TVP 11 - pozwól że wyjaśnię
Spadkobiercy geniuszu i telepatia oszustów

MOJE PARTNERKI


Pisząc o kobietach, adresując do kobiet niektóre moje wpisy jak myślę są ciekawe dlaczego jestem sam i czy kiedykolwiek byłem z kimś ?

 

Zaspokoję zatem tą państwa ciekawość.
Opiszę to nie po kolei, ale zupełnie przypadkowo tak jak będę sobie to przypominał.
---------------------------------------------------------------------

AAAAA
 

Siostra mojego kolegi, mężatka. Mieszkała w tym samym bloku co ja ( na Blacharskiej ).
Miałem braki i nie chciało mi się szukać, a ona była pod ręką. Miała dziecko, wtedy 1,5 roczku. Sprowokowałem dziewczynę i mimo że była mężatką, uwiodłem.
 

 

Czy kolega miał mi to za złe, że uwiodłem mu siostrę i do tego mężatkę ?

Nie, nie miał, nawet wolał, że je byłem jego „szwagrem”

Mąż mieszkał kilkadziesiąt kilometrów dalej, a ona tu ze względu na warunki, bo dziecko było małe. Oczywistym jest, że kilka razy w tygodniu odwiedzali się. Jednak to było wcześniej, zanim ja się nie znalazłem. Od tej pory chłop miał szlaban na łóżko.

To dobrze, bo czułbym się zazdrosnym i to mimo że nie planowałem rozwinięcia tego dalej, było to było i tak miało być. Prawda, to była jego żona i to ja mu ją odbiłem, ja spowodowałem, że walnęła go w rogi, ale mimo to, ja nie lubię się dzielić. W tym przypadku jestem czystym egoistą.

 

Jej rodzice dowiedzieli się o tym. Tego nie dało się ukryć „życzliwi” sąsiedzi donieśli. Jej mężowi oczywiście nic nie powiedzieli, a naszemu związkowi byli przeciwni. Zaczęli straszyć że on, jej mąż zęby mi powybija, że mi kosę sprzeda, itp. Jej matka pracowała w sekretariacie pułkownika wojska polskiego w wojewódzkiej komendzie uzupełnień. To był również mój znajomy, on pilotował mnie abym nie poszedł do wojska, a miałem kategorię A, specjalność wojskową ( kierowca, przed wojskiem poszedłem na WKK, skrót od wojskowy kurs kierowców ) i przeznaczenie do zasadniczej służby wojskowej. Ten jakże ciekawy wątek opiszę w następnych publikacjach.

 

Moja mama również wiedziała o tym związku . Jej koleżanka ( mojej mamy ) wystawała na balkonie i nas obserwowała. Donosiła wszystko mamie. Mam wiedziała gdzie i o której się spotykaliśmy. Pani Szerszeniowa gumowe ucho. Widocznie zawód jej męża udzielił się i jej, a był on gliniarzem, pułkownikiem w szkole milicyjnej ( Jan Szerszeń. Jest na liście Wildsteina ). Mimo że to tamta strona barykady LUBIŁEM ICH OBOJE, jego i jego żonę.

 

Wracając do Bożeny, owinąłem ją dookoła palca. Jednak nie ma co oszukiwać, ja również byłem zakochanym, tak kochałem ją. Ja jednak jestem chłop i robiłem z nią co chciałem, nie to że źle ją traktowałem, wręcz przeciwnie. Miałem wtedy duże potrzeby seksualne, musiałem mieć to chociaż raz dziennie.

Gdy partnerka mówiła nie, absolutnie nie zwracałem na to uwagi. 
 

Po prostu delikatnie, ale konsekwentnie prowokowałem ją. Podniecając to takiego stopnia, że robiłem z nią co chciałem i gdzie chciałem. A było to na klatce schodowej, na strychu, w lesie pod drzewem, na ławce, dosłownie wszędzie gdzie tylko chciałem, a chciałem wszędzie.

 

Rodzice wyrzucili Bożenę do męża. Wsiadłem na motocykl i pojechałem tam. Mąż niczego się nie domyślał, jednak otoczenia nie dało się oszukać. Jego rodzina mówiła ze do Bożeny przyjechał kochanek. Zdarzyło mi się tam nocować i przez otwarte drzwi słyszałem jak ma szlaban na te rzeczy i jak go to złości. Rano gdy wyszedł to AAA przyszła do mojego łóżka i chyba nie trzeba już nic więcej pisać.

 

Któregoś dnia gdy wróciłem zmęczony z Wolumenu o 5 rano ( Wolumen bazar na którym sprzedaje się elektronikę wtedy przyjeżdżało się na niego o 3 w nocy ), gdy tylko się położyłem zadzwonił telefon w słuchawce słyszę głos AAA – Irek ? Odpowiadam i słyszę na dzień dobry, że uciekła. Wzięła dzieciaka pod pachę i uciekł. Było mi to bardzo nie na rękę, ale czułem się winny całej sytuacji, zatem ubrałem się, złapałem taksówkę i po nią pojechałem.

 

Wynająłem hotel, był to bodajże Jordz, a trzeba wiedzieć że wtedy ceny takich hoteli nie były małe, gdyby chciało się tam mieszkać i płacić z zarobków, to starczyły by one na 3 dni. To nie żart, takie były wtedy ceny lepszych hoteli. Byłem w stresie i to jakim. Poczucie odpowiedzialności nie pozwoliło mi być spokojnym, poczucie odpowiedzialności i wyobraźnia. Ja wprawdzie miałem sporo kasy, ale to było sporo porównując do zwykłych zarobków. Zdawałem sobie sprawę, że ona szybko zniknie i z czego potem się utrzymać ?

 

To wszystko spędzało mi sen z powiek, ona nie miała tego problemu całkowicie mi się podporządkowując, a mnie ta sytuacja dołowała i to bardzo mocno. Zadzwoniła do rodziców, kazali jej wracać do męża. Jednak ona nie chciała, to zdecydowali aby przyszła na razie do nich na Blacharską. Przyznam się, że trochę odetchnąłem. JUŻ JĄ TROCHĘ ZNAŁEM. Miałem w ręku paszport jednak nie wyjeżdżałem. Należy wiedzieć, że paszporty były wtedy, można by określić na „kartki”. Abyście zrozumieli w czym problem proszę przeczytać mój wpis zatytułowany „PASZPORT MEDY IN SOCJALIZM” do którego umieszczam tu link. Dziewczyna była tak zaangażowana emocjonalnie, że spowodowało to u niej zaburzenia. Okres miała niesystematyczny, raz się spóźniał, a raz przyśpieszał. Dziwne ale tak to było.

 

Bardzo cenię sobie wzajemne zaufanie. Jak coś się dzieje to powinienem wiedzieć to od osoby bezpośrednio zainteresowanej, tym bardziej jeżeli łączy nas związek uczuciowy. Tu partnerka „popisała” się wyjątkowo. Zabolało i to mocno, już piszę o co chodzi.

 

Od sąsiadów, od znajomych dowiaduję się, że AAAA prawdopodobnie jest w ciąży. Szlag mnie trafił i to nie dlatego że mogła być w ciąży, bo tego należało się spodziewać. Przecież my nie spotykaliśmy się po to aby wieść rozmowy. Tym bardziej było to prawdopodobnym, że ja nie miałem ochoty kończyć stosunku tuż przed wytryskiem i kończyć to „na zewnątrz”. Cała, przepraszam za określenie frajda, to właśnie ten końcowy moment. Wprawdzie partnerka oponowała przeciw takiemu postępowaniu, ale jak przeżywała orgazm to ja rządziłem. Można było stosować prezerwatywy, ale ja ich nie lubię, ja chcę czuć kobietę a w gum … to mam kogo, ją czy … . Jedyne zatem co zostało to pigułki, ale to jest czasami zawodne.

 

Zabolało mnie to, że dowiedziałem się tego nie od niej a od ludzi. Gdy się o tym dowiedziałem szlag mnie trafił i nie zdajecie sobie nawet sprawy jak. Powtarzam to było z powodu że o tym wiedzieli wszyscy tylko nie ja, a nie z powodu że mogła być w ciąży.

 

Gdyby była w ciąży, to chciałbym aby dziecko się urodziło. Ja naprawdę nie miałem nic przeciwko temu. Wprawdzie nie planowałem aby w nią zaszła, ale jakby to się stało to nie miałem nic przeciwko.

 

Zrozumiesz to czytelniku tym bardziej, gdy się dowiesz że mnie miało nie być. Tak miałem się nie urodzić. Jestem ślubnym drugim z kolei dzieckiem. Jednak mój w cudzysłowie „tatuś” to zwykłe bydle. Gdy miałem półtora roczku moi rodzice rozwiedli się.

 

Abyś jednak wiedział dlaczego, podam ci kilka przykładów. Mój brat Sławek był już na świecie, a moja mama była w drugiej ciąży. Łaskawca zamykał ją głodną na klucz, a ze swoją matką szedł do kina.

Był on gliniarzem, śledczym i nadużywał alkoholu. Mój brat leżał maleńki w wózku, a „tatuś” przyszedł z pracy pijany, wyciągnął pistolet i celował do dziecka w wózku. Babcia pchnęła wózek i w tym momencie padł strzał.

Przeraża ?

Gdyby nie babcia pijane bydle zabiłoby własne dziecko. Tłumaczył się później przed zwierzchnikami, że nie chciał dać ochrzcić dzieciaka. Gdy dorosłem chciałem go ( przepraszam za wyjątkowo wulgarne słowo, jednak pisząc o nim nie potrafię być spokojnym ) napierdolić. O tym jednak w innym, wpisie lub nie co później w tym.

 

Wracam do Bożeny. Gdy już wiedziałem czego się po niej spodziewać. Wiedząc już że w pełni ufać nie mogę, spotkałem się z nią i wszystko niby cacy cacy, buzi buzi, itd. Odprowadziłem ją do klatki, poczekałem aż do niej wejdzie. Poszedłem do domu wziąłem walizkę i wsiadłem do samochodu wyjeżdżając do Republiki Federalnej Niemiec. Oczywistym jest że o tym nie wiedziała. Nie dzwoniłem do niej, nie pisałem, w ogóle się nie odzywałem.

 

Zadzwoniłem do koleżanki, to sąsiadka o imieniu Iwona. Poprosiłem ją aby komuś coś przekazała. Ona mówi abym zadzwonił do Bożeny, pytam po co ?

Odpowiedziała że ona u nich była i się poryczała, bo być może jest w ciąży.

 

Powiedziałem, że nie mam ochoty dzwonić, bo ona o tym wiedziała już wcześniej, jednak mówiła o tym wszystkim tylko nie mnie, a to boli.

 

Iwona jednak namawiała mnie na kontakt. Zadzwoniłem i dopiero teraz z jej ust usłyszałem że może być w ciąży. Powiedziałem że przecież wiedziałaś o tym już wcześniej, zatem o co chodzi ?

Skoro nie uznałaś koniecznym powiedzieć mi o tym tylko innym. To znaczy że nie jest to takie ważne. Zreflektowałem się i powiedziałem jeżeli jesteś w ciąży to nie przerywaj i poczekaj aż wrócę. Powtarzałem to wielokrotnie prawie krzycząc do słuchawki. Od tej pory dzwoniłem do niej codziennie. Wróciłem po 23 dniach. Byliśmy dalej razem, ale na związku pokazała się bardzo głęboka rysa. Okazało się że w ciąży nie była ( albo mnie oszukała i przerwała ).

 

Już nie byłem jej pewnym i zacząłem rozglądać się na boki. Mama mojego kolegi Pawła wynajmowała pokój studentkom. Jedna mi się nawet spodobała i chciałem ją poderwać. Byłem u Pawła i w tym momencie słychać dzwonek do drzwi. Mówię Pawłowi że jak to AAA to mnie nie ma. To była ona i powiedział, że mnie nie ma, jednak zobaczyła na wieszaku moją kurtkę. Poinformował mnie o tym i wybiegłem z nią na klatkę schodową. Zbiegłem dwa piętra i spotkałem ją. Chciałem coś powiedzieć jednak nie zdążyłem, jak klapnęła mnie w pysk. Nie zareagowałem, chciałem jakoś się wytłumaczyć, jednak nie dała mi dojść do słowa.

