TVP 11 - pozwól że wyjaśnię
Spadkobiercy geniuszu i telepatia oszustów

PODSUMOWANIE

NAJPIERW PRZYPOMNĘ CZYM JEST TO CO NAZWAŁEM NAMBIX-em.

 

Mając masę nieskończenie duża gdy ściśniemy ją do punktu to będzie się ona zachowywać jak czarna dziura.

Punkt na to do siebie, że jest nieskończenie mały, ale fizycznie jest, on istnieje.

 

Zastosowałem w praktyce motto Einsteina - wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie - i zrealizowałem niemożliwe „ściskając” taką nad masę do pozbawienia jej wymiarów, do pozbawienia objętości i powstał neologizm - materia bezwymiarowa, a tą konkretną z nadmasą nazwałem nambix.

 

Nambix = masa nieskończenie duża ( nadmasa ) pozbawiona wymiarów ( materia bezwymiarowa )

Taką nieistniejącą objętość nazwałem niedopunktem.

Nambix = nadmasa w niedopunkcie

 

 

Byl nambix i nic więcej, on istniał tylko z jego punktu odniesienia, bo nic więcej nie istniało, nie istniał nasz wymiar, nie istniała przestrzeń. Wszystko było bezpunktem.

 

Był nambix z niego wydzielona została określona ilość, licząc w proporcjach mniej niż połowa.

Z uwagi na nierówność obu zawartości zaczęły się one względem siebie zachowywać dynamicznie. Zaistniały wzajemne oddziaływania. Działa to na zasadzie naczyń połączonych i zrównoważenia mostka.

W chwili wycięcia obie zawartości mały pozorną objętość.

Jednak mniejsze zaczęło tą swoją pozorną objętość wyrównywać do równie pozornej objętości pozostałości.

 

Z uwagi na mniejsza ilość swojej zawartości wycięta dawka zaczęła jakby puchnąć, próbując wyrównać swoją pozorną objętość do równie pozornej objętości pozostałości. ( pozornej z naszego punktu odniesienia )

 

Od momentu w którym to zaistniało, mniejsze stało się punktem, takim od którego zaistniał nasz wymiar, nasze istnienie. To jest właśnie czas narodzin punktu z zawartością naszego wymiaru.

 

Powstał już fragment tego co nazywamy przestrzenią, małe uzupełnienie jednak zawartość takiego już czytelnego z naszego pojmowania istnienia punktu nie mogła wybuchnąć, bo przestrzeń miała tylko taką objętość jaką miał ten punkt.

 

Nasuwa się pytanie w co on się dalej rozszerzał, w co „wybuchł” ?

Chodzi o przestrzeń, gdzie jest ona, z czego się mnożyła, czyli czym ona jest ?

 

By mogło się to stać tak jak napisałem, to pozostałość również musiała zacząć podlegać zmianą. Powstało puste „miejsce” po wydzieleniu określonej zawartości, coś w rodzaju podciśnienia, które pozostałość musiała wypełnić, uśrednić swoją masę do identycznej wartości w każdym „miejscu”.

 

Jednak wyodrębniona wielkość równolegle zaczęła wyrównywać w odwrotnym kierunku, „powiększać” się w kierunku „objętości” pozostałości.

 

Czyli od swojego pierwotnego stanu była już „większą”.

 

I to jest jak wspomniałem chwila zaistnienia punktu z naszego już odniesienia istnienia. Chwila zaistnienia objętościowego już punktu.

 

Różnice proporcji mas, plus rozsynchronizowanie wielkości - jedna ( wycięta ) stawała się coraz większą, a druga gdy porównać jej proporcje do tamtej zmniejszała się, ( w tej drugiej nastąpiło również coś w rodzaju rozprężenia swojej zawartości ) spowodowały podzielenie się pozostałości na dwa. Zatem nasz punkt miał już dwa razy więcej miejsca – przestrzeń zwiększyła się.

Istniał on jako jeden i miał do rozszerzania się dwa bezwymiarowe z naszego pojmowania wymiaru.

 

Z racji, iż były to dwie identyczne ilości, nie były rozsynchronizowane między sobą i nie zmieniły oddziaływania na siebie, nie zaistniały inaczej niż dotychczas między sobą. Dla nich one wciąż są tą samą wielkością. Był jeden i stał po środku wagi. Podzielił się na dwie równe części to znalazły się one obok siebie, jakby na szalkach wagi, równoważąc ją.

 

Jednak dla tej wyciętej proporcji i już zwiększonej jej objętości, zaczęły one istnieć jako dwie i zaczęło się, ona zwiększała swoją objętość równoważąc mostek do już dwu identycznych względem siebie wartości. One z tej właśnie racji znowu podzieliły się na dwa ( każda z dwu podzieliła się na dwa ). Znowu przestrzeń zwiększyła swoją objętość i dzieje się to do tej pory.

 

Proszę pamiętać, że zwiększenie ilości dwukrotnie powoduje zwiększenie objętości dwa razy, ale średnica sfery nie zwiększa się dwukrotnie a o 1/8.

 

Wygląda na to, że co określony czas, ściśle określony, średnica naszego wszechświata zwiększa się o 1/8. Jest to zatem nieco sprzeczne z przypuszczeniami, że przestrzeń „rozszerza” się z prędkością światła.

 

Tu słowo „rozszerza”  ujmę w cudzysłów, bo mam ma sporo spostrzeżeń, które nieco inaczej każą nam spojrzeć na wyraz objętość, o tym jednak nieco później.

 

 

Wrócę do streszczenia teorii NIEDOPUNKTU.

 

Przestrzeń jest tym co nazywamy odległością, jest tym co nazywamy objętością, ale objętością samą w sobie a nie podporządkowaną określonemu obiektowi.

