TVP 11 - pozwól że wyjaśnię
Spadkobiercy geniuszu i telepatia oszustów

wciórka robocze

wciórka robocze

Strona w przygotowaniu...

 

IRENEUSZ BORYCKI

02-660 W-WA

BLACHARSKA 1/

 

JACEK WCIÓRKA

KIEROWNIK -EJ KLINIKI PSYCHIATRYCZNEJ

INSTYTUTU PSYCHIATRII I NEUROLOGII W W-wie

UL. SOBIESKIEGO

 

Pisząc w internecie gdy zahaczam o pańskie w świecie istnienie nie hamuję się użyć w stosunku do pana osoby niezbyt przyjemnych określeń. Nie sądziłem, że aż tak będzie to pana dziwić. Okazuje się iż jest inaczej. Skoro tak, to jestem winien panu wyjaśnienia. Ma pan prawo wiedzieć co się stało, że w konsekwencji znalazłem się pod pana skrzydłami na oddziale kliniki, której był i jest pan kierownikiem. Ma pan prawo wiedzieć dlaczego i o co pana obwiniam.

 

Aby zorientować się w czym rzecz trzeba poznać problem od potrzewki. Z zawodu jest pan psychiatrom, wprawdzie nie uważam pana za lekarza ( nie jestem odosobniony w tym poglądzie ). Jednak na razie pełni pan funkcję kierownika kliniki, zatem aby móc leczyć trzeba poznać przyczyny choroby, by wyjątkowo często używany przez pana wpis w książce polecanej studentom medycyny zatytułowanej „PSYCHIATRIA” przy opisie chorób psychicznych, który za chwilę zacytuję nie miał racji bytu. Oto on, cyt. - choroba nie znanego pochodzenia.

 

Powinien pan wiedzieć co mnie spotkało i dlaczego znalazłem się pod pańską kuratelą już w 1996 r.

Psychiatrzy posługują się w praktyce pewnym zjawiskiem o którym wiąż piszę, a jest ono realne i czysto fizyczne. Pomińmy na razie spór o to i chwilowo obaj przyjmijmy to do wiadomości jako dogmat.

 

Oczywistym jest, że ludzi którzy znają zasadę jego działania i stosują je w praktyce interesują przede wszystkim ci którzy są w pewien sposób znani, lub ich układy powodują, iż poruszają się również wśród tych którzy mogą coś znaczyć w strukturach np. władzy, bądź w jakiejś innej grupie, która z racji zawodu, można powiedzieć iż jest na piedestale. Takimi ludźmi są artyści dziennikarze, itp.

 

Moje poglądy były i są prawicowe, jednak w starym systemie miałem sporo znajomości wśród tych z lewej strony nieco wyżej postawionych. Wynikało to również i z koligacji rodzinnych. Gdy zapozna się pan z tym wątkiem nie trudno będzie zrozumieć dlaczego i moja osoba zainteresowała pańskich kolegów po fachu ( i nie tylko ich ). Aby jednak tekst był czytelnym ( nie pogubić wątków ) uczynię to w formie załączników, które można czytać jak oddzielny temat, jednak łączący się podstawą, czyli z tym pismem. W tym tekście będzie tylko krótka informacja o problemie i odnośnik do konkretnego załącznika.

 

Zaczynam zatem od informacji w załącznikach, które pozwolą panu zrozumieć „ciekawość” mojej persony. Proszę się najpierw z nimi zapoznać. Proszę mi wierzyć iż jest to bardzo ważne.

 

OTO TE PODSTAWOWE

..................................... .

wrońscy ZAŁĄCZNIK

ojciec

Biuro ochrony rządu ZAŁĄCZNIK

górski ZAŁĄCZNIK

szerszeń Pułkownik mo ZAŁĄCZNIK

chmieliński ubek

krzysiek granica kgb

ZAPROSZENIA Z KREMLA

paszportowy ZAŁĄCZNIK

komenda główna milicji ZAŁĄCZNIK

waldek kontr wywiad

zosia teść - wojsko

PRZYCHODA dekalog kieślowski - matka posłanka na sejm

SOWIET OŚRODEK WYPOCZYNKOWY

............................ .

To układy i koligacje które zainteresowały również pańskich kolegów po fachu, w tym pańskiego przeciwnika politycznego i w walce o stołek kierowniczy. Tak chodzi o pana Andrzeja. Oto odnośnik do załącznika opisującego kontakt „telepatyczny” ze wspomnianym panem Andrzejem. Ten wątek, wątek synchronizacji z psychiatrami będzie poruszony w dalszej części pisma. Opis pana Andrzeja umieszczony w tym miejscu to taka wstawka mająca wzbudzić zainteresowanie.

 

JAKO TAKO

 

Teraz zdarzenia, można by je określić mianem dziwnych. Takie też one są w istocie, jednak znajomość zasady działania owego zjawiska o którym wciąż piszę odłącza je od metafizyki, para normalności i choroby psychicznej a stają się one czysto pragmatycznymi w pełni wytłumaczalnymi z fizycznego punku widzenia. Te zdarzenia doprowadziły, że w konsekwencji znalazłem się w szpitalu psychiatrycznym.

 

1984 ZAŁĄCZNIK

dr buba

wałbrzyska ZAŁĄCZNIK

kościół pyry ZAŁĄCZNIK

 

Al Lotników ZAŁĄCZNIK

Blacharska ZAŁĄCZNIK

tv Mogielnicka ZAŁĄCZNIK

biblia Marcin ZAŁĄCZNIK

kościół Kolbego

 

szpitale przesady

 

W wyniku tych zdarzeń mimo pewnej podświadomej intuicji popartej obserwacjami, iż to wszystko jet czysto fizyczne, doszedłem do wniosku że zwariowałem i w 1996r. znalazłem się w IPiN. A było to zaledwie pół roku od wyborów prezydenckich w których „wygrał” kandydat lewicy Aleksander Kwaśniewski. Dlaczego cudzysłów przy czasowniku wygrał dowie się pan z załącznika nr ….. .

 

Oddział na którym się znalazłem to f2 pańskiej kliniki. Tytuł naukowy jaki wtedy pan nosił to docent. Ordynatorem oddziału była pani Skowrońska, zaś lekarzem prowadzącym pan Andrzej Bembenek. Oto co mnie spotkało w czasie tamtego pobytu. Okazało się że dopiero tu można było naprawdę zwariować. Opisałem to w formie załączników. Oto ich tytuły i nr.

bębenek zachowanie

duchy w gołębiach ZAŁĄCZNIK

Pan

tv i dr Hanna

sanitarusz

Do roku 2003 to był jedyny był epizod gdzie byłem hospitalizowany w placówce psychiatrycznej.

Ponownie zaczęło się przed 2-gimi wyborami na prezydenta, gdzie ponownie „wygrał” Aleksander Kwaśniewski. Teraz jednak byłem już mądrzejszy, a zawiesina, czyli to co powoduje możliwość zdalnej ingerencji w psychikę człowieka była wyjątkowo mocno widoczna. Została ona wytworzona w gigantycznych ilościach. To już widzieli wszyscy. Rejestrowały ją również kamery tv. Jest to zatem mocny dowód. Pytanie dlaczego została ona wytworzona w tak olbrzymiej ilości ? Odpowiedz znajdzie pan w załączniku nr ….