Dostawałem w twarz jak tylko otwierałem usta i dostałem tak w pysk ze trzydzieści razy, to nie żart, tak było w istocie.

 

Złość wzbierała we mnie. To prawda, ja zasłużyłem sobie na policzek ale jeden, który miał mi uświadomić co zrobiłem i gdzie moje miejsce.

 

Gdy już mocno przesadziła i nie wytrzymywałem nerwowo, prawie krzyknąłem cytuję. - JESZCZE RAZ MNIE UDERZYSZ TO TAK CI ODDAM ŻE WYLĄDUJESZ NA TEJ WYCIERACZCE. Tu pokazałem ręką na leżący po czyimiś drzwiami taki przedmiot. Poskutkowało, zauważyłem lekki strach w jej oczach, ale bić mnie przestała.

Proszę pamiętać, że moje działania to wynik wspomnianej rysy, braku zaufania. To ona mnie oszukiwała nie mówiąc całej prawdy ( tak, tak bardzo mocno to mnie zabolało ). Mimo tego na policzek sobie zasłużyłem, ale nie na coś takiego.

Wiesiek, czyli bat Bożeny pracował wtedy w kolumnie transportu sanitarnego ( pogotowie ratunkowe ). Opowiadał że dostali zgłoszenie do ślicznej dziewczyny, która mając już swój wiek wciąż była dziewicą.

Niestety Wiesiek nie należy do zbyt elokwentnych ludzi i jest niski. Chciał ją zdobyć. Należy wiedzieć że on ma wykształcenie zawodowe, a ona średnie i jak wspomniałem to jego wykształcenie daje się zauważyć w potocznej rozmowie. Po prostu nie błyszczy on.

Byłem świadomy, że nic mu z tego nie wyjdzie. Tym bardziej że ta dziewczyna dotrzymała swoje dziewictwo aż do takiego wieku, co oznacza że tam jest coś nie tak. Zatem potrzeba delikatności , cierpliwości i umiejętnego bajerowania. Wiesiek nie miał tych zalet.

JA NA BOŻENĘ BRAŁEM JUŻ POPRAWKĘ, WIECIE DLACZEGO.

Byłem, zatem nieco bezczelny, to znaczy będąc z jego siostrą poprosiłem go aby dał mi namiary na tą dziewczynę. Powiedziałem mu, że on sobie z problemem nie poradzi. Czy ja bym dał radę ?

Nie wiem, ale on na pewno nie.

A dziewicy nigdy nie miałem.

Niestety pies ogrodnika nie dał mi namiarów. Pies ogrodnika, bo sam nie zje, a innemu nie da. Miałem rację nic mu z tego nie wyszło.

 

KOŃCÓWKA Z AAA Wynająłem mieszkanie na Okęciu. Wprowadziliśmy się tam razem z dzieciakiem. Warunki były dość tragiczne. Wprawdzie było centralne ogrzewanie ale dom to gazobeton i gdy było nagrzane w mieszkaniu, on zaczął parować. Wyglądało to jak mgła. Siłą rzeczy obijało się to na zdrowiu, zwłaszcza dziecka. W ciągu miesiąca kilkakrotnie wzywaliśmy karetkę.

Gdy byliśmy pod jednym dachem, teraz dopiero AAA zaczęło odbijać. Po jednym takich dołujących zdarzeniach powiedziałem jej wyraźnie że jesteśmy do jutra i wracamy do domu rozstając się definitywnie. Zaczęła płakać i odwracać kota ogonem, gdy to nie skutkowało zaczęła mnie szantażować że ona się zabije.

Myślałem że tak jej po prostu wali w dekielek aby mnie przy sobie zostrzymać. Dobra, wcześniej pomyślałem że jak wyjdzie, to tylko powałęsa się chcąc mnie przestraszyć i za godzinę wróci. Gdy jednak o 1 w nocy ubrała się i zaczęła budzić dziecko i chciała z nim wyjść i się zabić. Doszedłem do wniosku że coś z nią nie tak. Dobra ona zwariowała ale co jest winno dziecko ? Odwróciłem zatem kota ogonem, co oczywiście skończyło się seksem, jednak wiedziałem już że to wariatka zdolna do wszystkiego i trzeba ten toksyczny związek umiejętnie i to jak najszybciej zakończyć.

Jak wspomniałem miałem wtedy dość duże zapotrzebowanie na seks. Musiałem mieć to co najmniej raz dziennie, jednak takie postępowanie powoduje przesyt. Człowiek ma dość a jednocześnie jest podniecony i chce. TO JAK NAŁÓG. W takiej sytuacji postanowiłem zrobić tydzień przerwy, myślicie że wytrzymałem ?

Nie, maksymalnie wytrzymałem trzy dni.

Mówią że pierwszy numer jest dla chłopa, a drugi dla baby. Tylko ten drugi numer trwał wtedy u mnie około 2 godzin.

Czy AAA smakowała mi w łóżku ?
Tak i to bardzo.

Kończąc wątek AAA wrócę na chwilę do czasu gdy odwiedzałem ją u jej męża, a mieszkał w Tarczynie. Gdy byliśmy sami i ją bajerowałem usłyszałem głos i to nie głos Bożeny. Obejrzałem się dookoła i poza nami nie było nikogo, zignorowałem go. Co takiego słyszałem ? 

Irek nie, Irek nie. To wyglądało jakby matka Boska ostrzegła mnie przed popełnieniem grzechu. To co się stało, to wyjątkowo ciekawy wątek, abyście wiedzieli o co w istocie naprawdę chodziło umieszczam tu link do wpisu KASIA I IREK.  PROSZĘ ZAPAMIĘTAĆ FAKT ŻE TO BYŁA MĘŻATKA ( mężatka nr 2

----------------------------------------------------------------------

 

XX  Następną partnerką była pielęgniarka, wybaczcie że przemilczę jej imię a to z uwagi że również była to mężatka i nie chciałbym aby miała z tego powodu nieprzyjemności. Nazwijmy ją pani X.

Napisałem następną, jednak jest tu pewna nieścisłość, ponieważ dziewczynę poznałem znacznie wcześniej, gdy leżałem w szpitalu wtedy jeszcze symulując chorobę wrzodową aby nie pójść do wojska. Była ona wtedy panną a ja miałem bodajże 21 lub 22 lata próbowałem ją poderwać, był i konkurent i niestety, a może całe szczęście on wygrał.

 

Minęło x lat i będąc w sklepie, tym dzisiejszym Careofurze, który przedtem nazywał się Globi a jeszcze wcześniej tylko samem i to właśnie działo się w tamtych czasach.

 

Patrzę i widzę znajomą twarz dziewczyny z dzieckiem . Wprawdzie już nieco zmienioną przez upływ czasu, poszarzałą ale przebłyski doskonałości tamtych lat przebijały się.

Pytam czy ty to jesteś X słyszę tak to ja.

 

Pogadaliśmy chwilę. Dowiedziałem się że pracuje na oddziale zajmującym się tym z czym człowiek ma problemy gdy się zakocha. Pracowała na erce. Poprosiłem aby zrobiła mi Ekg. Przyszedłem na badanie, jednak ono nie obyło się. Coś tam wymyśliła i wyznaczyła inny termin. Jednocześnie prowokowała mnie na prywatne spotkanie. Ja jednak nie miałem na to ochoty.

 

Ja nie chciałem się z nią umówić, a ona wyznaczała coraz to nowy termin rzekomego badania. Wreszcie umówiliśmy się i skończyło się to w łóżku. Badanie, a właściwie ich serię miałem przeprowadzoną szybko i jakże solidnie.

 

Gdy poszliśmy do łóżka przeżywała orgazm za orgazmem, podobnie jak przedtem AAA. Nieźle teraz tą rozstroiło to emocjonalnie i powiedziała że czegoś podobnego nie miała. Zaskoczyło mnie to. Pomyślałem sobie to znaczy że ty przedtem nie miałaś prawdziwego chłopa.

 

Nie uważam siebie za jakiegoś wyjątkowego kochanka. Dla mnie to było coś normalnego. Skoro jednak tak, to jak traktują kobiety w łóżkach inni, czyżby wyłącznie pod swoim kontem ? Panowie wierzcie mi kobieta rozbudzona, taka przelewająca się z powodu podniecenia przez ręce inaczej w łóżku smakuje. Warto się zatem trochę postarać.

 

Moją ulubiona pozycją seksualną jest na tak zwane pagony. Kobieta kładzie nogi na ramiona mężczyzny a on przyciska do niej swoje ciało razem z jej nogami. Przepraszam, ale lubię to.

 

Kupiłem malucha i gdy odwoziłem ją na nocną zmianę, to nie wyłączając silnika ( bo było zimno ) byłem biorcą tak zwanego seksu oralnego, który również bardzo lubię. Tak robiliśmy to wręcz na ulicy, jak było ciemno ( w zimę ).

 

Trwało to krotko i chciałem szybko zakończyć ten związek. Poszedłem do szpitala i jak dorosły człowiek chciałem to zakończyć i powiedziałem to wprost. I zaczęło się, ryk, wręcz szloch, ręce jej dygotały i teksty - nie możesz mi kocie tego zrobić. Nigdy nie widziałem takiej reakcji u kobiety. Odwróciłem kota ogonem, obracając całą sytuację w żart. Wiedziałem że trzeba to zakończyć ale inaczej. Uwierzyła i powiedziała żebym nigdy więcej sobie tak nie żartował, bo ona tego nie wytrzyma.

 

Poszliśmy wtedy w szpitalu do łóżka. Pokazała co potrafi, oj pokazała. Ona normalnie mi nie smakowała, ale jeżeli chodzi o seks oralny, to tu, wtedy w szpitalu pokazała co to oznacza. Ktoś powie co w tym takiego może być wyjątkowego, aby zrozumiał opiszę mu to.

 

Leżałem na szpitalnej kozetce, a ona położyła się bokiem do mnie gdzie nogi wystawały jej z boku tego łóżka. Pierś oparła o moje jądra i wyginając szyję wzięła członka w usta. Nie muszę dodawać, że zrobiła to do końca, czyli połknęła nasienie. Jej ciało było tak ułożone że mogłem obserwować cały ten swój i jej seks, a bardzo lubię patrzeć jak to robię. Jestem jak większość chłopów, po prostu wzrokowcem.

 

Dziewczyna zwariowała, chciała mieć ze mną dziecko myśląc że każdy chłop marzy o synu. Ba planowała wyjazd ze mną do swojej rodziny do Anglii myśląc że i ja tego właśnie oczekuję. Dodam że to ona planowała, a nie ja. Nie miałem najmniejszej ochoty na spełnienie jakiegokolwiek jej kaprysu. Gdy ona miała dni płodne, to ja dostawałem impotencji cyklicznej. Nie zwariowałem aby z nią się wiązać. Napisałem że poza seksem oralnym nie smakowała mi w łóżku, w czym rzecz.

 

Nie wiem ale miała z czymś problem, chodzi o pochwę. Gdy uprawiałem seks to czułem jakby jakiś opór, jakby jakąś kość i czułem ból członka, gdy go wyciągnąłem, to okazało się że leci mi z niego krew. To było tuż przy napletku, to tak jakby chciała mnie obrzezać. Na początku związku tego nie było ale później. Dochodziło do tego, że po pierwszym stosunku gdy był już drugi, a jak wspomniałem on u mnie mógł długo trwać, ból był taki że wolałem nie zrucić z krzyża i w połowie to zakończyć.

 

Opiszę wam zabawną historię, która spotkała mnie razem z nią gdy nie mieliśmy gdzie się kochać. Mój kolega Krzysztof Siedlecki mieszkał na Mokotowskiej. Jego mama pracowała jako bibliotekarka w Społem na ul. Grażyny tuż przy Bomisie w którym pracowałem „społecznie” ( opisałem to państwu w podstronie ( DARK ) JOANNA pod nazwą MOJE „ADHD” Z TAMTYCH CZASÓW ).

