na to uwagi ?

 

I dopiero w tym kontekście, kontekście powyższych zdarzeń i faktów należy zwrócić uwagę na treść samej opinii grafologicznej i zeznań osoby reprezentującej firmę ją sporządzającą, podkreślam reprezentującej firmę sporządzającą ekspertyzę, a nie osoby sporządzającej ją. Tak, świadek który zeznawał w tej sprawie, to nie była osoba, która bezpośrednio badała podpis w testamencie.

 

W kontekście powyższych zdarzeń i faktów sama opinia już nie wydaje się być jak to określił Sąd KATEGORYCZNA SPÓJNA I JASNA.

 

Wspomniane zdarzenia i fakty spowodowały, że sama opinia grafologiczna wydaje się być sporządzoną nierzetelnie.

 

Faktem jest, iż opinia w zakresie grafologi potwierdziła, że podpis pod testamentem jest podpisem Elżbiety Boryckiej. Jednak w czasie składania zeznań przez biegłego sformułował on zdanie, które mogłoby podważyć fakt sporządzenia jej w sposób rzetelny, z tego zdania można by wysnuć wniosek, że nikt nie badał podpisu, biegły jednak natychmiast to zauważył i rozwijając wątek ukrył ten fakt.

 

O ile dobrze pamiętam świadek który reprezentował firmę sporządzającą ekspertyzę grafologiczną nie był tym biegłym który badał podpis. Zatem jego zeznania mogą być potraktowane wyłącznie jako zeznania świadka wydającego opinię o opinii biegłych ją sporządzających, a nie jak świadka który miał bezpośredni wpływ na jej treść, to znaczy biorący bezpośredni udział w technicznym badaniu podpisu. Należy jednak pamiętać iż jest on pracownikiem firmy sporządzającej tą opinię, bronił on zatem swojego pracodawcy. Nie można zatem przyjąć zeznań tego świadka jako osoby opiniującej opinię. Należałoby powołać na świadka osobę bezpośrednio ją sporządzająca a nie tylko parafującą.

 

Wysoki Sądzie przecież każdego zdroworozsądkowo myślącego człowieka muszą zastanowić fakty, które stoją w sprzeczności z treścią opinii.

 

FAKTEM JEST ŻE TESTATORKA NIE MOGŁA CHODZIĆ I PORUSZAŁA SIĘ WYŁĄCZNIE PRZY POMOCY WÓZKA INWALIDZKIEGO WOŻONA NIM PRZEZ OSOBY TRZECIE ( lewą rękę miała bezwładną, a kółkami kręci się dwoma rękoma, inaczej jeździ się w kółko ).

 

FAKTEM JEST ŻE NOTARIUSZ ZEZNAŁ ŻE ELŻBIETA BORYCKA WESZŁA O WŁASNYCH SIŁACH PODPIERAJĄC SIĘ TYLKO KULAMI.

 

FAKTEM JEST ŻE ELŻBIETA BORYCKA NIE ZNAŁA SWOJEGO ADRESU MIMO IŻ BYŁA PROSZONĄ O WCZEŚNIEJSZE PRZYGOTOWANIE GO ( tak swojego, bo adresy wydziedziczonego i Elżbiety Boryckiej zawsze były identyczne ).

 

FAKTEM JEST ŻE OSOBA ZEZNAJĄCA TO NIE JEST ŻADNA Z TYCH KTÓRA BEZPOŚREDNIO BADAŁA PODPIS ELŻBIETY BORYCKIEJ.

 

Na podstawie tych faktów, które jak wspomniałem muszą zastanawiać można wyciągnąć tylko jeden wniosek, że coś tu jest nie tak.

 

Skoro te fakty stoją w sprzeczności z treścią opinii, to może oznaczać tylko jedno, że sporządzona została ona nierzetelnie.

 

Skoro dowody świadczą, że do złożenia podpisu stanęła nie Elżbieta Borycka a ktoś podstawiony, ktoś tylko podający się za Elżbietę Borycką, to to wyraźnie sugeruje, iż sama ekspertyza musiała zostać sporządzona w sposób nierzetelny.

 

Mając zatem powyższe na uwadze nie można zgodzić się ze stwierdzeniem Sądu że opinia jest kategoryczną, czytelną, jednoznaczną. Tu jest sporo wątpliwości, a takowe zawsze działają na korzyść pokrzywdzonego.

 

W TYM  MIEJSCU  OWĄ  EKSPERTYZĘ  GRAFOLOGICZNĄ  NALEŻY  POŁĄCZYĆ  Z  INNYMI  ZDARZENIANI  NA KTÓRE  UWAGĘ  ZWRÓCIŁ  SĄD.