Jak wspomniałem byłem już nieco mądrzejszy i orientowałem się w zasadach działania zjawiska. Byłem również świadomym że nie zwariowałem, zatem nie mogło być mowy o zgłoszeniu się do placówki pzp. To że mimo tego tam się znalazłem było konsekwencją pewnych zdarzeń. Aby móc to zrozumieć trzeba je poznać. Znajdzie je pan w załącznikach zatytułowanym … a opatrzonych nr

Sławek mama

dokumentacja pzp Chełmska

sprawa sądowa

 

Jak łatwo się zorientować z treści wspomnianych załączników chciano wykorzystać mojego brata aby dostać mnie pod swoje skrzydła. Samo nasuwa się pytanie dlaczego, komu mogłem zagrozić ?

 

Odpowiedź nie jest taka trudna. Jak wspomniałem moje poglądy są prawicowe i wierzę w boga.

W pewnych środowiskach jestem znany i lubiany, zatem łatwo mi było przekonać ludzi do swoich racji. Tymi środowiskami jest np. wojsko. Obok mnie jest 9 budynków 10 i 15 piętrowych, które były wtedy pod władaniem garnizonowych administracji mieszkaniowych. Proszę pamiętać jak mocno była zdziwiona lewica w 1989 r gdy nawet wojsko poparło ich przeciwników. Od tamtej pory nie powtórzyli błędów i tym razem wykorzystywali to zjawisko i tych którzy stosują je w praktyce, mam na myśli was psychiatrów. Ponadto zacząłem już się orientować w zasadach jego działania i zacząłem zbierać dowody, a to już krok od dotarcia do tych, którzy również stosują to zjawisko w praktyce, czyli do was. Jak wspomniałem chciano wykorzystać w tym celu mojego brata. Podstawa już była, mój pobyt w IPIN w 1996r.

 

Gdyby mu się udało to miałbym przypisaną schizofrenię paranoidalną i wykończono by mi psychikę psychotropami. Po prostu zrobiono by ze mnie warzywko. Mało tego nie miałbym dachu nad głową i byłbym skazany na trwałe przebywanie w tych placówkach.

 

Po zapoznaniu się z tym pismem i wyszczególnionymi załącznikami ma już pan pewien pogląd na sprawę, zatem najwyższy czas poinformować pana o synchronizacji z tymi którzy śmią się nazywać lekarzami.

 

Andrzej nazywany - jako tako, szachista a przeze mnie Japończyk. Były mąż mojej koleżanki ze szkoły podstawowej Izabeli Bokus. To ten pański przeciwnik w walce o stołek kierowniczy kliniki. Walce którą pan wygrał. Dowie się pan o nim z załącznika nr

 

ZAŁ

stary dziad ZAŁĄCZNIK

 

Docent i jego żona - lekarz psychiatra, emeryt, były pracownik IPIN tytuł naukowy docent. Jego córka również jest psychiatrą. Byłem zsynchronizowany z nim i jego żoną. Był świadkiem, telepatycznym świadkiem awantury między psychiatrom ( oddział f-6 ), a Friedmanemm i mną.

 

Dr Ela – lekarz psychiatra zsynchronizowana ze mną od roku .. Nazywam ją sportsmenką. Problem w tym, że pokazano mi zdalnie jak się zachowywała gdy sprowokowała faceta, który przychodził potem do instytutu. Pani doktór uciekała przed nim przechodząc przez płot i to z drutem kolczastym. Jak zrobiła ? Po prostu rzuciła kapotę na druty aby móc przejść, zaiste płotkarka. Zał nr

p ordynator

 

Andrzej - lekarz psychiatra. Zsynchronizowany ze mną od 13 kwietnia 200 … r. wyjątkowe bydle, to on i jemu podobni tak mnie „telepatycznie” wykładali że dojrzewałem do myśli samobójczych. Poglądy PR. Zał nr

 

Krzyś - lekarz psychiatra mąż psycholog Agnieszki która w 1996 r była n stażu w IPIN oddziała f-2. Zsynchronizowany ze mną od roku …. Teoretycznie jak to nazywacie prowadził mnie. „telepatycznie dowiedziałem się że mają syna o imieniu Artur i psa rasy kok el spaniel. Byłem zsynchronizowany z nim i jego żoną. Poglądy PR. Zał nr

 

Dr Jadwiga pamiętam ją z mojego pobytu w IPIN w 1996 r. Niebrzydka kobieta, ale psychicznie ….. . chciała naprowadzić mnie na pielęgniarkę Żmudzin ( zeswatać nas ) zsynchronizowana ze mną od roku … . zsynchronizowany z nią i jej mężem. Poglądy PR. Zał nr

 

Dr Hanna - lekarz psychiatra którego pamiętam również z mojego pobytu w 1996 r. na oddziale f-2. Zał nr

 

To ci podstawowi i jak wynika z treści załączników bawili się ludźmi i „wyspowiadali” się o tym. Przypomnę panu kim, są to również dodatkowe załączniki poruszające ten sam problem co poprzednie.

 

Friedmann ZAŁĄCZNIK

Banaszak ZAŁĄCZNIK

ballada ZAŁĄCZNIK

Oskary ZAŁĄCZNIK

student Łazarskiego.

 

Tak panie „profesorze” tak bawili się pańscy koledzy po fachu.

 

Wracając do mojego brata, gdy nie udało mu się sądownie mnie ubezwłasnowolnić, nie poddawał się i zakładał kolejne sprawy w których argumentacja przeczyła tej którą używał w poprzednich oskarżeniach. W wyniku takich działań dla świętego spokoju zgłosiłem się do IPIN. Trafiłem do …. kliniki ps pod kierownictwem Marka Jaremy na oddział f5 którego ordynatorem był …. a moim lekarzem prowadzącym została pani Agata Jarek. Nie była ona świadomą że została wciągnięta w intrygę. Poddała się zapewne tym którzy byli z nią zsynchronizowani i pod ich dyktando prowadziła rzekomą obserwację. Pani Jarek zapisała w dokumentacji takie bzdury że łatwo mogłem dowieść że celowo i świadomie działano przeciw mnie.

Panią Jarek zsynchronizowano ze mną gdy opuściłem już jej oddział. Dopiero wtedy zorientowała się co jest grane i zaczęła żałować iż dała się w to wszystko wciągnąć. Cały ten wątek i to co chciano ze mną później zrobić opisany jest w załączniku Agata Jarek. Dodam, iż właśnie wtedy zostałem zsynchronizowanym z aktorem panem Stefanem Friedmanem. Jak wspomniałem cały problem opisany jest w załączniku:

 

AGATA JAREK. NR..

Teraz dopiero się zaczęło, wiedzieli już że mam wystarczająco mocne dowody aby zostali postawieni w stan oskarżenia. Tymi dowodami były informacje i fakty na które były dowody.

Chodzi o Polskie Oskary

chodzi o Gnatowskiego

chodzi o Banaszak i

Friedmana.

Także o dr Alicję.

Również Agata Jarek jak się pan zapewne zorientował z treści załącznika wiedziała już że przed sądem będzie musiała się przyznać do doświadczania podobnych odczuć, tak jak to uczyniła gdy spotkałem ją w instytucie. Gdy powyższy ludzie zostaną powołani przed sąd i potwierdzą moje zeznania, jak pan myśli da się im wiarę ?