Poprosiłem Krzysia o klucze od Mokotowskiej. Dał mi je i zadzwonił do mamy aby się dowiedzieć o której będzie w domu. Zagrał jak mały dzieciak, zapytał czy na pewno. Uzyskując odpowiedź dodał, ale nie przychodź wcześniej. Prowokował kobietę do odwiedzin.

Jesteśmy w łóżku i otwierają się drzwi. Wchodzi mama Krzysztofa. Zaskoczona tym co widzi, wita się przeprasza i WYCHODZI Z WŁASNEGO MIESZKANIA. Zaszokowało mnie. Dokończyliśmy seks. Mama Krzysia bardzo mnie lubiła. Wielokrotnie przez kilka godzin siedziałem u niej w bibliotece prowadzać rozmowę. Wyjątkowo taktowny i kulturalny człowiek. Tak się zachować ! Jak myślę tylko nie liczni z nas wyszliby w takiej sytuacji. Na tzw. Indianina też się z panią X kochaliśmy.


Niestety o dziewczynie nie miałem dobrej opinii dlaczego ?


Jak wspomniałem składałem wtedy telewizory. Jeden miałem złożyć jej. Oczywiście grzecznościowo, to znaczy ona płaciła za części, a ja go składałem bez zysku dla siebie.

Wtedy poznałem jej męża, dodam to był już drugi mąż, to nie był ten z którym jak byłem młody przegrałem konkurencję. Przyznam że źle się czułem w takim układzie, to takie wewnętrzne zahamowania, to ja przecież jestem tym który spowodował że on ma rogi. Źle z tym się czułem. Ten drugi mąż to prosty człowiek, powiedziałbym że trochę chamowaty.


Jednak to co zrobił spowodowało że należało inaczej na niego spojrzeć. Otóż ojcem dziecka pani X jest jej pierwszy mąż. Po rozwodzie zgodził się aby ten drugi przejął prawa do dziecka, aby stal się jego prawnym opiekunem drugi mąż pani X. Proszę pomyśleć, on wziął na siebie wynikające z tego faktu wszelkie obciążenia, w tym finansowe. Gdyby jego żona zostawiła go, a przecież tak chciała uczynić, chciała go opuścić w moim towarzystwie, to on musiałby płacić na nie alimenty.


Pomijam już fakt poprzedniego takiego pseudo taty, który tak mocno był związany uczuciowo z dzieckiem że dobrowolnie pozbawił się do nie go praw na rzecz kogoś innego, ale że na pewno nie wielu z nas wzięło by na siebie takie obciążenie.

Tak moja mama miała rację mówiąc – to nie sztuka spierdolić a sztuka wychować.

 PROSZĘ ZAPAMIĘTAĆ FAKT ŻE TO BYŁA MĘŻATKA ( mężatka nr 3 )

--------------------------------------------------------------

CCCC
 

Gdy dzieciak pani X dorósł miał wybrać szkołę średnią. Tu ja trochę pomogłem i znowu sytuacja lekko z amorem. Dużo dużo wcześniej, w wojskowym bloku obok Blacharskiej mieszkała dziewczyna która mi się podobała ( panna ), jednak jak zwykle nie miałem czasu nią się zająć. Nagle zniknęła mi z oczu. Odnalazła się kilka lat później jako mężatka i z dzieckiem.

Miała na imię CCC tak samo jak żona mojego kolegi i tak jak ona będąca nauczycielką. To są dwie różne osoby jest tylko zbieżność imion i wykonywanego zawodu. Gdy ją ponownie spotkałem jej dziecko miało 5 lat. Z jakiś powodów mieszkała z dzieckiem u swoich rodziców ( ojciec oficer wojska Polskiego ).

Jej mąż był wdowcem mającym już jedno dziecko córkę CCC była jej macochą. Zainteresowałem się dziewczyną, a pracowała ona w szkole podstawowej w której uczył języka Angielskiego mój rodzony brat.

Czy coś było między nami ? Tak ale skończyło się to wyłącznie na seksie oralnym. Jej brat i jej ojciec byli za mną, zatem coś musiało się stać w jej małżeństwie. Tak stało się i było to bardzo proste. CCC wpatrzona była w swoje dziecko jak w obrazek. To było nie mocne matczyne uczucie, a toksyczne chołubienie dzieciaka. To był krnąbrny rozkapryszony dzieciak.

Zapytałem CCC jakie są relacje między nią a jej pasierbicą. Odpowiedziała że myślała że jak urodziło się jej dziecko to będzie miała z tamtej ulgę, pomoc w domu itd. Należy jednak pamiętać że tamto dziecko, dziewczynka to nie był dorosły człowiek, a dziecko potrzebujące opieki i uczucia. CCC zaś traktowała je jak kopciuszka. Zrozumiałem już wszystko, ojciec widział to i stanął po stronie swojej córki poganiając żonę z domu.

Zyskał moją sympatię ja też miałbym gdzieś, że zostanę walnięty w rogi, najważniejsze było w takiej sytuacji dobro dziecka. Też pogoniłbym taką babę, miałbym gdzieś to że przyprawi mi rogi. Dziecko byłoby najważniejsze.

 

Przez CCC załatwiłem dzieciakowi ( dziecku pani X ) szkołę średnią.

Finał związku był niespodziewany i dość zaskakujący.

Jeździłem wtedy dużym fiatem kombi. W pierwszym dniu w którym otworzyli Aleję Niepodległości po wybudowaniu metra ruch na tej ulicy był maleńki i było zimno, na ulicy była szklanka. Ludzie mieszkający tam, tam to znaczy na alei Niepodległości przyzwyczajeni byli do działających świateł jednak ruch był zamknięty. Spowodowało to przyzwyczajenia.

Zatem gdy otworzyli ulicę ludzie chodzili przy czerwonym świetle.

 

Jechałem wtedy tą ulicą z CCC, miałem zielone światło i zauważyłem że na czerwonym przechodzi kobieta z psem. Zdjąłem nogę z gazu ale kobieta nie zatrzymała się w połowie drogi na chodniku separującym jezdnie w dwu kierunkach, wtargnęła na moją i zaczęło się. Chciałem zahamować i nie dało rady na jezdni była szklanka. Zatem zacząłem uciekać w prawo to i kobieta w prawo ja w lewo i ona w lewo. Na przystanku stał autobus a ja oczami wyobraźni widziałem wypadek i byłem przerażony, bo to był żywy człowiek, co z tego że wina nie była by moją ale ja zabiłbym człowieka. Proszę mi wierzyć że to olbrzymie obciążenie dla sumienia. Zacząłem się modlić prosząc – Boże błagam nie, Boże błagam nie.

 

Ściągnąłem kierownicę w prawo wiedząc że uderzę w stojący autobus. Na milimetry minąłem kobietę i całej siły walnąłem w pojazd. Polała się krew, ale nie tej kobiety, jej dzięki Bogu nic się nie stało. To była moja krew, byłem bez pasów i głową rozbiłem szybę, a uderzając o kierownicę wygiąłem ją i złamałem żebra. To była krew CCC, która również była bez pasów i złamała sobie nos, a raczej wyprostowała go sobie. Miała przedtem lekko krzywy i po wypadku wyprostował się jej.


Przyjechały dwie karetki ja nic nie widziałem, bo krew zalewała mi oczy.

Jedna karetka zabrała CCC na Lindleya do dzieciątka Jezus, a druga mnie na Goszczyńskiego. Tu pijany chirurg zszywał mi głowę, osiem szwów.


Przyjechała policja i pytają mnie czy ta moja partnerka jest normalna. Pytam się o co chodzi mówią że leżąc w szpitalu na korytarzu płacząc mówiła głośnio tak że wszyscy słyszeli cytuję – i co ja powiem, mężowi. Policjant powiedział niech pani powie że jechała taksówką.

Razem z nimi pojechałem tam do niej na Lindleya. Faktycznie leżała na korytarzu i mimo że byli tam ludzie w gorszmy stanie, ona jedyna była rozhisteryzowaną.

Jej mama miała do mnie o to wszystko pretensję. Jej mąż, a ojciec CCC nie wytrzymał nerwowo i ją uciszył takimi oto słowami – to ona przyszła do niego a nie on do niej. Był po prostu bezstronnym.

Mój brat zrobił prywatne dochodzenie, skojarzył fakt mojego wypadku i to że jedna z jego koleżanek z pracy miała podobny problem. Oboje nie przyznawaliśmy się do tego, nie przyznawaliśmy się to naszego związku. Niestety wydało się.

Ta CCC nie jest tym człowiekiem którego opisałem w poprzednim wpisie, to po prostu zbieżność imion i wykonywanego zawodu.

Ten wypadek przyhamował mnie i nie chodziło tu o moje zdrowie jak się zorientujecie z dalszej treści pisma nigdy o nie nie dbałem, a o sumienie. Ja mogłem wprawdzie nie ze swojej winy ale zabić człowieka. Przyhamował mnie bo to znowu była mężatka.


Uznałem że to pan Bóg chciał mnie ukarać, spowodować abym się opamiętał. Dość, stop, wyspowiadałem się przed Bogiem i przyjąłem tak zwaną komunię świętą. Było to nie na zasadzie dzisiaj się wyspowiadam a jutro znowu będę świadomie grzeszył, a starałem się sprostać jego wymogom. Od tamtej pory jestem już sam, bez partnerki prawda że to już trochę długo.

PROSZĘ ZAPAMIĘTAĆ FAKT ŻE TO BYŁA MĘŻATKA ( mężatka nr 4 )

-------------------------------------------------------------

 

DDD nr 2

Wrócę do wcześniejszych lat. Wprowadzili się pode mnie nowi sąsiedzi. Małżeństwo z dzieckiem ( syn ). Ona laska pierwszej klasy. Wysoka szczupła, nogi do samej ziemi. „Uszy” ( piersi ) takie jakie być powinny i na miejscu. On konus. Często leżała na balkonie opalając się. Dwadzieścia lat później gdy mieli już drugie dziecko ( córkę ) pojechałem z nią do sądu złożyć pozew o rozwód. Sam jej pisałem wniosek. Wtedy dowiedziałem się wszystkiego, to znaczy czego ? Otóż już 20 lat temu miałem u niej branie, podobałem się jej i już wtedy między nimi nie było dobrze. Teraz była już wolną jednak mimo to nie dotknąłem jej palcem. Paula ( jej córka ) myśląc że coś z tego będzie mówiła cytuję ale uważajcie bo ja nie chcę już rodzeństwa. Gdy ja nic nie robiłem w tym kierunku aby spowodować zbliżenie nie wytrzymała, strzeliła sobie dla kurażu i wprost powiedział co pan tam ma. Chciała mnie sprowokować. Nic jej to nie dało. Dlaczego nie byłem nią zainteresowany, przecież jak wspomniałem bardzo mi się podobała ( nie tylko mnie, ale branie miałem ja ) ?

 

Ja jestem stały uczuciowo, przywiązuję się. Wyobraźnia podpowiada scenariusz związku. Gośka miała mamę mieszkającą 30 metrów od morza. Miała tam posiadłość sporo wartą. Była już staruszką i wiadomym było że będzie potrzebowała opieki. Przepisała posiadłość o wartości 1 miliona złotych na dwie córki. Każda dostała po 500 000 tysięcy bo ją sprzedały. Matkę zabrała do Warszawy starsza z sióstr która ma dużą willę na Wale Miedzeszyńskim. Chciała aby moja sąsiadka przyjeżdżała tam 3 razy w tygodniu i zajmowała się matką. To było sprawiedliwe. Jedna dała jej dach i 4 dniową opiekę w tygodniu, a druga miała zajmować się nią tylko 3 dni. DDD nie zgodziła się powiedziała, że może ją oddać najwyżej do domu starców.

 

Proszę pomyśleć kilka tygodni wcześniej wzięła od matki pół miliona, gdy tylko tak się stało to natychmiast oddałaby ją do domu starców. Czysty egoizm. Załóżmy że byłby związek między nami, a ja np. dostał bym udaru. Co by zrobiła ? Pozbyła by się mnie wszelkimi możliwymi sposobami. Na pewno nie zaopiekowała by się mną, a ją nią tak. Nie, nie, nie dotknąłbym jej nawet małym palcem.

