TVP 11 - pozwól że wyjaśnię
Spadkobiercy geniuszu i telepatia oszustów

moje ADHA Z TAMTYCH CZASÓW

MOJE "ADHD" Z  TAMTYCH CZASÓW.

W piśmie do pani Joanny napisałem że pod względem swojego pozytywnego ADHD przypomina mnie z lat młodzieńczych. Tak się składa że ja wśród wielu wykonywanych przeze mnie zawodów pracowałem również jako sprzedawca. Najciekawsze jest to że wiele zawodów wykonywałem jednocześnie. Ktoś zapyta jak to możliwe ?


Odpowiadam

 

Mój zawód to elektronik i kierowca ( kat. A+B+C+E ). Wtedy były takie, obecnie dołączyłem kilka innych.

 

W czasach realnego socjalizmu zdobyć części elektroniczne, specyficzne części elektroniczne graniczyło z cudem. Wie to doskonale pokolenie, które przeżyło tamten system. Ja składałem telewizory. Z tego żyłem i to na niezłym poziomie. Abyś czytelniku mógł to zrozumieć musisz wiedzieć jakie były relacje zarobków do cen produktów.

Dobrymi na tamte czasy odbiornikami telewizji kolorowej były, najpierw Jowisz, potem nieporównywalnie lepszy HELIOS. O Rubinie nie ma co pisać, to był totalny złom w cenie fabrycznej kilkakrotnie niższej od tamtych.

Cena, fabryczna cena, ta państwowa była w takiej wysokości, że abyś mógł go kupić musiałeś pracować rok i całą, powtarzam całą pensję musiałeś odłożyć i tak przez rok, nie było mowy abyś choć złotówkę wydał na przykład na jedzenie.

 

Mimo tak absurdalnych relacji nie uświadczyłeś w sklepie tego produktu. Nie dziwi więc, że powstały, nazwijmy je podziemne fabryczki zajmujące się składaniem TV.

Tacy ludzie musieli zaopatrywać się w części, zatem jak sobie radzili ?

Sposobów było kilka.

1 to składanie z pojedynczych części od podstaw.

Części kupowano w sklepach i sprowadzano je prywatnym importem z drugiego obszaru płatniczego ( tak zwanego zachody ).

2

Zakup w sklepach elektronicznych gotowych podzespołów, jednak dostawy to kilka sztuk na sklep, zatem nie tędy droga, to jak ?


Funkcjonowały wtedy tak zwane BOMIS-y ( Biuro Obrotu Maszynami i Surowcami ).

One dostawały wszelkie spady, to znaczy uszkodzone gotowe bloki, a w czasie produkcji jest tego sporo. Ponadto w naprawach gwarancyjnych wymieniano całe bloki, a te uszkodzone dostarczano do Bomisów.

   

Przed sklepami Bomisów, gdy była dostawa ustawiały się gigantyczne kolejki.

Każdy chciał wyrobić sobie dojście od zaplecza, aby spod lady móc kupić ten towar. Trzeba wiedzieć, że od zaplecza kosztowało to 5 – 10 razy więcej niż na ladzie. Mimo to zysk ze złożenia telewizora był 1 do 4, Każda wydana złotówka przynosiła 4 złote.

 

Wyrobiłem sobie dojście do bomisu i pracowałem tam „społecznie”. ( W-wa. Grażyny 16 )

Społecznie w cudzysłowie, bo miałem dostęp do części.

Nigdy oficjalnie nie byłem tam zatrudnionym.

Przychodziłem tam codziennie.

Byłem bardzo energiczny, a pracownik za ladą pan Kazimierz gdy powstawały gigantyczne kolejki nie radził sobie. Wtedy ja, lub Mirek ( pracownik Bomisu ) stawaliśmy za ladą. Obsługiwałem 3 klientów jednocześnie. Jak to możliwe ? Otóż pierwszy o coś poprosił, ja podałem zapisując na kartce cenę, a on zastanawiał się co jeszcze, to nie czekałem aż się zdecyduje, na drugiej kartce zapisywałem już zamówienie drugiego klienta, potem wracałem do poprzedniego. Czasami nawet 3- jednocześnie obsługiwałem. To jest to moje ADHD o którym pisałem porównując ją do siebie z tamtych lat.