 

To jednak nie wszystko są i inne dowody w postaci wyników badań nad zjawiskiem, wyniki z placówek naukowych. Ponadto dokumentacja sądowa i oskarżanie mnie które w każdej sprawie było inne i przeczyło, powtarzam przeczyło tym poprzednim. Dowodami stawała się również dokumentacja medyczna w której zapisywano bzdury które łatwo było porównać z rzeczywistością.

 

Dowodem jest również fałszerstwo takiej dokumentacji. Po przegranej sprawie sądowej zginęła z sądu dokumentacja medyczna, kopia tej z pzp przy ul Chełmskiej. Mało tego zginęła ona również i z PZP przy Chełmskiej, a w jej miejsce znalazły się inne pisma z tymi samymi datami. Powtarzam na Chełmskiej są inne, a w sądzie nie ma ich w ogóle. Tylko ja mam kopię tych które zniknęły. Proszę pomyśleć czy to wszystko jest wystarczające aby postawić was w stan oskarżenia ?

Jak pan widzi zorientowano się że mogę wam zagrozić z prawnego punktu odniesienia. Zresztą już raz byłem straszony z tego powodu. Powiedziano mi będąc ze mną zsynchronizowanym, że jak zawiadomię prokuraturę, to będę się musiał wyprowadzić z tego kraju. Ma to pan opisane w załącznikach dotyczących kontaktu z psychiatrami. Mając powyższe na uwadze zaczęli zatem działać chcąc osiągnąć to o co oskarżał mnie brat, a czemu dałem doskonały odpór przed sądem. Chodzi o to że chciano doprowadzić mnie do myśli samobójczych. Gdybym w konsekwencji tego się zabił to już miano by problem z głowy, mówiąc brat miał rację i wariat się zabił. Gdym natomiast przeżył to miano by argument że jednak ja jestem chory i brat miał rację, zatem należy mnie trwale poddać waszej jurysdykcji.

 

Jak działano opisałem w załączniku zatytułowanym

PRÓBA SAMOBÓJSTWA nr

 

 

 

 

nauka - zapałka szklanka ZAŁĄCZNIK

 

Tarczyńska ZAŁĄCZNIK

Psycholodzy ZAŁĄCZNIK

.................. .

 

DOWODY PRZECIW WAM

 

Krystyna Tarczyńska - biegła sądowa z zakresu psychiatrii. Pracownik IpiN która fałszowała pinię sądowo-psychiatryczną w czasie sprawy spadkowej. Zał nr

 

Krystyna Piechota - były kierownik, a obecnie tylko pracownik PZP przy Ul Chełmskiej w W-wie. Biegły sądowy, który uczestniczył w sprawie sądowej o moje ubezwłasnowolnienie. Dopuścił się wyjątkowo mocno widocznego fałszerstwa dokumentów. Z PZP zginęły jedne a w ich miejsce pojawiły się inne dokumenty z tymi samymi datami. Tylko ja jestem w posiadaniu tych poprzednich. Chodzi o dokumenty które były złożone w sądzie. Zał nr

 

Beata Piekarska - obecny kierownik PZP przy ul Chełmskiej. Fałszowała ona zapis moich wypowiedzi gdy byłem na badaniu. Całe szczęście nagrywałam to na taśmę magnetofonową. To jest analogowy nośnik, chodziło o to aby pokazać autentyczność nagrania. Przy cyfrowym istnieje możliwość fałszerstw.

 

Andrzej Bembenek - lekarz psychiatra, mój lekarz prowadzący w czasie mojego pobytu w IPIN w 1996r. Obecnie pracuje przy ul Nabielaka w W-wie. Przypisał mi odczócie którym zaprzeczałem. Chodzi o to że miałem wiedzieć duchy w gołębiech. Jaki ma dowód że to nie moje odczócia a przypisywanie mi tych słów to czyste oszustwo ?

Otż istnieje jeszcze jeden Ireneusz Borycki któy jest hodowcą gołębi pocztowych. Tak pasjonat mógł takby to określić. Zapewne wyłapaliście „telepatycznie” tego pana i jego odczucia przypisaliście mi. Proszę mi wierzyć iż jest to dowodem. Jest jeszcze kilka elementów świadczących o jego wiedzy na temat zjawiska o którym wciąż piszę, w tym zachowanie pana „doktora”. Znajdzie pan to w załączniku nr

 

 

friedmann

jarek

pan i basińska

rosińska

 

..................... .

Zapewne zada pan pytanie poprzedzone pewnymi faktami. Przecież to wszystko co opisuję nie dotyczy pana bezpośrednio, no może z małymi wyjątkami, dlaczego zatem jego obwiniam i obrażam w internecie ? Przecież nie mamy obecnie ze sobą nic wspólnego, a upływ czasu powinien spowodować, że jakakolwiek niechęć dawno powinno zniknąć ?

 

Tak ma pan rację, można zapomnieć i byłoby tak w istocie, tym bardziej że ja po prostu lubię ludzi. Nie obrażam ich np. z powodów politycznych. Tak mogłoby być dzisiaj gdy mamy wolność, demokrację i człowiek może bez obawy głosić poglądy polityczne. Jednak w stosunku do pana osoby tak nie jest. Pytanie dlaczego ? Co pan ma z polityką wspólnego, przecież tu chodzi o problem zdrowotny, a nie jakąś ideologię polityczną, co to pacjent do końca zwariował ? Zapewne tak by to pan argumentował.

 

Nie panie „profesorze”, nie zwariowałem, a to co piszę dowodzi raczej logiki, zdrowego rozsądku i wyobraźni. To wszystko razem powoduje, że udało się poukładać w jedną logiczną całość zdarzenia, które tłumaczą pewne rzeczy. Na to są dowody.

 

A pro po wyobraźni, wie pan iż ją mam i to rozwiniętą, ale jednocześnie bardzo logiczną, taką która potrafi układać w jedną całość już dostępne klocki. Chodzi o moją „Teorię Niedopunktu”. Zsynchronizowani ze mną pracownicy IPiN przekazali mi zdalnie zdania o tym jak pan zareagował gdy ją czytał. Zareagował w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Cyt - cóż za wyobraźnia. Teoria logicznie tłumaczy pewne zjawiska fizyczno-astronomiczne, a takie ich wyjaśnienie ułatwia zrozumienie tego co już jest pewnikiem, czyli szczególną teorię względności Einsteina. Oprócz tych oczywistych zysków daje ona jeszcze jedną możliwość, pozwala podciąć skrzydła oszustom w psychiatrii. Jak to należy rozumieć ?

 

Wśród opisów objawów chorobowych jednej z cięższych chorób, chodzi o schizofrenię paranoidalną ( f20 ), widnieje taki oto wpis: pacjent tworzy logiczne wynalazki, które według niego mogą przynieść ulgę ludzkości, tylko jego logika jest zrozumiała wyłącznie dla niego i nie zgodna Z OBOWIĄZUJĄCYMI PRAWAMI FIZYKI. Ta teoria dawałaby możliwość takiej klasyfikacji. Jest tam nowe, tak bardzo nowe że aby zrozumieć w czym rzecz trzeba precyzyjnie zapoznać się z całością.