 

TU NIE BYŁO PROBLEMU, TEJ PANI NIE DOTKNĄŁEM NAWET PALCEM.
---------------------------------------------------------------------------------

Magda
 

Mój kolega Zbyszek mieszkający w moim pionie trzy piętra wyżej, on na 9 ja na 6 piętrze przygruchał sobie dziewczynę o imieniu Magda. Niska ale bardzo ładna. Króczo-czarne naturalne włosy. Bardzo, bardzo młoda. Młodsza pod niego o 7 lat a ode mnie o 17. wszystkim się podobała, była przedmiotem westchnień wieli moich znajomych. Pracowała jako kelnerka w Qłatro na Ursynowie. Była to czas kiedy byłem z panią X ( końcówka ). Magda miała wtedy może 19 lat. Wiedziała że jestem od niej sporo starszy, nie dlatego że było to po mnie widać, wręcz przeciwnie ja miałem twarz wręcz dzieciaka, a dlatego że powiedziałem jej o tym. Z tego powodu gdy ukrywając sens pytania ( kobiet nie pyta się wiek ) chciałem dowidzieć się ile ma lat dodawała sobie 6 lat i mówiła że 25.

 

Zbyszek to despotyczny typ chłopa. Często krzyczał na nią. Nie popisywał się również w tym czego oczekuje się od mężczyzny. Stracił pracę i cały dom utrzymywała Magda. To było kilka lat po zmianach ustrojowych. Należy pamiętać że samochody miały wtedy wartość. Magda dostała od rodziców nowego Malucha ( wtedy sprzedając go można było kilka lat przeżyć ). Sprzedali go i przejedli. Zapamiętajmy to. Dziewczyna utrzymywała cały dom ze swojej pracy i sprzedała nowy samochód aby utrzymać siebie i jego.

 

Ktoś powie utrzymywała nieroba. To nie tak, nie mogę zarzucić Zbyszkowi lenistwa, ale w wyniku zbiegu okoliczności stracił pracę i miał kłopoty ze zdrowiem. To naprawdę był sytuacja losowa. Jednak poza tym co można zrozumieć, należy pamiętać że Zbyszek to despota. Dziewczyna poza pracą w picer-ni dorabiała sobie opieką nad kilku letnim dzieckiem.

 

Lekko ją adorowałem i odwzajemniała moje zainteresowanie. Zbyszek to widział i czul się zagrożonym z tego powodu. Jednak nie zareagował jak powinien w takiej sytuacji, że się zmienia, pokazuje jej że jest ona dla niego kobietą i okazuje on jej względy ( szarmancki, delikatny, itp. ). Dalej był despotyczny i krzyczał na nią.

 

Nasz wspólny znajomy Grzesiek Borkowski będąc u nich w czasie takiego jednego monologu Zbyszka, zareagował i powiedział cytuję – Zbysiu, ciszej Magda nie ma daleko, Irek mieszka trzy piętra niżej. Zbyszkowi skoczył gól. Borkowski opowiedział mi to. Widział reakcję Magdy na moją osobę.

 

Kiedyś, zanim przeprowadziłem się na Blacharską mieszkałem na ul Bukowińskiej, przy Czerniowieckiej ( 2 przystanki stąd ), tuż przy nie istniejącej już dziś skoczni narciarskiej. Co roku pod skocznią było lodowisko i ja świetnie jeździłem na łyżwach. Jednak od tamtej pory nie miałem na nogach tego sprzętu. Wpadłem na pomysł abyśmy we troje, to znaczy ja, Magda i Zbyszek poszli na Stegny pojeździć na łyżwach. Poszliśmy, wziąłem z wypożyczalni łyżwy ( Magda miała swoje), a Zbyszek nie miał odwagi. Magda radziła sobie świetnie, jednak ja … Wprawdzie ani razu się nie przewróciłem, ale jazdą nazwać tego nie było można. A jednak zapomina się tego, myślałem że jest inaczej. Zabawy ze mnie było co niemiara. Zbyszek podpierał płot i patrzył smutny na nasz flirt. Jemu nie było do śmiechu.

 

Mimo takich moich działań nie sprowokowałem go do zmiany swojej osobowości, do adorowania dziewczyny. On sam prosił się o rogi. Dziewczyna trochę prowokowała, jednak ja ani razu nie posunąłem się za daleko. „Wrzucałem” często Magdę w samochód i jechaliśmy do moich znajomych lub do knajpy, a w nich się wtedy stołowałem.

 

Jak wspomniałem byłem wtedy z panią X
Magda poprosiła mnie abym podwiózł ja do dzieciaka którym się opiekowała. Zgodziłem się jednak byłem umówiony z panią X i powiedziałem że najpierw kogoś jeszcze zabierzemy. Pojechałem z Magdą po moją towarzyszkę. Odwieźliśmy Magdę i odbiegła ona od samochodu, dało się zauważyć że to ją zabolało.

 

Mogłem wtedy bez problemu mieć tą dziewczynę i miałem na nią wyraźną ochotę. Jednak ze względu że to był dziewczyna kolegi nie dotknąłem jej palcem. Związek z panią X to tylko najbardziej prymitywne zaspokojenie potrzeb seksualnych, bez najmniejszej dawki uczucia z mojej strony. Ona była ze mną i z mężem. Z nim również uprawiała seks. Mogłem zatem zakończyć tamtą toksynę i być w normalnym układzie z młodszą, już trochę zakochaną dziewczyną.

 

To nie koniec historii. Picernię zamknęli Magda straciła pracę i dom znowu utrzymywał Zbyszek. Niestety gdy Magda potrzebowała pieniędzy to były tylko krzyki - na co - ile tyt wydajesz itp., robił jej łaskę o wszystko. Mało tego, szantażował że wystawi jej walizki ( mieszkanie było jego ). To bydle nie brało pod uwagę tego że ona go wcześniej utrzymywała, ba sprzedała samochód. Suma wydana przez nią była nie porównywalnie wyższą niż to co dawał Zbyszek i jeszcze łaskę jej robił. Tu nie chodzi o to ile kto dał w związku, ale on robił jej o wszystko łaskę, ona przedtem gdy utrzymywała jego podchodziła do wydatków normalnie.

 

Dziewczyna zaszła w ciążę i urodziła syna. Gdy dzieciak miał trzy miesiące Zbyszek pozostawił ją bez środków do życia z nie zapłaconymi rachunkami za gaz i prąd i wyjechał do Anglii aby zarobić na spłatę długów. Przyszli z gazowni wyłączyli gaz a, ze stoenu prąd. Proszę pamiętać, że miała na ręku 3 miesięczne dziecko. Jak mu ugotować, z czego kupić to co jest jemu potrzebne ? Ona sama sobie by poradziła bez pieniędzy i energii, ale z dzieckiem. Tak, Zbyszek pojechać powinien ale przedtem trzeba było pożyczyć kasę, spłacić rachunki i dać jej na życie, a nie pozostawiać jej bez środków do życia.

 

Prosiła mnie abym coś poradził z energią. Zadłużenie było tak bardzo duże, że nie mogłem jej pomóc w tym względzie finansowo. Powiedziałem że przeprowadzę między naszymi mieszkaniami przez balkon przedłużacz i będzie miała użyczenie. Znając swoją matkę, wprawdzie bardzo przeze mnie kochaną, wiedziałem jednak, że zrobić to za jej zgodą będzie problemem, bo albo w ogóle się nie zgodzi, albo za jakiś czas odwidzi się jej. A tu na ręku było małe dziecko.

 

Magda zaoponowała, powiedział nie. Dodała że moja matka musi o tym wiedzieć i wyrazić na to zgodę. Sama przyszła i przedstawiła problem. Podłączyłem nasze mieszkania. Pomagałem Magdzie jak mogłem, razem gotowaliśmy dziecku, a i przewijałem go czasami. Zauważyłem jednak że co jakiś czas dziewczyna wychodzi do drugiego pokoju i wraca jakby trochę podchmielona. Zastanawiałem się czy ona popija, czy może coś gorszego ( narkotyki ). Gdy raz jeszcze wyszła, po cichutku poszedłem podpatrzyć co robi.

 

W pokoju była tekturowa tuba, taka na dokumenty. Dziewczyna otworzyła ją, wyjęła butelkę alkoholu, nalała sobie do kieliszka i wypiła, chowając butelkę z powrotem. Zamurowało mnie.

Dziewczyna kleiła się do mnie, ale ja pozostawałem nie wzruszony i to mimo że też miałem na nią ochotę. Pomagałem jej jednak dalej. W czasie jednego ze spacerów z dzieckiem tak ją wzięła ochota na seks, że usiadła na ławce i ze złością energicznie odwróciła wózek aby dziecko się nią nie patrzyło i wlepiała wzrok we mnie. Widząc mój uśmiech myślała, że również mam na to ochotę. Ja jednak śmiałem się nie z tego powodu ( to prawda chciałem ale wiedziałem że powstrzymam się), a z jej reakcji. Mocno mnie to rozbawiło.

 

Po miesiącu tak jak przewidywałem mama zrezygnowała z użyczenia energii elektrycznej. Co miałem zrobić ? Mam swoje zasady, jestem przeciwny kradzieży energii jednak to był sytuacja losowa, tu chodziło o dobro małego dziecka. Zatem bez skrupułów podłączyłem ją na lewo pod prąd.

 

Spis ludności, Magda zgłosiła się i chodziła po domach ale miała dziecko. Poszedłem z nią zostając pod blokiem z dzieciakiem w wózku. Usiadłem na ławce obok dwu dziewczyn. Zaczęliśmy rozmawiać. Nagle z bloku wyskakuje Magda i z zazdrością w oczach pokazuje na dziecko, tak aby moje rozmówczynie to widziały i coś tam do mnie mówi. Uśmiechnąłem się. Proszę pomyśleć, my nie byliśmy razem, nic nas nie łączyło, a ona była o mnie zazdrosną.

 

Zbyszek wrócił po pół rocznym pobycie. Dało się zauważyć że był zazdrosny. Aby go uspokoić opowiedziałem jakąś tam bajeczkę dając mu do zrozumienia że Magda nigdy nie …. Mocno go to podbudowało, wywołało na jego twarzy uśmiech radości. Spotkałem mamę Magdy i ona zwróciła się do mnie z następującymi słowami cytuję – panie Irku z panem można konie kraść. Pomyślałem sobie – o nie baby, to wy sobie wszystko opowiadałyście. Mama Magdy z zawodu pielęgniarka, to rodowita góralka z Zakopanego, która wyszła za mąż za Warszawiaka ( sierżant w wojsku ).

Mogłem być z Magdą zanim zaszła w ciążę, mogłem z nią być jak urodziła już dziecko, mogłem i później. Niestety dziewczyna rozpiła się, bardzo się stoczyła. Dziecko ma już 16 lat, a ona jest alkoholiczką. Bardzo zbrzydła, mocno zestarzała, bardziej niż miałoby to wynikać z wieku, widać po twarzy że to alkoholik.

TEJ DZIEWCZYNY RÓWNIEŻ NIE DOTKNĄŁEM NAWET PALCEM

--------------------------------------------------------------------

Zosia  
 

Mam 16 lat i odbijam koledze dziewczynę, ona wybiera mnie a jego odrzuca. Próbuję się do niej dobrać. Niby wszystko okey, ale dostępu broni. Domyśliłem się że jest jeszcze dziewicą. Uciekłem z domu mieszkałem w jej bloku. Rano przynosiła mi śniadanie. Po tygodniu wróciłem do mamusi. Nawet nie dostałem, a trzeba wiedzieć że nie cackała się ze mną, dostawałem sznurem od żelazka. To nie żart jak narozrabiałem to odczułem to na własnej skórze. Co ciekawe mama nie zawiadomiła nawet milicji. Okazało się że wiedziała gdzie jestem i kontrolowała sytuację.