Tak, również w tym kontekście, kontekście powyższych zdarzeń i faktów należy zwrócić uwagę na treść i innych opinii. Chodzi o opinie medyczne na możliwość testowania przez Elżbietę Borycką.

PROSZĘ PRZANALIZOWAĆ PONIŻSZY TEKST.

OTO FRAGMENT Z UZASADNIENIA SĄDOWEGO.

Następnie Sąd Rejonowy zdecydował o dopuszczeniu dowodu z opinii łącznej biegłego lekarza neurologa - Wandy Lipczyńskiej – Łojkowskiej oraz biegłego lekarza psychiatry Krystyny Tarczyńskiej. Również wnioski tej opinii są jednoznaczne i prowadzą do wniosku, że spadkodawczyni w chwili sporządzania testamentu nie znajdowała się w stanie wyłączającym świadome lub swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli. KON. CYT.

 

Sąd poruszał wiele elementów tej pseudo opinii żaglując nimi i uznając ją za w pełni profesjonalnie sporządzoną. Dlaczego zatem Sąd całkowicie pominął i to w taki sposób jakby ich w ogóle nie było, nader istotne szczegóły, które całkowicie dy-sklasyfikują tą opinię ?

 

Podstawowy elementem jest zeznanie biegłej Lipczyńskiej Łojkowskiej w połączeniu z faktami.

Biegła lipczyńska łojkowska zeznała, że zaburzeniem pamięci uniemożliwiającym testowanie jest nie pamiętanie swojego adresu zamieszkania w czasie testowania.

Jak dowiodłem Elżbieta Borycka nie pamiętała swojego adresu zamieszkania i było to w czasie składania aktu notarialnego w postaci testamentu. Zatem wbrew konkluzji fakty i zeznania biegłej lipczyńskiej łojkowskiej dowodzą zaburzeń pamięci uniemożliwiających testowanie.

 

Ten wątek poruszałem przy ocenie opinii grafologicznej.

Gdyby pominąć następujące fakty:

że Elżbieta Borycka weszła do biura notarialnego pana Sojki sama, o własnych siłach podpierając się tylko laską i to mimo iż nie mogła tego uczynić bo poruszała się tylko na wózku inwalidzkim i to tylko przy pomocy osób trzecich. Gdyby taką niemożliwość nawet pominąć.

 

Gdyby pominąć również fakt że notariusz tylko przeoczył iż adresy wydziedziczonego czyli mnie i testatorki Elżbiety Boryckiej zawsze były identyczne ( to znaczy że gdyby pominąć to że notariusz naprawdę nie zauważył że adresy wydziedziczonego i testatorki zawsze były identyczne to znaczy że i w chwili składania aktu notarialnego ) i że tej właśnie przyczyny zdecydował się przyjąć podpis pod testamentem od Elżbiety Boryckiej, gdyby pominąć te fakty, to można by zgodzić się z treścią ekspertyzy grafologicznej.

 

Jednak przy taki spojrzeniu, w tym konkretnym przypadku są to wyraźnie, bardzo mocne dowody na zaburzenia pamięci uniemożliwiające testowanie przez Elżbietę Borycką. Taką możliwość wykluczyła sama biegła Lipczyńska Łojkowska. Powtarzam, zeznała ona że zaburzeniem pamięci uniemożliwiającym testowanie jest nie pamiętanie swojego adresu w czasie testowania.

 

ZATEM ALBO TO NIE BYŁA MAMA A KTOŚ PODSTAWIONY, A TO OZNACZA ŻE OPINIA GRAFOLOGICZNA JEST CAŁKOWICIE BŁĘDNĄ, ALBO TO JEST ZABURZENIE PAMIĘCI UNIEMOŻLIWIAJĄCE TESTOWANIE.

 

INNEJ OPCJI NIEMA.


                    FAKTY JUŻ ZNAMY, A Z NIMI SIĘ NIE DYSKUTUJE.

DLACZEGO ZATEM SĄD NIE TYLKO NIE ODNIÓSŁ SIĘ DO TAKIEGO „NIEISTOTNEGO” SZCZEGÓŁU, KTÓRY KARZE CAŁKOWICIE INACZEJ SPOJRZEĆ NA OPINIĘ  GRAFOLOGICZNĄ  I  OPINIĘ BIEGŁYCH LIPCZYŃSKIEJ-ŁOJKOWSKIEJ I TARCZYŃSKIEJ,  A  RÓWNIEŻ  NA  OPINIĘ  BIEGŁYCH  PSYCHOLOGÓW  I CO NAJISTOTNIEJSZE NA KONKLUZJĘ TYCH OPINII, ALE NAWET O NIM NIE WSPOMNIAŁ, TAK JAKBY GO W OGÓLE NIE BYŁO ?

 

CDN

RDAGJĄCY STRONĘ IRENEUSZ BORYCKI