 

Jak zapewne wielokrotnie czytał pan w internecie przy moich wpisach często podaję jako przykład Einsteina. On również stworzył teorię, która na początku była zrozumiała tylko dla niego i ( mocno to podkreślam ) NIE ZGODNA Z OBOWIĄZUJĄCYMI ( wtedy ) PRAWAMI FIZYKI. Okazało się iż miał rację. Problem jednak w tym, iż on był fizykiem, a ja nim nie jestem. Zatem sklasyfikować mnie na tej podstawie jako chorego psychicznie ( jako jeden z elementów tej choroby ) przy użyciu i innych czynników byłoby zatem teoretycznie możliwym. Będę z panem szczery ta teoria miła być prowokacją wobec was, psychiatrów. Mam jej ocenę, dodam bardzo pozytywną ocenę wydaną przez fizyków, w tym Polskiej Akademii Nauk.

 

Przyznam się również, iż chodziło przede wszystkim o pana, który z obawy o siebie przypisał mi mieszane cechy osobowości. Moje kwieciste wypowiedzi miały być objawem tej choroby. Dało się zauważyć, że w czasie tamtego spotkania wśród wielu lekarzy gubił pan pamięć, gubił pan wątki własnych myśli. Już zahaczyłem o pańskie istnienie jak człowieka który nie pisze prawdy. Obaj wiemy jak takich ludzi się nazywa. W tym piśmie nie użyję jednak tak obraźliwych słów.

Ten wątek dotyczy bezpośrednio pana i mnie. Zatem jest to jeden z powodów który powoduje niechęć wobec pana osoby. Nie z powodu samej klasyfikacji, a z powodu świadomego kłamliwego przypisania mi tego. Są dowody na pańskie w tej kwestii fałszerstwo. Oczywiście są i inne powody.

 

Wracam do polityki i medycyny, bo od tego trzeba zacząć. Jak wspomniałem czas powinien spowodować zapomnienie i niechęć powinna zniknąć. Napisałem również, że dziś można głosić różne poglądy. W minionym jednak systemie nie było to możliwym. Funkcji kierowniczych nie pełnili fachowcy w określonych dziedzinach, a ci którzy popierali totalitarny system. Oczywistym jest iż musieli mieć chociaż minimalne podstawy aby zajmować się określoną dziedziną. Każdy kto jednak śmiał myśleć inaczej i głośno o tym mówić mógł mieć kłopoty.

 

Pierwszy mój pobyt w placówce leczniczej zdrowia psychicznego datuje się na czerwiec 1996r.

Uwczesnym prezydentem był Aleksander Kwaśniewski. Drugi to rok a trzeci … W czasie tego pobytu wspomniałem panu, że od znajomych lekarzy psychiatrów dowiedziałem się o możliwości zdalnych oddziaływań na człowieka i posterowania nim jak laką. Dziać się to może przy pomocy czysto fizycznego w pełni wytłumaczalnego zjawiska.

 

Pan poprosił abym ich przyprowadził. Najciekawsze jest to że mówił pan to poważnie, to nie był żart. Obydwaj wiemy w jakim celu chciał ich pan zobaczyć. Po prostu ich przejąć ( zdalnie, „bezprzewodowo, telepatycznie” ) i wyłożyć aby nie mogli zagrozić panu i pańskim mocodawcom. Znając prawdę czuł się pan jednak bezkarny. Układ polityczny powodował taki stan rzeczy. Tak, czas i to co stało się w Polsce.

 

Od 1993r gdzie wygrywa lewica, plus listopad 1995 kiedy wybory prezydenckie „wygrywa” Kwaśniewski i ponownie w 2000r. To spowodowało, iż pańskie myśli poszły zapewne w kierunku, że stary układ wykorzystuje zjawisko, zatem tych którzy chcą je nagłośnić aby ludzie zrozumieli co się w istocie stało trzeba w majestacie prawa wyeliminować z zabawy.

 

Wiedział pan że od 1993 roku lewica umacnia swoją pozycję, czyli wraca stare – system totalitarny – pod pozorem demokracji. A pan był jego klakierem i to władnym klakierem. Tak można było w istocie pomyśleć. 1 wybory 1993 = lewica. 2 prezydentura 1995 = lewica. 3 wybory prezydenckie 2000r = lewica. Nominację profesorską dostał pan w roku z rąk … Jak myślę sądził pan, iż to będzie się umacniało, tym bardziej iż wy znaliście zasadę działa owego zjawiska, a ogół nie.

 

W takiej sytuacji był pan pewny swojej bezkarności i obłudnie w majestacie prawa przypisywał choroby psychiczne ludziom, którzy byli po drugiej stronie barykady. Jako jej podstawa miało być doświadczane skutków tego zjawiska. Był pan świadomy, że jego skala w latach 2000 była wyjątkowo dużą. Tak dużą iż gro ludzi tego doświadczało. Oczywistym jest że w takiej sytuacji ludzie prędzej czy później zaczną się zgłaszać i o tym opowiadać ( była o tym mowa nawet w sejmie ), a wy miast powiedzieć prawdę w majestacie prawa robiliście z nich wariatów.

 

Dowodem jest stwierdzenie przez pana u mnie mieszanych cech osobowości. Nie odważył się pan jednak przypisać schizofrenii z uwagi na zaprzeczenie przeze mnie do doświadczania takich odczuć. Jednak był pan świadomym że prawnie mogę mu zagrozić, zatem chorobę pan stwierdził. Proszę zapoznać się z tym co zapisała w dokumentacji pani Basińska ( lekarz prowadzący ), a zorientuje się pan iż pańska diagnoza całkowicie przeczy temu co zaobserwowała pani doktór. Mało tego, powiedziała mi to wprost gdy poprosiłem o przeczytanie z uwagi na nieczytelne pismo. Cytuję – to nie ja panie Irku tak zdiagnozowałam, a Profesor Wciórka. Powiedziałem, że nie odpuszczę oszustowi i sprawa oprze się o sąd. Dodała że, cytuję – będzie pan miał z nim kłopoty. ZAŁ NR ..

 

 

 

 

 

 

Teraz panu uświadomię że gdy zorientowałem się w wszych zabawa ludźmi

 

 

powstała

 

 

 

 

Zacznijmy od tego co bezpośrednio dotyczy pana

1996 - mam cię

 

dr ala i pańskie słowa plus zapis plus nasze spotkanie - to obciąża jednak ….

 

zapis w pobytu 2004

 

uupływ czasu mógłby spowodować że tamto poszło by w zapomnienie gdyby nie sutki tamtych działań

to była próba morderstwa

2 pr morderstwa pod którymi się pan podpisał czego nie uczyniła np. dr Basińska.

 

 

 

Teraz szczegółowo dlacze to pan jest przedewszyskim winien ?

 

 

 

 

 

 

 

TO JAKI …. REPREZENTUJĄ JEST DLA MNIE BEZ ZNACZENIA.

 

 

 

 

Dalsza treść tego pisma pozwoli panu zrozumieć w czym rzecz.

 

 

 

Jak wspomniałem czasy są nowe i człowiek powinien zapomnieć tamto co było złe. A co z tym wspólnego ma pan ?

 

Zanim pójdę dalej przypomnę panu nasze spotkania, w tym te które odbyło się gronie wielu lekarzy a czasy teoretycznie były już nowe. Chodzi o rok ….

 

 

Uwczesnym prezydentem był Aleksander Kwaśniewski.

 

 

 

 

 

będąc przekonanym że

 

 

 

Są nimi ci którzy reprezentowali system totalitarny. JAK ZA NAJLEPSZYCH STALINOWSKICH CZASÓW, A PAMIĘTAJMY IŻ TO BYŁ ROK ….. .