 

Mija kilka dni, teraz Zosia ucieka z domu i zjawia się u mnie. Jak ja mieszkałem w jej bloku, to spałem na tzw. bani. To jest pojemnik z gorącą wodą do centralnego ogrzewania mieszczący się powyżej ostatniej kondygnacji budynku, w tym przypadku powyżej 10 pietra. Mi natomiast udało się jej załatwić nocleg na wersalce, ale w piwnicy. Oczywistym jest że miałem zamiar razem z nią tam nocować. Tak, to byłaby noc w której pozbawiłbym ją wianka. Gdy już się szykowaliśmy do snu pojawiła się starsza o 10 lat jej siostra i moja mama. Jak one się dowiedziały nie mam zielonego pojęcia. Jej matka zleciła badania ginekologiczne i gdyby coś było to miałbym kłopoty, bo Zosia miała 15 lat a dozwolone to było wtedy od 16.

To był czasowy koniec znajomości z Zosią. Była jednak i część dalsza, ale o tym później.

Kilka miesięcy później przychodzi do mnie dwu kolegów prosząc o pomoc bo uciekli z domu. Chodziło o załatwienie noclegu. Mieszkałem w 4 piętrowym budynku przy ulicy Bukowińskiej 30. To ten budynek przed którym jeżdżę na rowerku jako dziecko na zdjęciu umieszczonym w podstronie o mnie. ( tu link do podstrony o mnie ) Ten budynek łączy się z dwoma innym. Łączy się ścianami i dachem. Wchodząc na dach jednego można nim przejść do drugiego. Wprowadzam ich zatem sąsiednim budynkiem przez dach i schodzimy przez klapę na strych mojego. Tam nocują.

Następnego dnia rano gdy miałem iść do szkoły, razem z kolegą idziemy najpierw zanieść im żarcie. Ja wchodzę na dach, a kolegę łapie lokatorka. Natychmiast dostaję się do uciekinierów zawiadamiając w czym rzecz. Gdy zastanawiamy się co robić słyszymy, że ktoś idzie na strych. Natychmiast uciekamy na dach. Tam chowamy się za kominy. To był Dozorca zawiadomiony przez lokatorkę sąsiedniego budynku przyszedł naprawić klapę. Kończy, a my mamy odciętą drogę odwrotu. Nie ma jak zejść. Wpadam na pomysł aby zejść po rynnie. Nie balem się zwłaszcza, że ja już korzystałem z takiej drogi, ale w innych nie tak niebezpiecznych warunkach, opisze to.

Gdy szykujemy się do zejścia nagle otwiera się klapa na dach. Wchodzą milicjanci krzycząc – stój milicja. Całe szczęście że się zjawili bo byśmy się pozabijali.

Sprowadzają nas do radiowozu i zastanawiają się gdzie nas zawieść. Na izbę dziecka, czy do KD ( komenda dzielnicowa ). Decydują że do KD Mokotów.

 

W komendzie Milicjant chce mnie uderzyć pałką. Ja łapię za nią i ze łzami w oczach mówię – nie będzie mnie pan bił, bo nie letnich nie wolno. Zamurowało go. Nie wiedział co zrobić. Mówi wolisz dobrowolne trzy czy na siłę trzydzieści. Odpowiadam że wcale mnie nie uderzy, bo nieletnich nie wolno bić. Wyszedł i przyszedł z panią porucznik do spraw nieletnich. Ona mówi Irek to ty. Odpowiadam tak to ja. Zadaje pytanie – uwodzisz tą Dworczyńską ( Zosia ) jeszcze ? Mówię że to już przeszłość. Poprosiłem panią porucznik aby o całej sprawie nie dowiedziała się mama, bo przecież to nie ja uciekłem z domu. Ja zawsze nosiłem długie włosy. Odpowiedziała w następujący sposób – zostaw tu teczkę, masz dychę ( dała mi 10 złotych ) i idź do fryzjera. Jak się ostrzyżesz, to mama się nie dowie. Tak też uczyniłem. Oddala mi teczkę i poszedłem do domu. Dotrzymała słowa. Ja byłem lubianym przez ludzi, byłem takim łobuziakiem ( rozrabiałem i to nie źle ) ale lubianym.

 

Oto dalszy ciąg historii z Zosią.
Mam już około 19 - 20 lat patrzę idzie Zosia z dzieckiem w wózku. Poznaliśmy się i po przywitaniu dowiedziałem się że wyszła za mąż. Jaki był finał tego teraz spotkania ?

Tego samego dnia spaliśmy ze sobą, a stało się to na klatce schodowej na strychu. Po „numerze” dziewczynie dygotały nogi i było to po każdym stosunku. Jakiś czas ta odnowiona znajomość trwała. Na ulicy spotkaliśmy mojego brata, który widząc nas zareagował w następujący sposób zwracając się do dziewczyny – jemu się nie dziwię ale tobie .. .

Pociągnąłem ją za rękę aby nie wdawała się z nim w dyskusje i po prostu zignorowała go.

 

PROSZĘ ZAPAMIĘTAĆ FAKT ŻE TO BYŁ MĘŻATKA ( mężatka nr 1 )
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kowalska
 

Miałem około 25 lat mój kolega mieszkał w Podkowie Leśnej w jednorodzinnym domku. Niebrzydki chłopak a żona niestety nie. Mieli córkę o imieniu Monika. Zrobiliśmy sobie z Markiem imprezę u niego w domu. Ja w swoim życiu nie wypiłem 20 litrów spirytusu, jestem prawie abstynentem. Co nie oznacza że nie upiłem się. Jego żona zrobiła doskonałe spagetti. Marek nieźle się podchmielił, a jego żona zaczęła się do mnie kleić. Gdy pościelono mi w salonie, na podłodze położyli duży materac i położyłem się słyszałam głos Marka, pytał żonę – spałaś z Irkiem ? I tak wielokrotnie. Następnego dnia rano gdy Marek jeszcze spał, przyszła do mnie jego żona, a należy pamiętać że leżałem pod kołdrą na materacu. Oparła się na nim, pochyliła, coś tam próbowała mówić. Wyraźnie prowokowała, pochylając się nade mną coraz bardziej. Trwało to dobre 20 minut, bez reakcji z mojej strony. Wstałem i ubrałem się. Widać było że „dama” była zawiedzioną. Tak się na mnie za to obraziła, że gdy następnym razem pojawiłem się tam, to nie wpuściła mnie nawet do domu.

 

Kobiety wy jesteście gorsze od chłopów. To był mój kolega, normalny człowiek, wysoki, przystojny, delikatny w kontaktach z paniami, a nie despota proszący się o rogi. Pomyślcie jak ja bym się czuł w stosunku do niego. Czy wam jest to obojętne. Co dupa rządzi ?

 

On żony nie zdradził, a miał ku temu okazję. Opowiem wam tą historię, bo jest wyjątkowo zabawną. Wracał w nocy z drugiej zmiany. Na ulicy spacerowała niebrzydka dziewczyna. Podeszła do Marka i zagadnęła go takimi oto słowami – mam wolną chatę, pól litra na stole i mam na ciebie ochotę. Zamurowało go. Przestraszył się i jąkając opowiadał nie, nie, nie i uciekł. Musicie przyznać że była nieźle porąbana. Tak panie, wy macie w tych główkach narąbane. Jo.... też, najpierw daje kosza, potem nogi jej się uginają a innym, przepraszam innemu mówi że jemu, czyli mnie nic z nią nie wyjdzie.

 

I TEJ PANI NIE DOTKNĄŁEM NAWET PALCEM

--------------------------------------------------------------------

EEE nr 1  Raz jeden zdarzyło mi się pójść z żoną kolegi do łóżka, ale on sam się oto prosił. Opiszę o co chodziło. Miałem już około 40. Kolega elektronik był żonaty i miał jedno dziecko, chłopca. Podobny do niego jak dwie krople wody. Jego żona miała około 25 lat. Kasy miał jak lodu, a żonę traktował tylko jak gosposię. Mało tego gdy dołożył jej słowami, że miała łzy w oczach, że zaczęła płakać, to na jego twarzy pojawiał się uśmiech zadowolenia. Był taki, przepraszam za określenie święto jebliwy. Chodził do kościoła, przyjmował komunię i to prawie codziennie, a w domu takie bydle.

 

Pomyślałem sobie, o stary, ty się sam prosisz o rogi. Przygruchałem dziewczynę. Jeździłem wtedy fiatem Uno, a należy pamiętać że to czasy post komunistyczne. Taki samochód można było kupić tylko w PEWXIE. Kosztował 4100 papierów ( dolarów ), a zarabiało się wtedy miesięcznie około 30. Wrzuciłem ją i dzieciaka w auto i pojechaliśmy nad jezioro Zegrzyńskie.Bawiłem się z dzieciakiem w wodzie, a ja bardzo lubię pływać. Popływałem z nim kajakiem ku uciesze jego matki. Ja sam jestem takim dużym dzieckiem i lubię dzieciaki.

 Potem pojechaliśmy do knajpy na obiad. Dla mnie to był normalny dzień życia, a ona powiedziała mi że to był najpiękniejszy dzień w jej życiu.

 

To jak to bydle musiało ją traktować. Taki typowy cham, typowy burak ze wsi. Gdyby był golec, to jeszcze jeszcze, ale on miał, zatem dlaczego nigdzie nawet w niedzielę nie wyjeżdżali. Pomińmy i to, ale mógł zachowywać się normalnie, obetrzeć przymilić, prowokować ją aby potem mieć dobrą noc, a mnie tylko miłe sny.

 

Ona była tak filigranową, tak lekką że brałem ją i kładłem jej nogi od kolan w dół na ramiona i podnosiłem. Wyglądało to tak, że między moim ciałem a jej od pasa w dół był kąt prosty. Odpychając, jej ciało od siebie i ponownie do niego zbliżając tak uprawiałem z nią seks. Tą metodą dosięgałem dna, aż do sklepienia łonowego, czułem to. Przenosiłem ją w ten sposób do stołu, tam kładłem na blacie i robiłem swoje dalej. Ne lubiła tylko seksu oralnego, zbierało ją na wymioty. Niestety miała bardzo poważną wadę. Taką, że aż mnie od niej odrzucało. To było abc ( Absolutny Brak Cyca ). Czułem się tak jakbym z chłopem szedł do łóżka. Miała również dziwny, odpychający zapach.

 

Przekonałem ją aby zrobiła sobie operację piersi. Namówiłem ją również na studia. Nie widziałem jednak przyszłości dla tego związku, ja się w nim po prostu męczyłem. Obwiozła mnie po całej swojej rodzinie. Okazało się że w romans wtajemniczona była i jej matka, w pełni go akceptując.

 

Pomny jednak reakcji ze strony pani X, tym razem nie miałem zamiaru powiedzieć, że to już koniec. Po prostu przestałem się z nią kontować, przestałem dzwonić i odbierać jej telefony. Proszę pamiętać, że wtedy komórek nie było. Tak, że miałem wymówkę, iż nie było mnie w domu.

 

Obraziła się na mnie, jak przyszedłem do nich, to dokładała mi z tak zwanej każdej piłki. Tak tu się potrafiła bronić, a czemu tak nie robiła wcześniej. Teraz dziewczyna ma skończone studia ( pedagogika ), a i uszy na miejscu ( piersi ). To że jej one urosły, to nie wynik operacji, a po prostu urodziła jeszcze trójkę dzieci. Bo trzeba dodać, że rogi mojemu koledze, a jej mężowi pomogły. Pozbierał się i zmienił. Dziwne ale prawdziwe. Złość na mnie już jej przeszła i to dawno. Uśmiecha się, oczywiście nic już nas nie łączy. To był jedyny raz kiedy walnąłem w rogi kolegę.