Takie rozładowanie korka trwało około pól godziny. Kolejka znikała całkowicie i pan Kazio znowu za ladę. Gdybym nie zastępował pana Kazimierza, a należy nadmienić, że wyjątkowo wolno się on poruszał, to kolejka byłaby już do końca dnia. To nie żart, gdy klient zastanawiał się co mu jeszcze jest potrzebne, sprzedawca czekał nie obsługując innego, a to trwało zanim delikwent się zdecydował. W między czasie dochodzili następni klienci i kolejka wydłużała się.

 

Wracając do mojej obsługi klienta miałem jeszcze jedną przewagę nad innymi pracownikami. Jak wspomniałem jestem elektronikiem, zatem znam się na tym co sprzedawałem. Gdy nie było tego czego potrzebował klient, informowałem co może kupić w zamian i rysowałem jak ma to podłączyć, aby zastąpić część której nie było. Miłe było, że gdy mnie nie było, to ludzie pytali kiedy będzie ten pan inżynier co stoi za ladą.

Wykonywałem zatem już dwa zawody jednocześnie, ELEKTRONIKA i SPRZEDAWCY.

Teraz 3 zawód, kierowcy. Kierownik nadużywał alkoholu i gdy miał pojechać, np. do Biazetu w Białymstoku, to ja go woziłem, a on tam opijał interesy, to raz.

Bomis gdy nie było wolnego ich samochodu miał prawo wynajmować ciężarówki z prywatnych firm. Jeździł tam w ten sposób brat aktora, tak zwanego prawdziwka ( bez szkoły aktorskiej ) Marian …. Był to samochód maki Hanomag. Gdy jechaliśmy w trasy, a należy dodać, że decydowałem również o tym co należy zakupić, to zastępowałem nie rzadko Maniusia. Aby moc prowadzić ten samochód należało mieć prawo jazdy kat C, a ja je miałem.

 

Zatem to już 3 zawód który wykonywałem jednocześnie.

Oczywistym jest, że wszystkim pracownikom składałem tv i naprawiałem wszystkie ich domowe urządzenia elektroniczne.

Ciekawostką jest to, że do towaru ( podzespoły tv ), który na ladzie był wystawiony np. 4000 ( stare pieniądze ) pracownicy dokładali z własnej kieszeni około 6000zl.

Ktoś zapyta o co tu chodzi ?

Problem w tym, że aby dostać w fabryce te części, trzeba było pod ladą zapłacić za każdą z nich dodatkową opłatę, to te 6000 zł.

Ponieważ faktura opiewała na określoną kwotę, nie można było tak zwanej działki wliczyć w koszta i dopiero z tą dodatkową marżą wystawić towar.

Zatem tylko niewielka część towaru była wystawianą, a reszta pod ladą i tu trzeba było już zapłacić 40 000 zł. Ja tyle właśnie im płaciłem. Tak pracowałem społecznie, ale miałem dojście do części i płaciłem jeszcze za nie górką.

Byłem wtedy gościem w domu, wychodziłem o 9 rano, a wracałem o 1 w nocy. Stołowałem się w knajpach ( stać mnie było na to ), czego finałem była choroba wrzodowa.

Takie to były czasy.


DOWCIPY

NIE DEPTAĆ TRAWNIKÓW

Przez miejski trawnik, przez który żadna ścieżka nie szła, świnia drut zobaczywszy dookoła obeszła. Przechodnia na ten widok duma ogarnęła. Człowiek nie świnia – pomyślał ! I polazła na przełaj.

(przepisano z kalendarza z lat 70)


BRZYDKA ZAGADKA – DOWCIP

Co to jest, kobieta ma to między nogami, mężczyźni za tym szaleją, a kończy się na niu ?

Odp. Ci-a gamoniu


SYLWESTER

W milenijnego Sylwestra reporter zaczepia gentlemana na ulicy Londynu:
- Jaki pan ma plany na nowe tysiąclecie?
- Dość skromne, przez jego większość będę nieżywy.


RDAGJĄCY STRONĘ IRENEUSZ BORYCKI