 

 

Problem w tym że w czasach o których piszę skala zjawiska ( oddziaływań na ludzi ) była tak dużą, że ci którzy wiedzieli o co chodzi czuli się z tego powodu bezkarni.

 

Teoretycznie demokracja, jednak stare wróciło. Ci co przedtem walczyli o zmiany nie mogli związać końca z końcem. Natomiast stary układ w nowych czasach sobie dawał przywileje i odpowiednio większe apanarze. Skala przekrętów była olbrzymią. rządzili miafozi i złodzieje.

 

Proszę pomyśleć, oddziałuje się na ludzi można nimi rządzić i robią to co chce lalkarz. Do tego stopnia są oni podatni na takie działania, że w wyborach robią dokładnie to co im się programuje. Oczywiście działa się z głową. Inaczej zorientowano by się iż coś tu nie tak. Nie może wybrana partia wygrać w 90 %, trzeba zachować pozory. Teraz można zrozumieć jak to możliwe aby 1993 wygrała lewica. ( porównanie marcin biblia )

 

To zjawisko, jego fizyczność i klasyfikacja ludzi opowiadających o tym jako chorych psychicznie dawała oprawcom takie możliwości.

PANU DAWAŁA TAKIE MOŻLIWOŚCI.

 

Mieli przewagę nad zwykłymi zjadaczami chleba, bo wiedzieli jak ono działa, zatem można było również ludzi powykładać, powykładać ich myśli w kierunku:

 

1 - Gubić z pamięci, gdy myśli zaczynały być nie wygodne dla

lalkarzy.

2 - To jest nadprzyrodzone.

3 - To jest objaw choroby psychicznej, itd, itp.

gdy jednak delikwent mówi logicznie i wierzy w boga a należy pamiętać iż czasy są nowe i religijne a nie jak poprzednio czysto ateistyczne. Wtedy choroba ps teraz w najgorszym razie opętanie egzorcyzmy ( załącznik )

 

Oczywistym jest iż byli i ci którzy mimo nie wiedzy o istnieniu i zasadach działania zjawiska z racji swojej osobowości i poglądów mimo oddziaływań na nich nie dawali się i trwali przy swoim. Doświadczali jego skutków ale nie wiedzieli z czym się to je. Jakże ja byłem zdziwiony gdy 1993 r. tj zaledwie 4 lata po wyborach do rządzenia dostała się lewica. Nikt wtedy nie mógł tego zrozumieć.

 

 

Teraz wiem o istnieniu i zasadach działania owego zjawiska. Wiem również że jeden człowiek z odpowiednim oprzyrządowaniem może wziąć na cel np. lokal wyborczy i tak zadziałać, że wyborcy będą glosować na partię im wprogramowaną. Można zadziałać i nie co inaczej. Doskonale wie pan jak działa to zjawisko i co przy jego pomocy można zrobić z człowiekiem. Zanim pójdę dalej opiszę jak zadziałano na moją osobę. Na tym przykładzie pokażę jak w istocie również oddziaływano w lokalach wyborczych.

 

Wierzę w Boga i przeczytałem biblię. Powstał między mną a kolegą spór, oczywiście chodziło o kwestie religijne. Moim argumentem była biblia. Powiedziałem mu, że to co mówię napisane jest w biblii. On twierdził iż to nie prawda. Dodał abym pokazał mu ten werset o którym mówię.

 

Miałem dwie biblie. Jedną dałem koledze, a w drugiej sam szukałem. Znalazłem rozdział w którym miało być napisane to co mówiłem, jednak ku mojemu przerażeniu nie było tam tej treści. Szukałem zatem gdzie indziej sądząc, iż po prostu pomyliłem rozdziały. Nic to nie dawało. Wróciłem do tego w którym byłem przekonanym, iż treść powinna być taka jaką wcześniej w nim przeczytałem, a nie ta którą widzę obecnie.

 

Nie mogłem zrozumieć co się w istocie stało. Miałem otwartą biblię na określonej stronie i wpatrywałem się w treść. Nagle kolega powiedział do mnie, tak, jest to napisane o czym mówisz. W tym momencie i u mnie nagle pojawiła się treść na tej stronie taka jakiej się spodziewałem, tak jaka była tam w istocie.

 

Jednak w pamięci miałem również to co było przedtem, czyli tą fikcyjną i zacząłem szukać. Znalazłem, to była treść następnego rozdziału.

 

Zatem zabawiono mną się w taki sposób. To, takie oddziałanie na człowieka gdy zna się zasadę działania zjawiska nie jest trudne. Tak można mieć otwartą stronę X a na niej dwie różne treści, zależne od lalkarza który steruje ludzką marionetką.

 

 

TERAZ TO WIEM, WTEDY NIE BYŁEM TEGO ŚWIADOMYM I BARDZO MNIE TO PRZERAŻAŁO .

 

Gdy już poznałem zasadę działania zjawiska i wiedziałem co przy jego pomocy można zrobić z człowiekiem olśniło mnie. Zorientowałem się że można tak było oddziaływać na ludzi również w lokalach wyborczych. Zostałem w tym utwierdzony gdy byli już ze mną zsynchronizowani pańscy koledzy po fachu, tj pracownicy IpiN. Gdy szedłem na przystanek autobusowy z daleka wyświetlana linia przedstawia l mi się jako school bus. Uśmiechałem się z tego będąc świadomym iż to nie możliwe. Pochodząc bliżej zobaczyłem co to była za linia. Postępowano tak ze mną wielokrotnie. Teoretycznie byłem przez nich wykładany. W praktyce uczono mnie i zacząłem orientować się że nie tylko oddziaływano na ludzi aby wybierali tego kogo chce lalkarz nimi sterujący a również i w taki sposób aby widzieli co innego niż jest w rzeczywistości ( np. inną listę wyborczą niż tą która była w istocie. Zdarzenie z biblią potwierdza taką możliwość ). Siłą rzeczy bywało i tak iż człowiek był pewnym, że wybiera kogoś innego niż w rzeczywistości skreślił. Zaiste doskonałe fałszerstwo, bo jak to udowodnić. Dlatego między innymi ukrywa, przepraszam ukrywało się przed ludźmi zasadę jego działania. A dociekliwym i nie pokornym przypisywano choroby ps. Jetem przekonanym iż doskonale wie pan jak to działa i jest pan świadomym że piszę prawdę. Wiem jednak również iż nie przyzna się pan do tego. Tym jednak problemem zajmą się ci którzy spowodują iż staniecie państwo przed sądem. Czyli będę to i ja.

 

Uświadamiam panu, iż jakakolwiek próba przypisania z tego powodu choroby psychicznej mija się z celem. Powodem są opisy zasady działania owego zjawiska i tego co przy jego pomocy można zrobić z człowiekiem. Jak on będzie na to reagował.

 

Przypomnę panu teraz słowa, które skierował pan do mnie gdy opowiadałem panu o oddziaływaniach i tłumaczyłem fizyczność zjawiska. Jeszcze nic nie wiem o tak nowatorskiej metodzie.

POWIEDZIAŁ PAN TO W ROKU … .

 

 

OCZYWISTYM JEST IŻ DOSKONALE PAN WIEDZIAŁ, ZNAŁ ZASADĘ JEJ DZIAŁANIA.