 

PROSZĘ ZAPAMIĘTAĆ FAKT ŻE TO BYŁA MĘŻATKA ( mężatka nr 5 )

----------------------------------------------------------------------------

Róża Skończone studia pedagogika specjalna. Żona mojego kolegi Ryśka. Odzyskiwał złoto z elektroniki. Mieszkali w domku jednorodzinnym w Wołominie. Rysiek lubił nadużywać alkoholu. Był u niego impreza, kilku chłopów opijało interesy, ja jako jedyny nie piłem. Miałem wymówkę bo prowadziłem auto. Wszyscy wiedzieli, że ja nie piję i nikt nie miał mi tego za złe. Bolał mnie żołądek, odezwały się wrzody. Róża zaparzyła ziół. Wypiłem pomogło. Impreza trwała w najlepsze. Mówię że idę na chwilę do toalety. Zszedłem na dół, bo tam się ona mieściła i nie zamknąłem na zatrzask drzwi. Oczywiście światło było zapalone. Nagle ktoś chwyta za klamkę i otwiera drzwi, pokazuje się w nich Róża. Chwilę się ze mną szarpie zanim udało mi się je zamknąć. O mało nie złapała mnie za …. . Ja kilka razy w życiu to przerabiałem i raz nawet uległem, ale to był jedyny raz i nigdy więcej. Miałem wyrzuty sumienia i to mimo że on sam się oto prosił. To przeraża, czy wy panie naprawdę niczego nie rozumiecie ?

Wy jesteście gorsze od nas. Widziałem wasze zachowanie w grupie. Słyszałem wasze wulgarne teksty na temat seksu. Wy, a przynajmniej niektóre z was czasami macie non stop przed oczami męskiego członka.

 

NIE DOTKNĄŁEM JEJ NAWET PALCEM

----------------------------------------------------------------------------

miałem jeszcze sporo innych tak zwanych brań opiszę to jednak znacznie później.
Istotne teraz jest tylko to, że w łóżku byłem z 5 kobietami i wszystkie one były mężatkami.
 

 

Miłe panie mi się małżeństwo bardzo podobało, jednak jak chodziłem na śluby zwłaszcza kościelne i uświadamiałem sobie w chwili przysięgi – dodam przysięgi przed Bogiem że nic już nie będę mógł zmienić, to nie miałem ochoty stawać przed ołtarzem.

Nie miałem ochoty, bo wierzyłem w Boga a miałem diabła są skórą. Wyspowiadałem się przed Bogiem i od tej pory jestem sam. Wierzcie mi że to już bardzo, bardzo długo.

 

CIĄG DALSZY NASTĄPI. DLA PANI JOANNO BĘDZIE ON WYJĄTKOWO WAŻNYM.

NIESTETY NIE BĘDZIE ON DLA PANI ZBYT MIŁY, JEDNAK TO JUŻ Z PANI PRZYCZYNY. OCZYWIŚCIE JEŻELI OGÓLE MOŻNA MÓWIĆ O WINIE.

NA RAZIE NIECH KLIKNIE PANI NA TEN LINK. SĄ TU INFORMACJE DLACZEGO KOBIETY PRZYCIĄGAJĄ OKREŚLONY TYP MĘŻCZYZN.

 

DALSZA CZĘŚĆ BĘDZIE WŁAŚNIE TU POD TYM WPISEM. ZATEM ABY SIĘ DO NIEGO DOSTAĆ NALEŻY TĄ STRONĘ PRZEWINĄĆ DO DOŁU I ZACZĄĆ TU GDZIE TERAZ SIĘ ON KOŃCZY.

Teraz tak zwane brania, brania i nic więcej.
---------------------------------------------------

DANUSIA

Pisałem już o moim koledze Pawle u którego chciałem poderwać studentkę.

Paweł jest żonaty i jakiś czas temu przeprowadził się z całą rodziną kilka przystanków dalej.

Często tam przychodziłem. Nader często pod nie obecność Pawła. Jego żonę traktowałem jak materiał doświadczalny na którym można testować reakcję pań na np moje wiersze. Abyś czytelniku dobrze mnie zrozumiał to była tylko moja znajoma i była świadomą moich zabaw, moich testów nie byłem świadomy że coś ją bierze. Brat założył mi sprawę sądową i Danusia ( tak miała na imię ) zeznawała jako świadek. Brat zadał jej pytanie – czy jest pani konkubiną mojego brata ?

Oczywiście odpowiedziała że nie, ale w taki sposób że nikt w to nie uwierzył. Ponieważ ja znałem prawdę potrafiłem odczytać mimikę jej twarzy. To był uśmiech chęci spełnienia tego co było zawarte w pytaniu. Gdy już wiedziałem co się w istocie stało po prostu przestałem tam przychodzić. Czas miał zniwelować skutek moich zabaw. Udało się.

 

--------------------------------------------------------------

DOROTA

Chodziłem na zebrania pewnego ugrupowania. Jedna z moich sąsiadek mająca 3 córki również tam uczęszczała.

Jedna z nich nie brzydka z twarzy ale wyjątkowo wysoka, po prostu wieża. Nie to było podstawową jej wadą. Ona dominowała na siłę bajerując innych. Brakowało jej tak zwanej kobiecości, delikatności, subtelności. Odrzucało to od niej wszystkich chłopów, słuchali jej ze zniechęceniem. Była dziewicą. Jej mama wpadła na pomysł aby mnie z nią zeswatać. Przysłała mi w jej imieniu list do przesady przesiąknięty kobiecymi perfumami. Podpisany był - twoja D. Myślałem że to dzieciaki Danki robią sobie z nas żarty.

------------------------------------------------------------------

Magda 2

  

Nade mną mieszka rodzina, moi znajomi.

                                   

Mąż i żona. Codziennie przychodzi tam córka tej kobiety z pierwszego małżeństwa, mężatka.

                                                                         

Lubimy się wzajemnie. Mój blok ma 10 klatek. Między moją a sąsiednią klatką jest maleńki osiedlowy sklep. Spotkałem Magdę na ulicy ucieszyła się na mój widok. Odebrałem to tak że ucieszyła się na widok znajomego którego po prostu lubi. Gdy jednak tego samego byłem we wspomnianym sklepiku i kucałem dzwoniąc z telefonu służbowego weszła Magda i mój widok rozanielił ją. Gdy tego dania zareagowała tak jeszcze raz byłem już pewnym że to było coś znacznie więcej niż tylko uśmiech z powodu spotkania znajomego którego się lubi. To się dało wyczuć. Ja jestem od niej sporo starszy około 20 lat, jednak w niczym jej to nie przeszkadzało. Podobny wzorzec miała w domu jej mama wyszła drugi raz za mąż za mężczyznę starszego o ponad 20 lat.

---------------------------------------------------------

Krupierka

Kiedyś chodziłem go Qwin Casyno ( sala kongresowa pałacu kultury i nauki ) dla zabawy grać w ruletkę i black Jecka. Zwróciłem uwagę na krupierkę przy kartach. Oceniłem jej sylwetkę i urodę, zauważyła to, uśmiechnęła się. Ponieważ zauważyłem lekki brak w jej doskonałości, brak który mi akurat trochę przeszkadza ( zbyt małe piersi ) odpuściłem sobie. Jednak ona nie, od tej pory non stop się na mnie patrzyła prowokacyjnie.

-------------------------------------------------------------

ELA

Mam 14 lat, czuję pociąg do płci przeciwnej, jednak jestem nie dojrzały jeszcze płciowo ( brak erekcji ). Mieszkałem na Bukowińskiej. Lokatorką była również moja rówieśnica Elżbieta. Ona chciała, rozbierała się, kazała się dotykać i chciała odbyć ze mną stosunek, jednak jak wspomniałem ja jeszcze nie mogłem.

-------------------------------------------------------------

LICEUM WIECZOROWE

Mam 20 lat uczęszczam do Wieczorowego liceum ogólnokształcącego w Warszawie.

Zorganizowała się tam paczka. Kilku chłopców i dziewcząt, łącznie około 10 osób.

   

Często chodzimy do kawiarni blisko szkoły. Wśród nas jest dziewczyna, dość niska ale sympatyczna, taki miły, jak to nazywam kartofelek. Miała chłopaka ale dziwnie go traktowała. To ona w tym związku rządziła, było to widać.


Zaczęliśmy rozmawiać na tematy męsko damskie. Gdy powiedziałem że jak zdobędę dziewczynę, to zrobię swoje i cześć kotku. To był taki głupi szczenięcy beznadziejny żart. Najciekawsze jest to iż ona w to uwierzyła, ona naprawdę wzięła to na poważnie.


Następnego dnia gdy się wszyscy spotkaliśmy, przyszła z chłopakiem i jaka miłość była między nimi, tak jakby przeżywali wszystko od nowa. Dopiero wtedy zorientowałem się że ja jej się podobałem ale po moim beznadziejnym tekście przestraszyła się mnie i wróciła na łono swojego chłopaka.


Śmiałem się w duchu, nieświadomie pomogłem im. Ja naprawdę tylko zażartowałem. Nie miałem nic przeciwko że odnaleźli się, bo ona mi się nie podobała, ja ją tylko lubiłem.

--------------------------------------------------------------

MARIOLA PAŁATYŃSKA

Teraz opis dziecięcego, naiwnego uczucia. Mam około ko 10 - 11 lat, do mojej klasy szkoły podstawowej nr 130 im Tadeusza Kościuszki przy Al. Niepodległości w W-wie. chodzi Mariola Pałatyńska. Najładniejsza dziewczyna w klasie i przy okazji najlepsza uczennica.

Zakochałem się takim naiwnym dziecięcym uczuciem. Nie byłem w stanie przebywać w jej obecności, onieśmielało mnie to. Wstydziłem się jej. Gdy ona podchodziła, zaczerwieniony, zawstydzony odchodziłem zanim się zbliżyła. ( prawda że wcześnie zacząłem ). Obecnie jest Sędzią do spraw gospodarczych w Łodzi. Dowiedziałem się tego "telepatycznie"

------------------------------------------------------------------

BRD JOANNA 1 ( Biologiczny Robot Domowy Joanna 1 )

funkcje podstawowe

Funkcja - piecyk ( jak większość kobiet jest ciepło krwistą, zatem gdy jest zimno można się przytulić do wspomnianego robota. Użyć go zamiast koca elektrycznego, poduszki elektrycznej lub termoforu.

Gdy jest mi zimno dogrzewam się farelką a wolałbym kobietą (BRD Joanną 1)

  

Funkcja – automatyczny kucharz.

Funkcjanie powiem wam jaka.

Funkcjanie powiem wam jaka.

Funkcjanie powiem wam jaka.

Funkcja nie powiem wam jaka. Te dane dostępne są tylko dla konstruktora i użytkownika w jednej osobie. Niestety wyżej wspomniany robot to prototyp mający jak to zawsze w takich przypadkach bywa wady konstrukcyjne. Mimo to konstruktor jest z niego zadowolony gdyby nie jedno ale. Niestety zbuntował się trochę ( popracuję nad programem ). Może to jednak nie jest bunt, a wyłącznie wina knstruktora. Co mi daje powody do takich stwierdzeń ? Otóż ten robot nie odzywa się do konstruktora, zatem problem może być gdzie inndziej niż w samym programie.  Ten robot nigdy, powtarzam nigdy nie będzie do sprzedania. Powinien być to mój w pełni prywatny robot domowy. Wciąż pracuję nad zwiększeniem ilości funkcji ( bylko ten bunt - to jest problem ).

Proponuję aby poczytać Stanisława Lema i jeżeli ktokolwiek z państwa znajdzie tam coś co mogłoby mnie naprowadzić na to gdzie popełniłem błąd programując wspomnianego uczuciowego robota proszę o meila. ( Stanisław Lem popełnił samobujstwo - "uwarunkowana" depresja - Wyjaśnię to zdarzenie w odzielnym artykule ).

JOANNA !!!

( pracuję nad poematem - ODA DO ROBOTA - tak się nazywa nowy program mający wyelimionować jego wady konstrukcyjne, usprawnić go )

Tu tzw. branie było ( a może jeszcze jest ? ) w obie strony. Później opiszę to precyzyjnie, na razie tylko informacje adresowane raczej do tej kobiety.

 

AŚKA - Niby nic nadzwyczajnego, powiedziałbym nawet że to trochę folklor.

Co mam na myśli używając tego wyrazu ?

Chodzi o styl ubierania się, na przykład na ulicy. Zwróciłem uwagę na buty, które miała na nogach. Odpowiadają raczej gustom środowiska wiejskiego, które ja nazywam folklorem. Wiem że to modne, ale dla mnie to folklor. To jest takie trochę kiczowate.

 

Ona to, ot takie niby nic, a jednak. W czym zatem problem ?

To jej ADHD, to ja z młodych lat, ma tą ikrę.