Skoro widzimy różnice odległości między różnymi obiektami to znaczy, że widzimy odległość. Możemy powiedzieć że widzimy nie widzialne, zatem należy stwierdzić że przestrzeń jest czymś. Jednak nie jest to ani materią ani energią oczywiście rozpatrując to z punktu odniesienia naszego rozumienia słów - materia i energia -

Skoro jednak obiekty mają również objętość to oznacza że i one mają w sobie to co nazywamy przestrzenią.

 

ROZWAŻANIA POWSTANIA ISTNIENIA Z NAMBIX-a

to wyjaśnienie czym jest przestrzeń.

Przestrzeń to niedpunkty powstające z dzielenia się wciąż przez dwa pozostałości z wyciętej z nambix-a.

 

Z teorii względności Einsteina wynika że niemożliwym jest aby jakikolwiek obiekt materialny mógł osiągnąć prędkość światła bo aby tak się stało trzeba by mu dostarczyć i to nie zależnie od jego masy nieskończenie dużą dawkę energii. To oznacza że jest w przestrzeni coś co jest z naszego pojmowania istnienia czymś w rodzaju nie istniejącego. Podobnie jak przestrzeń, ale skoro to oddziałuje na materię wymiarową to znaczy że to jest.

Dotychczasowy tekst tłumaczy czym jest przestrzeń, że to jest coś konkretnego.

 

Jest niewidzialne, ale ma coś wspólnego z nieskończonością, chodzi o ilość energii jaką trzeba by dostarczyć aby osiągnąć prędkość światła.

 

Wyjaśnienia w tej teorii dają logiczne wyjaśnienie czym jest przestrzeń a i dadzą nam również odpowiedź czym jest to coś co oddziałuje na materię wymiarową powodując zaistnienie oddziaływań, zaistnienie ich granicy i wyznaczając ją na określonym poziomie.

 

Według tej teorii przestrzeń to niedopunkty z masą.

Materia bezwymiarowa właśnie z powodu braku jakiejkolwiek objętości może przez nas przenikać jakby w ogóle nie istniała. Jakby ona dla nas nie istniała i jakbyśmy my dla niej nie istnieli.

 

Ona nie ma sama w sobie objętości takiej jakim jest to co my ją nazywamy, jednak w oddziaływaniu z materią wymiarową powoduje takie wypełnienie, zaczyna zachowywać się wyłącznie objętościowo nie ujawniając przy tym swojej zawartości. Nie ujawnia widzialnie, materialnie, ale oddziałuje, jest zatem tym co uniemożliwia obiektom materialnym osiągnięcie granicznej prędkości.

 

Wniosek ?

Przestrzeń jest tym co uniemożliwia, co hamuje obiekty materialne, co powoduje zaistnienie wzajemnych oddziaływań i ogranicza je jednocześnie. Tylko aby móc to zrozumieć musieliśmy dowiedzieć się z czego jest ona zrobiona. Jak się okazuje jest ona z czegoś konkretnego zrobioną.

 

Aby móc przeprowadzić operacje matematyczne na tym co jest nieskończone przeprowadziliśmy operacje na proporcjach, bo tylko tak można było postąpić aby uzyskać wyniki ściśle określone.

 

Mamy jedną nadmasę i na tej jedności przeprowadziliśmy operacje matematyczne.

Z jednej nadmasy wytnijmy np. 1/10 jej całości

Mając jedną masę nieskończoną podstawiamy do równania

1 – 1/10 = 9/10

 

Gdybyśmy chcieli to rozpatrywać nie tak jako to uczyniliśmy, czyli na proporcjach , a bezwzględnych liczbach, czyli wagi nieskończenie wielkiej, do wagi w tonach naszego materialno-energetycznego wymiaru, a nie JEDNEJ masy nieskończenie dużej, to wszystko dosłownie wszystko, każdy obiekt, np. zapałka, ziemia, słońce ma wciąż masę nadmasę. DO POPRAWY

 

Przykładowo

Jak wyciąć na przykład 100 kg z masy nieskończenie dużej?

Ile takich 100 kg mieści się w tej nieskończenie dużej masie ?

Odp. Nieskończenie dużo.

 

Ponieważ cała zawartość była równo rozłożona.

W każdym „pozornym” tam miejscu było tyle samo - nieskończenie dużo. Czyli ile byśmy nie wycięli, to wycięliśmy nieskończenie dużo. Zatem ważą tyle „samo” ( nieskończenie dużo ). Wniosek nie da się wyciąć określonego ciężaru. można tylko wyciąć proporcjonalnie.

 

Tamto mimo takiego początkowego stanu nie należy nazywać ciężarem. Pojęcie ciężar powstało w naszym wymiarze. Tamto należałoby raczej nazywać masą bezwymiarową.

 

Mając już zaistnienie proporcji naszego wymiaru do pozostałości tamtego, możemy tej naszej, wymiarowej materii nadawać w jej objętościowym istnieniu różnych mas.

 

Jednak takie jej różne masowości istnieją tylko w odniesieniu do materii wymiarowej. Do tamtej, bezwymiarowej oddziaływania są odmienne.

 

Dla tamtej nasze różne masy mają taką samą wartość.

Wycięliśmy z „pozornej” objętości określoną jej cześć a ponieważ miała ona „masę” nieskończenie dużą (bezwymiarową masę ) równomiernie rozłożoną, w każdym miejscu” tej „objętości” było nieskończenie dużo, to zaś oznacza że wycięliśmy nieskończenie dużo

 

U nas obiekty o masie 1 i masie 2 różnią się. Jedna jest dwa razy większą od drugiej.

RDAGJĄCY STRONĘ IRENEUSZ BORYCKI