PO PROSTU PAN KŁAMAŁ. WIADOMO DLACZEGO.

 

 

Na podstawie kłamstw ( biorę pełną odpowiedzialność za te słowa. nie ma tu mowy o pomyłce, a celowym świadomym wprowadzaniu w błąd ) dotyczących tego problemu zrobił pan karierę „naukową”. Oczywiście w cudzysłowie bo żadnym naukowcem pan nie jest. Jest pan tylko uzurpatorem, naukowym oszustem, klakierem post komunistycznej władzy.

 

Doświadczając skutków zjawiska ( są dowody ), czyli wiedząc co to jest i jak to działa opisywał je pan jednak jako samoistny wytwór mózgu, czyli klasyfikował pan to jako objaw chorobowy. A to jest całkowite wypaczenie rzeczywistości. Wiedział pan że spełniając określone warunki człowiek musi doświadczać jego skutków.

 

Oczywistym jest, iż pełniąc funkcję kierowniczą kliniki która to zjawisko klasyfikuje jako podstawowy objaw chorobowy podcinał pan skrzydła każdemu z tych którzy chcieli opisać prawdę. Dlatego też dostał pan ten stołek.

 

Wiedziano że skoro pańska pseudo kariera opiera się przede wszystkim na tym, to dokąd pan będzie jej kierownikiem nie pozwoli pan nikomu opisać i opublikować prawdy na ten temat. Był pan zatem idealnym kandydatem, idealnym klakierem. To też nominacja profesorska otrzymana z rąk …... jest uhonorowaniem pana za pilnowanie schedy oszustów, która tak jak i pańska kariera opierała się na kłamstwach i sile.

 

Przedtem przeciwników politycznych eliminowano więzieniem. W nowych czasach wykorzystywano owo zjawisko i albo człowiekiem tak pokierowano że sam zaczął robić coś źle i miano go z głowy, albo gdy był odporny kierowano jego myśli w waszym kierunku. Siłą rzeczy on zaczął rozumieć co się dzieje i będąc naiwnym zgłaszał się do was mając nadzieję że wy jako jedni z pierwszych zaczniecie mówić i pisać o tym prawdę. W efekcie tego zamiast dowiedzieć się więcej był klasyfikowany jako chory psychicznie. Przypisywano w tym jedną z najcięższych chorób na podstawie której można człowieka trwale ubezwłasnowolnić, czyli f-20 ( schizofrenia paranoidalna ).

 

To, to już pańska scheda, pański stołek. Tu działał już pan. Człowiek mogący coś zdziałać przestawał istnieć, bo to przecież wariat, co jest stwierdzone przez lekarzy psychiatrów. Prawda że majstersztyk !

 

W kontekście tych słów proszę po raz kolejny poukładać sobie co chciano ze mną zrobić.

1 wykładano mnie tak iż w konsekwencji w 1996r trafiam do szpitala ( pół roku po „wygranej”

Kwaśniewskiego )

2 następne wybory ( tu skala zjawiska była olbrzymią ). Wykorzystany zostaje mój brat który

zakłada mi sprawy sądowe o moje ubezwłasnowolnienie.

 

3 w sądzie popełniane są szkolne błędy które zauważam, i pokazuję je sędziemu. Siłą rzeczy był

świadomym że ze mną tak łatwo nie pójdzie i sprawę wygrywam.

 

4 ponowna sprawa w której argumentacja przeczy z poprzedniej.

 

5 dla spokoju zgłaszam się do szpitala gdzie obserwacja prowadzona jest w kierunku f-20. Całe

szczęście opuściłem szpital przed zdiagnozowaniem i nie można było mi przypisać tej choroby.

Proszę w tym miejscu po raz kolejny zajrzeć do załącznika zatytułowanego Agata jarek. Zał nr

a zorientuje się pan jak to było naciągane. Jak pani Agata zanim mnie poznała już była do mnie

stronniczo nastawiona i to praktycznie ze mną nie rozmawiając. Z góry wiedziała iż tą chorobę mi

przypisze.

Skoro nie można było w sądzie nic zdziałać, to mimo wszystko chciano ten fakt wykorzystać i

na podstawie argumentacji brata przypisać mi f-20. Nikt by potem nie dociekał że w sądzie

wygrywałem, nikt by mnie nie słuchał bo nie miałbym praw, byłbym po prostu

ubezwłasnowolniony.

Po otrzymaniu epikryzy zorientowałem się co chciano w istocie zdziałać.

Wiedzieliście już że ja o tym wiem. Nie odpuściliście sobie i zaczęto zatem działać inaczej.

Chciano doprowadzić mnie do myśli samobójczych. A to sugerował przed sądem mój brat, że jestem

niebezpieczny dla siebie. W ten sposób chciano uwiarygodnić jego argumenty. Przepraszam jeden

argument, bo inne nie miały racji bytu. To jednak by wystarczyło. Powstał jednak inny problem.

Zdania poniżej wyjaśniają w czym rzecz.

 

Jak wspomniałem po opuszczeniu prze zemnie szpitala pani Jarek została ze mną zsynchronizowaną i

widziała jak się mną bawią. Gdy w czasie jednych takich zabaw dojrzewałem do myśli samobójczych

zdalnie „telepatycznie” powiedziała cyt. Jak pan to zrobi panie Irku to ja już tu na pewno nie będę

pracować. Zorientowała się w tym wszystkim i zaczęła żałować iż dała się wciągnąć w taką intrygę. Tak,

niektórzy, ci bardziej wrażliwi mimo opierania się w pracy na fikcji byli zdegustowani tym wszystkim.

Zaczęło to ich przerażać, bo tu chodziło o życie człowieka. Zaczynały się podziały między wami.

One już istniały wcześniej, bo bawiliście się między sobą wzajemnie się wykładając i niektórzy

mieli tego dość. Jednak tu wyjątkowo mocno zaczęliście się rozwarstwiać.

 

Wykładanie mnie w kierunku samobójstwa po części się udało. Mając dość wykładania, zabaw mną nie wytrzymałem i chciałem je popełnić. W wyniku czego najpierw znalazłem się szpitalu praskim a następnie w IPIN. Był to oddział f-1 pańskiej kliniki. Lekarzem prowadzącym została pani Basińska. Jak wspomniałem w czasie tego pobytu było przeprowadzane badanie w gronie wielu lekarzy, w tym i pana. Dało się zauważyć iż gubił pan wątki własnych myśli. Tu mimo obłudy zawodu miałem wsparcie tych bardziej wrażliwych. Ci z panem zsynchronizowani wiedzieli o tym, zaczęli zdawać sobie również sprawę iż mam jeszcze i innych oprócz niektórych z was popleczników. Upal zatem sposób pozbycia się mnie z powodu tak ciężkiej choroby jaką jest schizofrenia paranoidalna. To było między innymi przyczyną że nie odważył się pan na jej przypisanie.