Błyszczą jej oczy ( ma śmiejące się oczy ), to jest to co mnie przyciąga. Ponadto jest życzliwa ludziom, a to bardzo cenię.

 

Dość często teoretycznie niezbyt atrakcyjne kobiety przyciągają mężczyzn. Mają jednak one to coś w oczach.

 

Kobiety to płeć stworzona do rodzenia dzieci, macierzyństwo jest im przypisane genetycznie. Podświadomie chcą się spełnić w roli matek.

 

Nawet jeżeli rozum mówi nie, to organizm mówi tak. Dzieje się to poza ich świadomością i w tym właśnie czasie emanują przyciągając mężczyzn. Mimo, iż ich wygląd nie klasyfikuje ich w najwyższej grupie atrakcyjności, to jednak ich ciało gra i faceta to przyciąga.  MNIE NA PEWNO

   

Gra jej ciała, niezależna od niej samej spowodowała, że spodobała mi się, a moja świadomość podłączyła do tego również to jej ADHD które przypomina mnie samego i życzliwość ludziom którą również bardzo lubię, to wszystko spowodowało, że mimo jej niedoskonałości przyciąga mnie do niej.

 

Przepraszam serdecznie, niezły ze mnie amant ( NIEZŁY ZE MNIE DUREŃ ) który już na początku krytykuje tą którą chce zdobyć.

NATYCHMIAST NAPRAWIAM TEN BŁĄD.

JOASIU PO CO TY JESTEŚ ?

TY ŻYJESZ PO TO ABYM JA MÓGŁ CIĘ KOCHAĆ. SPRAGNIONY JESTEM TWOJEGO ZAPACHU.

Fragment wiersza umieszczony w rymowance, którą napisałem w życzeniach świątecznych ( tych których nie przyjęła pani ) pochodzi z czasów gdy testowałem na koleżance z pracy swoją twórczość, a trzeba wiedzieć że miałem 20 lat. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że dziś sens tych słów bezpośrednio dotknie mojego serca. To już za pani przyczyną !!!

 

Brzmiał on miej więcej tak.

LECZ KOCHAĆ WIECZNIE BĘDĄ NAS DZIEWCZYNY BŁĘKITEM PACHNĄCE, WARIATÓW LECZ SERCA I DUSZ, PIJANYCH WARIATÓW Z TRZEŹWOŚCI.

 

Aby jednak dziewczyna nie poczuła się zbyt zarozumiałą

( abyś ty nie zadufała się w sobie, bo byłoby to moim kosztem ) końcówka wiersza napisana jest rymem i oto jak wygląda.

 

A GDY MI SŁODKIEJ ROZKOSZY DOKUCZANIA BĘDZIE MAŁO

PRZYJDĘ I DOKOŃCZĘ DZIEŁA OKRUTNOŚCI,

BY NIC NIE ZOSTAŁO Z TEJ ISKRY MIŁOŚCI.


Krytykuję cię dziewczyno, a sam co, jestem doskonały ?

Nie, ale ja jestem chłop.

  

On jeżeli jest trochę ładniejszy od małpy, to już bardzo dobrze w przeciwieństwie do was miłe panie.

Uśmiechnij się dziewczyno, gdym nic nie czuł to na pewno nie zostałaby pani obdarowaną nawet takimi skromnymi, celowo trochę niezręcznymi pismami i fragmentami wierszy, które pokazują kim naprawdę jestem, czyli naiwnym niepoprawnym romantykiem o gołębim sercu.

Mogę sobie kadzić ( pisać co chcę ), a i tak serduszko trochę mi mocniej bije na twój widok ( Jeszcze dostanę przez ciebie zawału. Co będzie jak umrę z miłości. Nie boisz się omnie ? Nie będziesz miała wyrzutów sumienia ? ja bym miał ) CDN.

 

Są to moje przeżycia. Chcesz publikować ? Prawa autorskie zastrzeżone.

 
 

CDN.

 

 ----------------------

ZANIM PRZEJDĘ DO MERITUM PROBLEMU KTÓREGO DOTYCZY TEN WPIS małe uzupełnienie które umieszczone jest w istotnych punktach tej strony powodem jest dostęp do tych informacji osób zainteresowanych.

Czy jak będę przychodził do sklepu w towarzystwie swojej partnerki, to również będzie nękanie i pani Joanna teraz właśnie z tego powodu będzie miała dyskomfort psychiczny ?

TYM RAZEM ŻYCZLIWA KOLEŻANKA JAK TO SKLASYFIKUJE ?

Tak mnie rozzłościliście, że będę celowo przychodził robić u was zakupy nader często ( z tego powinniście się cieszyć bo wzrosną obroty ), abyście jednak nie zarzucili mi nękania, będę to robił w towarzystwie kobiety która jest mną zainteresowaną.

PANI JOANNO JEŻELI NIE UMIE SIĘ PANI z siebie UŚMIECHNĄĆ poczuć tym wszystkim dowartościowaną, to oznacza że naprawdę ma pani problemy. Czy mój widok przez 10 minut dziennie czasami raz na kilka dni aż tak panią deprymuje ?

KONIEC ZABAWY, KONIEC UŚMIECHU I WPISU JOANNA. TAK TO SIĘ WAM W ISTOCIE UDAŁO.

POWODEM POWYŻSZEGO JEST TREŚĆ MEILI UMIESZCZONYCH PONIŻEJ.

----------------------------------------------------------------

Dostałem ostatnio meila na mój adres internetowy. Nie wiem kto go wysłał jednak na pewno uczyniła to osoba w ogóle nie zorientowana jest w temacie. Jestem jednak w stanie sprawdzić i to precyzyjnie kto to jest. Zanim przedstawię dokładną treść korespondencji między anonimem a mną proponuję aby wspomniany anonim zapoznał się dokładnie z problemem. Pozna go studiując następujące wpisy na stronie – CARFEOR Z AMOREM W TLEDARK ( JOANNA )DLACZEGO KOBIETY PRZYCIĄGAJĄ OKREŚLONY TYP MĘŻCZYZN. Może jeszcze się pokusić na zapoznanie się z wpisem – MOJE PARTNERKI.

 

OTO TREŚĆ MIELA KTÓRY MI PRZYSŁANO

 

Witam, piszę w sprawie pewnej osoby, która czuje się dręczona i nachodzona przez pana. Obserwowanie kogoś z ukrycia ma znamiona nękania i jest niedozwolone, wywołuje niepokój i dyskomfort. To zachowanie musi ustać, proszę o zaprzestanie obserwowania, nachodzenia i dręczenia osoby. Jeżeli zależy panu na dobru tej osoby proszę przestać przychodzić do sklepu. zatroskana osoba.

A OTO MOJE ODPOWIEDZI NA NIEGO ( 2 )

1 odpowiedź

Witam serdecznie moja obserwacja nie jest tego typu. Po prostu dzieje się się tak gdy stoję przy kasie, a wspomniana pani Joanna obsługuje inną. Ponadto moja reakcja wzięła się stąd, iż to mnie pierwszego zaczęto obserwować z u kratką. Potwierdzą to inni, są na to dowody. Opis na stronie ma spowodować uśmiech i rozluźnienie aby można to wszystko było potraktować żartem. Proszę zrozumieć, że je jestem najczęściej w sklepie raz dziennie i to przez 10 może 15 minut. Ja chcę spowodować uśmiech na twarzy, rozluźnienie, a nie mam zamiaru nękać i nachodzić kogokolwiek. Treść moich wpisów powinna pana-nią już powiadomić że chodzi po prostu o uśmiech i nic więcej. Gdy na ulicy przechodziła ona na przeciwko wiedząc że praktycznie bez powodu jest na mnie obrażoną przeszedłem obojętnie i ona również. Zatem nie ma to znamion żadnego nękania. Ja chcę spowodować raz, aby zwroty grzecznościowe, takie urzędowe gdy obsługuje się klienta były obligatoryjne, a dwa, chcę to załatwić po przez humor, po przez żart. Tak na marginesie wie pan-ni jak się traktuje anonimy. Powinien-na pan-ni podpisać to jeszcze życzliwy. Z WYRAZAMI SZACUNKU IRENEUSZ BORYCKI

 

2 odpowiedź

Witam ponownie właśnie dlatego, że zależy mi na jej dobru, to na pewno nie nękam jej, a jako klient mam prawo robić tu zakupy. Gdyby podpisał-a to pan z imienia wiedziałbym o co naprawdę chodzi. Jeżeli to jest pani pani Joasiu to proszę mi odpisać tą drogą, może tak będzie pani nieco odważniejszą i wreszcie zrozumiem w czym jest problem. Może prze chwilę korespondencyjnie "porozmawiamy". Proszę się odważyć na taką szczerą trochę dłuższą "rozmowę". Tu nie chodzi o takie zdawkowe kilka słów, a o szczerą, powiedzmy kilkudniową wymianę myśli aby to nie emocje, a szczera wypowiedź oddawała sens słów. Jeżeli to jest właśnie pani Joanno i zgodzi się na to, to jak myślę jesteśmy siebie w stanie przekonać do swoich racji. Pani do swojej i w takim przypadku mimo, że będzie mi to nie na ręką ( sprawi mi kłopot ) przestanę przychodzić do tej placówki handlowej, lub ja panią i oboje uśmiechniemy się z tego wszystkiego wzajemnie się szanując odzywając się do siebie wymieniając grzeczności. Tu naprawdę nie ma mowy o nękaniu. ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA IRENEUSZ BORYCKI. a


Na wspomniany meil dostałem następny oto on i moja riposta.

niestety z przykrością muszę pana poinformować że to nie pan decyduje o tym czym jest dręczenie i nękanie. Sama pana obecność jest nękaniem, ponieważ bardzo źle wpływa na psychikę osoby. Człowiek może nie zdawać sobie sprawy jaki negatywny wpływ mają jego działania na drugą osobę. Osoba nękająca nie ma prawa zbliżać się do osoby nękanej i argumenty o robieniu "tylko zakupów" nie wystarczają. Te zachowania mają znamiona OBSESJI i muszą ustać. NIE MA możliwości na normalne relacje, pana zachowanie do tego doprowadziło. W tej chwili nawet pana obecność jest czynnikiem stresującym, wzbudzającym niepokój. Jeszcze raz proszę o zaprzestanie nachodzenia osoby. Piszę w jej imieniu ponieważ w osobie dotkniętej pana obecnością jakikolwiek kontakt z panem wywołuje negatywne emocje i tego nie da się zmienić. Nie ma argumentów, które mogłyby coś naprawić. Im prędzej pan zrozumie sytuację tym lepiej dla obydwóch stron. Nikt nie potrzebuje dodatkowego stresu i problemów.

 

Riposta

Witam ponownie, na pewno o tym również i pani nie decyduje.

Powtarzam i podkreślam nie nachodzę a robię tylko zakupy i to najwyżej przez 10-15 minut dziennie. Czasami robię je dla osób starszych które proszą mnie o to. Jeżeli moja 10 minutowa obecność źle wpływa na wspomnianą panią Joannę, a czasami przez kilka dni przychodzę w czasie gdy nie ma ona dyżuru, zatem nie będzie mi pani wmawiać że to jest nękanie ( Gotów jestem zakończyć spór nawet sądownie, oczywiście jeżeli to będzie koniecznym ). Jeżeli uważa pani inaczej, jeżeli pani Joanna ma problemy natury psychicznej to oznacza, że nie powinna ona pracować w takiej placówce. Powtarzam po raz kolejny ja zjawiam się w sklepie przez około 10 minut dziennie i nader często gdy nie ma ona dyżuru, proszę zatem nie robić sobie ze mnie żartów twierdząc, że ją nękam i nachodzę. Gdzie ją nachodzę, gdzie ją nękam ? Ponadto pani się nie podpisała, nie przedstawiła się, a to świadczy o pani kulturze i nie tylko o niej. Proszę napisać dlaczego nie chce się pani przedstawić ? Czego się pani boi nie chcąc się przedstawić ? Piszę pani bo zakładam, że to pisze kobieta. PODPISANO IRENEUSZ BORYCKI.