 

Skoro nie było możliwości sklasyfikowania mnie jako tak bardzo chorego że można mnie trwale ubezwłasnowolnić zmieniono sposób działania. Nie odpuściliście sobie. Ja również nie odpuszczałem i chciałem doprowadzić do tego aby winni zasiedli na ławie oskarżonych. Zgłosiłem się do Ministerstwa zdrowia do człowieka zajmującego się … był nim pan Wojciech Kłosiński, lekarz psychiatra, były pracownik IPIN. który gdy opowiadałem o takich oddziaływaniach szyderczo się uśmiechał. Jednak zbył mnie i złożona skarga nie odniosła skutku. Gdy ją złożyłem nie doszedłem nawet do autobusu jak już miałem złamaną rękę. Zabrala mnie karetka pogotowia. Zabawiono się mną w ten sposób po raz drugi i to w czasie gdy nosiłem gips. Ponownie zabrała mnie karetka pogotowia. Jednak tym razem było nieco gorzej. Złamanie się odnowiło i miałem rozcięty palec i skroń, bo a nią upadłem. Palec mi zszyto i satanawiano się czy zszywać m głowę.

Tak w taki sposób bawiono się mną również.

Powie pan że to wytwór mojej chorej wyobraźni, a w duchu będąc świadomym że piszę prawdę, pomyśli pan - udowodnij to.

 

Zanim odpowiem na takie hipotetyczne pytanie napiszę jak należy nazwać to co chciano ze mną zrobić. To była próba zabójstwa. Ma pan rację to trzeba będzie udowodnić a proszę mi wierzyć iż jest to możliwe.

 

Do tego zdarzenia należy odnosić się z pozycji wszystkich innych, czyli faktów popartych dowodami, dopiero z tej perspektywy można na to spojrzeć i zadać pytanie - czy to była próba zabójstwa ?

 

Argumentem który za tym przemawia jest również zdarzenie z dr Alicją, panem Stefanem friedmanem. Dziewczyna w wyniku „telepatycznych” zabaw jej osobą przez między innymi pracownika IPIN lekarza psychiatry pracującego na oddziale f-6 kliniki Marka Jaremy a mieszkającego wtedy na ul. Moniuszki ( jeździł wtedy samochodem marki mitsubisi lancer w kolorze białym ) chciała popełnić samobójstwo.

 

 

 

Wiem iż

 

 

 

 

 

 

 

że tego typu sprawy się odbyły i gdy sam się zgłosiłem do szpitala

.

 

powodują że

 

 

 

 

jest to pańskie oszustwo i siła, bo na podstawie tego sądownie człowieka można było ubezwłasnowolnić.

 

przekrętach pod pozorem

 

Na kłamstwach

 

Nie twierdzę że wszyscy którzy przyznają się do doświadczania podobnych odczuć są zdrowi psychicznie. Twierdzę jednak, że istnieje możliwość wywoływania sztucznie takich objawów. Wy o tym wiecie i stosujecie to w praktyce. Powodując u ludzi to co nazywa się stanem chorobowym.

 

U ludzi naprawdę chorych, w tym na inne rodzaje schorzeń psychicznych, np. uzależnionych od środków pobudzających i psychotropowych takie oddziaływania powodują spotęgowanie podstawowego problemu i zaistnienie innych. Taki człowiek może się stać doskonałą marionetką w rękach lalkarzy. Ot taki utajony …. spełniający wolę oprawcy. To zapewne jest również powodem że o tym jest cisza i pozwala się wam na funkcjonowanie w fikcji. Jest to na rękę władnym uzurpatorom ( despotom, …. ) chorym na władzę. Są świadomi że można dzięki temu wygrywać bitwy.

 

W Systemie totalitarnym jakim był komunizm ekonomia nie szła w parze z życiem. Oni byli tego świadomi i zdawali sobie sprawę iż z tego powodu to musi upaść. Upadło, jednak wykorzystano zjawisko i pod pozorem demokracji na stołkach władzy zasiedli ci co przedtem bronili socjalistycznych bram. Przedtem to byli komuniści, którzy nie pozwolą aby raz zdobyta władza oddana została w ręce przeciwników socjalizmu. Teraz ci sami ludzie stali się przeciwnikami tamtych idei. Doskonałym przykładem jest Aleksander Kwaśniewski, który w czasach post komunistycznych był ministrem sportu a gdy został „wybrany” na prezydenta mówił do ludzi którzy byli przedtem gnębieni, że pamięta jak byli oni wyniszczani przez komunistów. Całkowicie odżegnał się od

 

 

rozwinięcie

 

Tak

 

Dam panu jednak odrobinę satysfakcji i odpowiem na pańskie pytane dotyczące moich znajomości w psychiatrii. Jest nim na przykład pan Stefan Równy, żyd zamieszkujący i pracujący obecnie w Stanach zjednoczonych Ameryki. Mój kolega, przyjaciel z którym znamy się od lat szczenięcych.

 

TYDZIEŃ TEMU ROZMAWIAŁEM Z NIM PRZEZ TELEFON.

 

 

 

 

 

BOBRZE TO JUŻ PRZESZŁOŚĆ I GDYBY NIE INNE ZDARZENIA CZŁOWIEK ZAPOMNIAŁBY

 

Zjawisko i zabawy przy jego pomocy trwały dalej. Ja natomiast walczyłem z tym zbierając dowody aby w sądzie mieć mocne argumenty. Ekipa zsynchronizowana ze mną była tego w pełni świadomą. Wykorzystano zatem mojego brata, ( który nie mieszkał z nami i bardzo rzadko go widywałem ) aby pozbyć się mnie. Wykorzystując w tym celu fakt że w 1996r , to jest pół roku po wyborach prezydenckich znalazłem się w szpitalu psychiatrycznym. Aby mógł pan więcej zrozumieć opiszę co się stało i dlaczego się tam, czyli do pana zgłosiłem.

 

Jak wspomniałłem jest pan kierownikiem kliniki w której problem takich „mamamów” jest jej podstawą, pan na tej fikcji literackiej zrobił karierę naukową i każdemu kto zechcciałby opisać o tym prawdę podcia pan skrydła

 

JEST PAN ŚWIADOMYM IŻ GRO LUDZI W TAMTYM CZASIE Z TZW. PROBLEMAMI PS TO WYNIK ODDZIAŁYWAŃ NA NICH PRZY POMOCY WSPOMNIANEGO ZJAWISKA. NASUWA SIĘ ZATEM PYTANIE CO SPOWODOWAŁO, ŻE JA ZACZĄŁEM MIEĆ TEGO TYPU PROBLEMY, CZYLI JAKIE ZDARZENIA POPRZEDZAŁY MÓJ POBYT W IPIN W 1996R. ?

 

 

 

 

ZACZNIJMY ZATEM OD POCZĄTKU.

Moje poglądy są mocno prawicowe i wierzę w Boga. Mam jednak sporo układów po lewej stronie z ludźmi dość wysoko postawionymi. Fakt ten wynikał również z koligacji rodzinnych.

FUNKCJE I STANOWISKA TYCH LUDZI TO

 

JAN WROŃSKI PUŁKOWNIK MO PÓŹNIEJSZY KONSUL PRL . OKAZAŁO SIĘ IŻ BYŁ SZPIEGIEM.

 

WROŃSKI - MINISTER KULTURY I SZTUKI W LATACH …..

JAN SZERSZEŃ - PUŁKOWNIK MO. WYKŁADOWCA W SZKOLE MILICYJNEJ.

 

WALDEMAR SOCHACKI - KAPITAN MO. ZNAJOMY, KOLEGA PRZEZ KTÓREGO WYROBIŁEM SOBIE UKŁAD W WYDZIALE PASZPORTOWYM NA MOKOTOWIE.

 

ARTUR SZERSZEŃ SYN JANA SZERSZENIA RÓWNIEŻ OFICER MO PRACUJĄCY W PAŁACU MOSTOWSKICH.

 

MIROSŁAWA CHRZANOWSKA OBECNIE WÓJCIK OFICER MO PRACUJĄCY W KOMENDZIE GŁOWNEJ. MOJA SĄSIADKA MIESZKAJĄCA BEZPOŚREDNIO NADE MNĄ.

 

BOGDAN WÓJCIK MĄŻ MIRKI PRACUJĄCY TAM GDZIE ONA. MIESZKA RAZEM Z NIĄ ( OBECNIE OBOJE NA EMERYTURZE ).

 

MAREK HMIELIŃSKI - UBEK PRACUJĄCY … OBSTAWIAJĄCY, OBSERWUJĄCY SOLIDARNOŚĆ. CZĘSTO WYJEŻDZAŁ DO KRAKOWA ZAJMUJĄC SIĘ TAM ŚRODOWISKIEM ARTYSTÓW. ZNAJOMY KTÓREGO POZNAŁEM PRZEZ MOJEGO KOLEGĘ KRZYSZTOFA.

 

GÓRSKI - PUŁKOWNIK WOJSKA POLSKIEGO PRACUJĄCY JAK SZEF WOJEWÓDZKIEJ KOMENDY UZUPEŁNIEŃ. PILOTOWAŁ MNIE ABYM NIE POSZEDŁ DO WOJSKA.

 

TORBICZ - OFICER BIURA OCHRONY RZĄDU.

KILKU INNYCH OFICERÓW TAM PRACUJĄCYCH, KTÓRYCH I JA PRYWATNIE ZATRUDNIAŁEM. TO NIE ŻART, TAK BYŁO W ISTOCIE.

 

KOZAKIEWICZ - MATKA MOJEGO KOLEGI Z KTÓRYM RAZEM ROBILIŚMY INTERESY - POSŁANKA NA SEJM PRL.

JEJ SYN DARIUSZ PRZYCHODA JAK WSPOMNIAŁEM MÓJ KOLEGA TO TROCHĘ MEDIALNA POSTAĆ. BYŁ ASYSTENTEM KIEŚLOWSKIEGO W CZASIE KRĘCENIA FILMU DEKALOG. WYSTĄPIŁ RÓWNIEŻ W JEDNYM ODCINKU JAKO AKTOR. SAMODZIELNIE ZROBIŁ REPORTAŻ Z FESTIWALU FILMOWEGO W KAN W ROKU ….

 

JEGO ŻONA TO MIS POLONIE 1984 R

( MAGDALENA JAWORSKA-PRZYCHODA )

 

 

 

DANUTA BODNAR - NADINSPEKTOR WYDZIAŁU RUCHU DROGOWEGO. ŻONA PROFESORA BODNARA.

 

OJCIEC MOJEJ BYŁEJ PARTNERKI MARZENY. OFICER WOJSKA POLSKIEGO. PRZYJACIEL PALIKOTA.

 

 

GDZIE JESZCZE MIAŁEM UKŁADY ?

NP. W WYDZIAŁACH KOMUNIKACJI ( KIEROWNICY ICH ZASTĘPCY I ZWYKŁY PERSONEL )

 

 

OFICEROWIE MILICJI PG ( PRZESTĘPSTWA GOSPODARCZE )

 

 

 

 

 

 

ABY ZORIENTOWAĆ SIĘ W CAŁYM PROBLEMIE POWINIEN I TO PAN POZNAĆ. SIOSTRA MOJEGO OJCA WYSZŁA ZA MĄŻ ZA WYSOKO POSTAWIONEGO UBEKA. NAZYWAŁ SIĘ JAN WROŃSKI. Z TEGO CO SIĘ ORIENTUJĘ BYŁ ON SZPIEGIEM, GDY MIAŁEM KILKNAŚCIE LAT ICH SYN A MÓJ CIOTECZNY BRAT MIREK WROŃSKI PRZYNIÓSŁ MI DO NAPRAWY MALEŃKI SZPIEGOWSKI APARAT MARKI MINOLTA. PROBLEM W TYM IŻ ZASUNĄŁ ON GO OJCU I WPADŁ MU LON DO WANNY, SŁĄ RZECZY POJAWIŁA SIĘ RDZA. PROSZĘ PAMIĘTAĆ IŻ BYŁY TO LATA 60-TE UBIEGŁEGO WIEKU. MUSI PAN MIEĆ NA UWADZAE TECHNIKĘ JAKA WTEDY BYŁA I OCZYWIŚCIE NASZE ZASZŁOŚCI W TYM WZGLĘCIE W STOSUNKU DO ZACHODZU. APARAT O KTÓRYM PISZĘ BYŁ MNIEJSZY OD PUDEŁKA ZAPAŁEK.

NOTABENE PAN JAN WROŃSKI I JEGO ŻONA ZMARLI W DOŚĆ DZIWNYCH OKOLICZNOŚĆIACH W CZASIE GDY PREZYDENTEM BYŁ ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI. CZYLI WTEDY GDY WRACAŁO STARE Z CZASÓW SPRZED 1989 ROKU.

 

 

 

PAN SOBIE UŚWIADOMI NA PODSTAWIE TRŚCI DOKUMENTÓW DO KTÓRYCH DOSTĘP MA PAN LINKAMI PONIŻEJ OD KIEDY MAM KONTAKT „TELEPATYCZNY”

 

PROSZĘ MI WIERZYĆ ŻE WARTO SIĘ Z NIMI ZAPOZNAĆ.

POLECAM SZCZEGULNIE TĄ LEKTRURĘ.

 

 

 

PAŃSKI KONKURENT DO STOŁKA KIEROWNICZEGO 1 KL PSYCHIATRYCZNY O IMIENIU ANDRZEJ TO BYŁY MĄŻ MOJEJ KOLEŻANKI ZE SZKOŁY PODSTAWOWEJ IZABELI BOKUS. ANDRZEJ "SZACHISTA"

 

PSYCHOLOG AGNIESZKA

WARTOBY BYŁO ABY ZAPOZNAŁ SIĘ PAN Z TYM TEKSTEM WYJĄTKOWO UWAŻNIE. PRZECZYTAŁ GO W CAŁOŚCI.



TO CO W 1996 R MI PRZYPISYWANO. SZCZEGÓLNIE ISTOTNYM JEST TO NA PODSTAWIE CZEGO. TU DOPUSZCZONO SIĘ RÓWNIEŻ FAŁSZERSTW. ABY MIAŁ PAN JAASNOŚĆ ODSYŁAM PANA DO WPISU - DUCHY W GOŁĘBIACH -

PROBLEM W TYM IŻ JEST JESZCZE JEDEN IRENEUSZ BORYCKI, KTÓRY HODUJE GOŁĘBIE POCZTOWE I MA SUKCESY W ZAWODACH SPORTOWYCH Z ICH UDZIAŁEM. JEGO ODCZUCIA PRZYPISANO MI. JAK TO SIĘ MOGŁO STAĆ , PRZECIEŻ JA A NIE ON ZNALAZŁEM SIĘ SZPITALU PS. ZROZUMIE PAN TO GDY UWAŻNIE, DO KOŃCA PRZECZYTA WPIS O KTÓRYM MÓWIĘ.

RDAGJĄCY STRONĘ IRENEUSZ BORYCKI