CO TO OBSESJĄ JEST TO ŻE ROBIĘ ZAKUPY W SKLEPIE ? NAWET ŻADKO STOJĘ DO KASY KTÓRĄ ONA OBSŁUGUJE.  JAK MA PROBLEMY TO NIECH SIĘ LECZY


KOLEJNY MELI KTÓRY OTRZYMAŁEM.

Pani której dotyczy nasza rozmowa jest zdrowa psychicznie, jednak, jak już było powiedziane, czuje stres w pana obecności. Nie ma innych osób, które wpływają tak na jej samopoczucie. Jeżeli jest tak jak pan mówi, jeżeli robi pan tylko zakupy i zdaje sobie sprawę z dyskomfortu jaki owa pani odczuwa, nie powinno panu sprawić problemu, ani różnicy robienie zakupów u innej kasjerki, w innych godzinach. W taki sposób wszyscy byliby zadowoleni. Informuję jak wygląda sytuacja i sugeruję rozwiązanie, tak aby rzeczywistość była bardziej znośna dla wszystkich. Cieszę się że pomaga pan osobom starszym, więc nie może pan być złym człowiekiem, dlatego wierzę że weźmie sobie pan do serca rady. Moje imię i nazwisko nic panu nie powie i nie ma znaczenia dla rozwiązania problemu z jakim się tutaj mierzymy.

pozdrawiam.

 

MOJA ODPOWIEDŹ

Zmieniła pani formę wypowiedzi, jednak wciąż działa pani jako życzliwy anonim, a ja pamiętny starych post komunistycznych czasów nie mam o nich najlepszego zdania. Skoro mimo to nie przedstawiła się pani, proszę zrozumieć, że trudno mi w takiej sytuacji zmienić ocenę jej osoby.

Teraz opiszę co zamierzam zrobić i proszę mi wierzyć że nie mam zamiaru poznawać grafika pani Joanny aby unikać jej dyżurów. Oto co zrobię. Czy jak będę przychodził do sklepu w towarzystwie swojej partnerki, to również będzie nękanie i pani Joanna teraz właśnie z tego powodu będzie miała dyskomfort psychiczny ?

TYM RAZEM ŻYCZLIWA KOLEŻANKA JAK TO SKLASYFIKUJE ?

Tak mnie rozzłościliście, że będę celowo przychodził robić u was zakupy nader często ( z tego powinniście się cieszyć bo wzrosną obroty ), abyście jednak nie zarzucili mi nękania będę to robił w towarzystwie kobiety która jest mną zainteresowaną.

PANI JOANNA JEŻELI NIE UMIE SIĘ z siebie UŚMIECHNĄĆ poczuć tym wszystkim dowartościowaną, to oznacza że naprawdę ma problemy. Czy mój widok przez 10 minut dziennie czasami raz na kilka dni aż tak panią deprymuje ?

-------------------------------------------------------

TERAZ JA GDY USPOKOIŁEM SIĘ WYSŁAŁEM MEILA DO ANONIMU



Przepraszam serdecznie za ton, proszę mnie jednak zrozumieć takie oskarżenie mocno mnie zbulwersowało. Gdy opadły emocje wczytałem się w treść pani korespondencji. Konkretnie chodzi o zdanie - NIE MA możliwości na normalne relacje, pana zachowanie do tego doprowadziło - Przyznam się że nie rozumiem w czym rzecz. Moje zachowanie ?

Przeanalizujmy całą sytuację od początku. W czasach gdy nie działałem na panią Joannę negatywnie, jak zjawiałem się w sklepie, to otwierała dodatkową kasę i byłem szybciej obsłużonym. To było bardzo miłe. Powiedziałem jej, że przypomina ona mnie z najlepszych czasów i gdybym był młodszy to zainteresowałbym się nią. Tymi słowami wywołałem na jej twarzy uśmiech. Podobnie o Joannie powiedziałem pani Bogusi.

Po jakimś czasie pani SŁAWA-BOGU powiedziała aby mimo to spróbował, ja jednak ociągałem się. Spowodowało to że doszła ona do wniosku, że jestem osobą wyjątkowo nieśmiałą i powiedziała mi to wprost. Wcześniej, ze zwykłej sympatii obdarowałem dziewczynę dwukrotnie kwiatami. Przyjęła je, natomiast w rozmowie powiedziała że jest samą i uczyniła to w taki sposób abym to zauważył.

W takiej sytuacji ośmieliłem się powiedzieć jej że muszę ją zaprosić. W odpowiedzi usłyszałem - a gdzie ? Odpowiedziałem że to jest do ustalenia. Uśmiechnęła się. Trafiłem na wyjątkowo zły dzień w którym straciła mieszkanie. Niestety nie odebrałem fluidów, bo w tym czasie odpuściłbym sobie. Powiedziałem. że podjadę po nią po pracy, zaoponowała. Myślałem że stres do wieczora przejdzie, a jak nie, to miłe spędzenie czasu rozładuje go. Podjechałem, zapytałem pracowników czy jest pani Joasia, w odpowiedzi usłyszałem że jeszcze nie wyszła. Poczekałem aż wszyscy opuszczą placówkę i gdy tak już się stało objechałem okoliczne przystanki, a nie znajdując na nich pani Joanny wróciłem do domu.

Następnego dnia zrugała mnie jak szubaka, mówiąc że wyobraziłem sobie w tej główce. Karcenie przyjąłem do wiadomości i przeprosiłem, całkowicie odpuszczając ją sobie.

Jakże byłem zdziwionym gdy za jakiś czas zobaczyłem reakcję Joasi na mój widok. Przepraszam za słowa, ale można byłoby to określić że pod nią uginały się nogi i to w pozytywnym znaczeniu ( w pozytywnym znaczeniu dla mnie ).

To widzieli wszyscy pracownicy sklepu i inni również. Dotarło do mnie że nie mówiła przedtem tego co w istocie czuje, co w istocie myśli. Nie chcąc zostawić jej w takim stresie pokazałem jej że odwzajemniam jej uczucia. Uspokoiło to ją jednak zaczęła pokazywać ząbki. Na zwykłe moje grzecznościowe zwroty z jej strony było tylko milczenie. Chciałem jakoś do niej dotrzeć i doszedłem do wniosku, że jedyną możliwością będzie korespondencja. W różny sposób dostarczałem ją, bo osobiście nie chciała jej przyjąć. Chciałem złożyć życzenia świąteczne i to był dla niej również problem.

Treść pism była subtelną, lekko żartobliwą, mającą wywołać na jej twarzy uśmiech i dowartościować dziewczynę. Aby mała pani w to wgląd podaję linki do wspomnianej korespondencji

CARFOUR Z AMOREM W TLE http://tvp11.pl/index.php?p=1_203_CARFOUR

DARK JOANNA http://tvp11.pl/index.php?p=1_205_DARG

DLACZEGO KOBIETY PRZYCIĄGAJĄ OKREŚLONY TYP MĘŻCZYZN http://tvp11.pl/index.php?p=1_208_DLACZEGO-KOBIETY-PRZYCI-GA-OKRE-LONY-TYP-M-CZYZN

JA JESTEM WINIEN CAŁEJ SYTUACJI ?

Jestem winień, że delikatnie, subtelnie adorowałem ją i to w sytuacji gdy ona na mnie zwróciła uwagę, a ja nie chciałem pozostawić jej we takim stresie. TAK TEMU JESTEM WINIEN !!! ALE JAK ODNIEŚĆ SIĘ DO SŁÓW - NIE MA MOŻLIWOŚCI NA NORMALNE RELACJE ? JA JESTEM TEMU WINIEN ? ( to chyba żart i kpina z ludzi ).

Czyniłem to wierszami, klipami z piosenkami, w tym poezję śpiewaną Marka Grechuty.

CZYNIŁEM TAK GDY ZAUWAŻYŁEM POZYTYWNĄ, POWTARZAM POZYTYWNĄ REAKCJĘ DZIEWCZYNY NA MOJĄ OSOBĘ, REAKCJĘ KTÓRĄ WIDZIELI I INNI.

Robiłem to subtelnie aby dowartościować dziewczynę jednocześnie wywołując na jej twarzy uśmiech. JEDNAK DO SKLEPU PRZYCHODZIŁEM RZADKO I TO NA 10 - 15 MINUT.

Jak według pani miałem się zachować, czy tak oto ( przepraszam za słowa ale zbulwersowało mnie to i to bardzo ) – klepnąć b-ę w d-pę i powiedzieć fajny masz tyłek kotku, w sam raz do …. . Czyli tak jak burak ze wsi miałem się zachować, aby nie być winnym obecnej sytuacji ?

Np. tak -Jesteś tak ładna że powinnaś trzymać w ręku … a nie … ecetera itp.

Takie zaloty stosują ludzie prymitywni, a nie prości, bo prostych ja szanuję. Nawet taka gra z której może i nic nie wyjść ( gra sprowokowana przez drugą stronę ) powinna być erotykiem, miłym wspomnieniem takiego nieszkodliwego flirtu, a nie obrzydliwym pornusem. Oczywiście jeżeli wie pani co to znaczy, bo obciążając mnie winą mam wątpliwości co do pani wrażliwości kulturalnej w tym zakresie.

Powtarzam, wspomniana gra w gruncie rzeczy została zaaranżowaną przez tamtą stronę, gdy dostałem tak zwanego kosza przeprosiłem i całkowicie odpuściłem sobie, jednak zachowanie tamtej strony spowodowało taką a nie inną moją reakcję.

NIE PROSZĘ PANI TO NIE JA SPOWODOWAŁEM ŻE NIE MA MOŻLIWOŚCI NA NORMALNE RELACJE.

Trzeba sobie zdać sprawę z całości problemu. Przełamać bariery psychologiczne . Ja jestem zrównoważonym człowiekiem i z mojej strony nic damie nie grozi, wystarczy tylko wymieniać zwroty grzecznościowe, a czas zagoi rany i wrócą klasyczne relacje.

Jednak unikanie mnie w czasie robienia przeze mnie zakupów nic nie da, bo spotęguje to PSYCHOZĘ PANI JOANNY. Przestańmy się oszukiwać, tak właśnie należy nazwać stan pani JOASI.

Nie proszę pani to nie ja jestem winien. Będę robił zakupy jednak będę miał na uwadze stan psychiczny dziewczyny, jej psychozę.

Jestem świadomym, a właściwie domyślam się co w istocie mogło się stać. Ta psychoza, a pewnie i czasami depresja może być wynikiem zabaw pewnych grup zawodowych wykorzystujących w tym celu czysto fizyczne w pełni wytłumaczalne zjawisko. Są to ludzie od których oczekiwałbyś raczej pomocy w tym zakresie, jednak lata bezkarnych zabaw przy pomocy wspomnianego zjawiska doprowadziły do wypaczenia sobie psychik.

JA TYCH LUDZI PODAJĘ DO SĄDÓW ( mną też się tak bawią jednak ja wiem jak to działa i mogę się temu trochę przeciwstawić ). Władni tego świata również zauważyli problem i jest nadzieja że to się wkrótce zakończy.

Z WYRAZAMI SZACUNKU IRENEUSZ BORYCKI

--------------------------------------------------------------------
Przepraszam serdecznie że niepokoję, nie wiem jednak czy moja odpowiedź umieszczona w poprzednim meilu panią satysfakcjonuje, czy zrozumiała pani w czym w istocie jest problem ?
Jak wspomniałem nie czuję się winny, jeżeli jednak w całej sprawie w jakikolwiek sposób uraziłem panią. lub jej koleżankę w której imieniu pani występuje to informuję iż było to niezamierzone i z serca przepraszam. Proszę o odpowiedź aby móc zakończyć w gruncie rzeczy nie potrzebny spór. Będę zobowiązany za udzielenie mi informacji. Z WYRAZAMI SZACUNKU IRENEUSZ BORYCKI.
-------------------------------------------------------------------------------------------
 

KONIEC ZABAWY, KONIEC UŚMIECHU I WPISU JOANNA. TAK TO SIĘ WAM W ISTOCIE UDAŁO. PODPISANO IRENEUSZ BORYCKI.

 

RDAGJĄCY STRONĘ IRENEUSZ BORYCKI